
Trudno jest pojąc istotę ludzkiego życia.
Niektórzy mówią że można ją zmierzyć tymi których pozostawiamy po sobie.
Inni, że wyznacza ją wiara, jeszcze inni, ze miłość.
Są też tacy dla których życie nie ma jakiegokolwiek znaczenia.
A ja? Ja wierzę, że naszą miarą są ludzie którzy mierzą nami swoją wartość.

***
-No... To będzie... **spojrzał na ekran kasy, nabijając odpowiednie produkty** - Siedemset osiemdziesiąt pięć dolarów. Amerykańskich. **z uśmiechem spojrzał na kobietę, wystawiając chciwe, grube palce po hajs przez ladę**
Wszystko się działo w jednym z mniejszych warsztatów zajmujących się tuningiem pojazdów w Detroit. Piękna kobieta stała przed ladą, niechętnie wyciągając pieniądze z portfela.
-Ale mam tylko pięćset. **poddenerwowana próbowała przedłużyć czas, który potrzebowała banda, która podjeżdżała pod tylny wjazd magazynu**
Grubasek nie zobaczył, że pod tylnym garażem stoi pięć amerykańskich gablot i wielki packer... Taki jest urok prowadzenia biznesu samodzielnie. Widocznie, grubasek znany z posiadania najlepszych części w całym mieście. Znany był z rzeczy jeszcze jednej - miał naprawdę wielką słabość do pięknych kobiet, a ona była szczególnie była szczególnie hojnie obdarowana przez naturę. Stała przy nim, próbowała go omamić wdziękami - ale jego chciwość wzięła górę. Przecząco kiwał głową, nagle kątem oka zobaczył wychodzących ludzi - a także pustkę w jego magazynie. Zaczął krzyczeć, wcisnął guzik alarmu, a kobieta z szyderczym uśmieszkiem na twarzy wyszła z lokalu, chowając pieniądze do portfela. Czekał już na nią zapierający dech w piersi Charger... Stanął na tylnych kołach, migiem dogonił resztę konwoju, który oddalał się pospiesznie z miejsca zdarzenia. Sprzedawca imieniem Lucian przeoczył jeden fakt... Zadarł nie z tymi co trzeba - jego warsztat płonął. Policji nie udało się nic wskórać, gdyż konwój wtopił się w tłum starych aut krążących po jakże pięknym mieście.
***
-To co, Rapid? **rzekł gruby czarnuszek, siedzący w swoim Challengerze, mlaskając, i żując hamburgera** Sprawdzimy, kto lepiej zna się w określaniu trasy, huh?
Latynos dumnie podgazował swojego Chargera, podjeżdżając na światła na wielkim skrzyżowaniu. Spojrzał się na małego afroamerykanina, który przebiegał przez jezdnię z plecakiem na ramieniu. Zatrzymał się pośrodku, uśmiechnął się w stronę latynosa - ten odwzajemnił uśmiech, przegapiając zielone światło. Zaklął pod nosem, po czym ruszył, a silnik dał dupy. Po chwili odpalił go znowu, ruszył pędem, ale jego szanse były niesamowicie nikłe - Danny, jego przeciwnik, był już dwie ulice dalej, no ale co, poddać się? Nigdy. Ku jego szczeremu zdziwieniu, dojechał do miejsca docelowego pierwszy. Rozglądał się, ale nigdzie nie widział Danny'ego i jego amerykańca. Po dwóch minutach usłyszał dźwięk syren policyjnych - zaczął śledzić radiowóz. Po chwili dojechał na miejsce zdarzenia - Danny rozbił się na pociągu... Nic z niego nie zostało. Latynos czuł w sobie pustkę... Stracił swojego najlepszego przyjaciela, którego znał od kołyski. Zrozpaczony ruszył w stronę granicy Detroit... Słuch po nim zaginął.
***
-Wszystko gotowe? **rzekł zamaskowany czarnoskóry mężczyzna, wsiadając do czarnego Premiera** Bądźcie gotowi za dwadzieścia minut na ustalonym miejscu.
Po chwili z garażu wylał się konwój dziesięciu aut - Chargerów, Challengerów, Evo, dwa Chevrolety dostosowane do podczepienia przyczep. Dojeżdżają do granicy, która dziwnym trafem była otwarta. Przejechali, udali się w stronę Las Venturas - miasta neonów, bogactwa, hazardu. W planach mieli największy skok swojego życia - zarazem podwójny. Podzielili się na dwa oddziały - dwa Lancery wypakowane ludźmi eskortujące czarnego dostawczaka, oraz Charger z taranem na przednim zderzaku - ich zadaniem było obrabowanie największego salonu Lamborghini na świecie, a także wypakowanie całego hajsu z ich sejfu. Druga ekipa uderzeniowa miała najechać na ciężarówkę wypełnioną ropą, która jest na wagę złota.
-Okej, wjeżdżamy. **szepnął zamaskowany mężczyzna przez CB Radio** - Jak tego nie spieprzycie, to będziemy ustawieni do końca naszego życia. Dzielimy się po równo, kminicie?
Widocznie spięty przygazował Dodge'a aż do odcięcia - stanął centralnie przed wielką szybą, jak i przed ladą, za którą stał sprzedawca, rozmawiający z nadzianym klientem.
-Teraz, albo nigdy. **westchnął, szepcząc** - I tak pójdziemy siedzieć, więc dusze dwóch ludzi to nic.
Wówczas też docisnął gaz, szybko zmienił bieg - z pomocą tarana zniszczył szybę i z impetem wjechał w ladę, niszcząc ją - była zrobiona z ledwo trzymających się desek. Ludzie zginęli na miejscu, dociśnięci do ściany. Tuż za Chargerem wjechały dwa wypakowane Evo - tylne drzwi szybko się otworzyły i ich pasażerowie wyskoczyli, rozbijając szyby w ustalonych wcześniej modelach Lamborghini. Zwinnie odpalili auta, po czym jak wjechali, tak wyjechali. Wszystko wyglądało na puste, nigdzie nie było policji. Ruszyli z zawrotną prędkością w stronę granicy.
A co z drugą ekipą? Nie udało im się. Wypłynęła informacja, że mają zamiar najechać na tą ciężarówkę i wszystkie patrole policji krążyły wokół niej. Gdy tylko próbowali go najechać, od razu zostali wyłapani. Cztery Lamborghini: Diablo, Hurracan, i dwa Gallardo. Mknęły jak szalone, mijając szarych, powolnych ludzi wracających z pracy. Gdy dojeżdżali do granicy Rapid kierujący Chargerem chciał się popisać - bokiem skręcił na przeciwny pas przy granicy i chciał przejechać pod prąd. Zdążył usłyszeć tylko:
-RAPID, CO TY DO CHOLERY ROBISZ?!
W następnej momencie leżał już na dachu, ze skasowanym wozem. Co się okazało? Ustawili barierkę, która podbiła jego auto - brakowało kilku centymetrów, żeby wypadł z autostrady. Po chwili zleciał się cały patrol, który go zgarnął - poszedł na dwa latka.
***
Póżny, jesienny wieczór. Noc niby spokojna, wszędzie cisza, ale... Coś jest nie tak. Czuć to w powietrzu. Coś się kotłuje... Nagle zdajesz sobie sprawę, że pod domem przejeżdża ci tuzin tuningowanych aut. Od starych, dobrych amerykańców z lat '70, po Ferrari, warte kilka milionów. Podążając za muzyką, którą wydają idealnie dostrojone silniki aut, ubierasz się prędko i cicho wychodzisz z domu, nie chcąc obudzić lokatorów. Ulicę dalej zaczyna wybrzmiewać coraz głośniejsza muzyka, wszędzie panuje gwar. Podchodzisz do samego źródła, stajesz w miejscu - oniemiałeś. Na linii stanął piękny, biały Sultan. Kierowca wysiadł, podszedł do organizatora - ten wykonał szybki telefon. Po chwili podjechał zniszczony w trzy dupy Sultan. Następnie podbił na kreskę, wyrzucił z auta torbę - wypakowaną hajsem. Chwila, moment, gaz! Polecieli jak pioruny. Wyścig był cholernie długi - trwał dobre 10 minut, objechali całe Las Venturas. Zaciekawiony wystawiasz głowę za róg i widzisz jak pędzą łeb w łeb... Tak samo dobili do mety, podziękowali sobie - zgarnęli swój hajs i rozeszli się w swoje strony.
***
Przejeżdżając przez zniszczone fabryki na Willowfield, mogłeś w jednej z nich zobaczyć trzy sportowe auta, a także ludzi rozmawiających przy nich. Dwójka jest odwrócona do ciebie plecami; trzeci, zwrócony w twoją stronę, ma założoną na głowę złotą maskę. Po chwili widzisz, że zostałeś zauważony - kierowcy szybko odjechali w różne strony.
***
Czemu dałeś mi swój wóz?
Mam pieniądze. Szukam zaufanych ludzi z charakterem.
Dzięki przyjaciołom poznajemy sami siebie.
Jeden wóz to nie wygórowana cena. Mogę sobie na to pozwolić.

1. Informacje dotyczące struktury.
- Każda organizacja opiera się na danej strukturze, która zaś podporządkowana jest przede wszystkim pod lidera organizacji, który utrzymuje ją przy życiu i pilnuje aby wszystko było na swoim miejscu. Po długich przemyśleniach i nadanych pomysłach przez członków organizacji stwierdziliśmy wnieść dość prostą hierarchię, a zarazem trudną do rozpracowania przez osoby trzecie. Oczywiście nie chcę opisywać dokładnego działania organizacji, ponieważ w dzisiejszych realiach niestety często część Out Of Character jest brana pod uwagę i przenoszona jako wskazówki do świata In Character.
2. Założenia organizacji.
- Przede wszystkim naszą motywacją do gry jest klimat. Chcemy uporządkować wszystko abyśmy mogli skupiać się wyłącznie na klimacie, który będzie nam towarzyszył przez całą naszą grę i na tym budować historię organizacji oraz pokazać się z jak najlepszej strony graczom serwera. E-pieniądze nie będą naszym priorytetem, a jedynie dodatkiem bez którego ciężko utrzymać się jest dłużej na serwerze. Każdy do klimatu dokłada coś od siebie i to się ceni, przede wszystkim chcemy zmienić nastawienie ludzi do organizacji przestępczych. Wprowadzamy nowe standardy, które przez długi czas były standardowe. W naszej organizacji nie znajdziecie systemu słuchawek poprzez różne grupy od Taxi po ochrony. Komunikować się będziemy przez telefony lub CB-Radio zamontowane w naszych samochodach. Stawki na wyścigach zostaną zmienione do minimum tysiąca dolarów, ponieważ standardowe pięćset przyciągało wiele osób, dla których nie liczył się klimat, a tylko zarobki i nudne stanie oczekując na przeciwnika. Organizacja rezygnuje podczas takich eventów z korzystania z różnych komunikatorów typu Skype czy Mumble (Oczywiście nie licząc akcji na wielką skalę do których nie ukrywając są czasem potrzebne).
3. House Project.
- Wraz ze startem organizacji mamy zamiar rozpocząć nabór nowych ludzi do naszej organizacji, którzy będą musieli przebyć dość długą drogę pełną świetnych i klimatycznych akcji. Integracja z członkami tak więc jest nieunikniona. Ten etap przede wszystkim będzie miał jeszcze bardziej zachęcić do starań w kierunku dołączenia do organizacji i załapania klimatu, w którym się poruszamy na co dzień. Rekrutacja będzie standardowym procesem i powszechnym, a mianowicie polegała będzie na złożeniu podania w odpowiednim temacie na forum z krótkim opisem swojej postaci jak i pomysłu na grę.
4. Hood Gaming.
- Mieliśmy wiele pomysłów na miejsca oraz biznesy, które mogłyby się przysłużyć do naszej gry spotykanej na co dzień. Razem stwierdziliśmy, iż najlepszym miejscem w którym będziemy mogli integrować się z graczami serwera oraz grać we wspólnym gronie będzie bar, który posiadamy naprzeciwko Burger Shota znajdującego się przy stacji na Mulholland. Chcemy odbiegnąć od standardowego miejsca czyli warsztat i zachęcić graczy, którzy odgrywają zwykłych cywilów aby mogli spędzić także parę chwil z nami. Mamy nadzieję, że nasza gra wam się spodoba i będziecie wpadać dość często. Jednym z założeń hood gamingu jest także ustalenie dobranych godzin do gry, aby jak najwięcej osób mogło się zjednoczyć o danym czasie i rozkręcać całą grę bez której tak na prawdę organizacja nie istnieje lub okazuje się zwykłym widmem.
5. Eventy.
- Same eventy główne na których opiera się organizacja czyli wyścigi będą odbywały się raz na tydzień, dwa. Uznaliśmy, że taki odstęp jest adekwatny aby imprezy cieszyły się obecnością pokaźnej liczby ludzi. Chcemy ominąć sytuacji gdzie przyjeżdża po kilka osób. Jak wspominałem w jednym z wyżej wymienionych punktów minimalna stawka będzie opierała się o tysiąc dolarów. mamy zamiar także zapobiec głupkowatego stania bez żadnej integracji z ludźmi więc podczas wyścigów zamierzamy wprowadzić liczne akcje oraz klimatyczne rozmowy, które nadadzą porządnego urozmaicenia całości.
6. Kilka słów od lidera.
- Jako założyciel organizacji chcę osobiście spełnić wszystkie nałożone przez nas kwestię oraz trzymać organizację przy życiu jak najdłużej stawiając przede wszystkim na jakość. Mamy wiele pomysłów, które zostaną zrealizowane i prawdopodobnie znalazłyby w sobie wasze poparcie aczkolwiek wolimy odpuścić opisywania ich, ponieważ wiele osób mogłoby to wykorzystać w domyśleniu się, która organizacja w ten sposób działa. Osobiście mogę stwierdzić, że będziecie się o tym dowiadywali obserwując nasze screeny z gry oraz filmiki. Co do innych organizacji w tej chwili jesteśmy neutralnie nastawieni i nie mamy zamiaru powodować wojen oraz dużego DM'u, ponieważ jesteśmy organizacją zmotoryzowana z namiastką klimatu mafijnego i nie mamy zamiaru przewyższać w tych działaniach mafie czy gangi, ponieważ do nich to należy. Moja osoba może być kojarzona z organizacjami których byłem współzałożycielem oraz zwykłym graczem, a mianowicie: Muscle Power, Unleash a Hell, Undead Drivers, Adrenaline Unleashed, Find In The Automotive, Inconceivable Acceleration oraz prawdopodobnie coś o czym zapomniałem. Myślę, że mam doświadczenie które pozwoli mi wyciągnąć wnioski i rozruszać tą organizacje dodając tego czego brakowało w innych. Do zobaczenia In game!
House Project: !KLIK! - Przeniesie Cię do tematu na forum.
Credits:
YoungG
Bucio
r0cky(grafika)
Użytkownik YoungG edytował ten post 31/03/2015 - 19:54

Temat jest zamknięty







