
- Czy od dziecka chciałem być złodziejem? Pan chyba żartuje, przecież ja nie jestem żaden dziwoląg. Jak każdy małolat w tym wieku chciałem być strażakiem, lotnikiem, a po jednym filmie nawet archeologiem... To był przypadek, takie dziecinne zachowanie, a potem mnie już naznaczyli...
https://www.youtube.com/watch?v=3tzHslnGsp0

**Spacerując wzdłuż miejskich alejek dostrzegasz nagle coś na wskroś niepokojącego. Podchodzisz bliżej, a Twoim oczom ukazuje się prawdziwa gra świateł – kolor niebieski i czerwony nie pozostawia absolutnie żadnych wątpliwości. Gdy oczy oswoiły się z oślepiającymi strumieniami światła padającymi z kogutów, czujesz, że właśnie potknąłeś się o taśmę ostrzegawczą – jakiś zakapior, którego mimowolnie szturchnąłeś rzucił w Twoją stronę kilka przekleństw, zatruwając przy okazji powietrze jakimś tanim dymem papierosowym.**

**Dociera do Ciebie, że znajdujesz się na miejscu jakiegoś zagadkowego zdarzenia. Uważnie lustrujesz otoczenie i wszystko układa się w miarę spójną całość: siedem radiowozów, kilku dziennikarzy, oraz tłum gapiów – wszyscy stoją przed jednym z największych centrów handlowo-usługowych. Drzwi są delikatnie uchylone, na których dostrzegasz dziury po kulach a wokół taśm ustawieni funkcjonariusze lokalnej policji, pilnujących, by nikt niepowołany nie przedarł się przez taśmę.**

**Zdałeś sobie właśnie sprawę, że nie jest to miejsce, w którym chciałbyś się znaleźć – chcesz już zawracać, ruszasz w stronę przejścia na pieszych, jednak odgłos charakterystycznego pisku opon nakazuje Ci się odruchowo zatrzymać. Z gigantyczną prędkością minął Cię czarny pojazd, o mały włos nie rozjeżdżając Ci stóp. Przechodzisz na drugą stronę jezdni i czujesz się strasznie nieswojo. Czujesz, jak umysł spłatał Ci figla – nie bardzo rozumiesz, co było tak dziwnego w tym samochodzie. Odpalasz więc papierosa i kierujesz się w stronę swojego mieszkania. Dopiero, gdy mijasz plakat zawieszony na jednej z ulicznych latarni, informujący o pokazach cyrkowych czujesz, jakby Cię olśniło. Jeden z pasażerów w tym tajemniczym pojeździe miał coś na twarzy... coś, co przypominało maskę klauna.**

**Energicznie siadasz w swoim pokoju, uruchamiając komputer personalny – sprawdzasz datę w kalendarzu, oraz godzinę, by znaleźć powiązania pomiędzy centrum usługowym a... klaunami. Niestety, bezskutecznie. Jedyne, co udaje Ci się znaleźć, poza serwisem informacyjnym traktującym o napadzie, podejrzanych stronach o Iluminatach i Nowym Porządku Świata, to jakieś puste hasło na Wikipedii:**

**Śledząc wzrokiem na dobrą sprawę pusty tekst czujesz się nadwyraz dziwnie. Wszystko za sprawą maski, którą już znasz. Wiesz już na pewno, że to, co widziałeś urządzając sobie przechadzkę, oraz to, co teraz widzisz – ma ze sobą wiele wspólnego**.

**Następnego poranka pijąc poranną kawę, zasiadasz przed telewizorem – mozolnie przeglądasz kanały, samemu nie wiedząc po co. Z półsnu wyrywa Cię poranny serwis informacyjny. Rozsiadasz się wygodniej, wyciągając szyję w kierunku ekranu, zdumiony wysłuchujesz felietonu wprowadzającego do dyskusji, pomiędzy kryminologiem, a przedstawicielem lokalnego departamentu policji**.
-Sześćdziesiąt minut. Tylko tyle czasu zajmuje tym złodziejom przeprowadzenie nawet najbardziej skomplikowanego skoku, a dokonali już prawie dwudziestu na terenie całego stanu San Andreas. Ukradzione przez nich kosztowności wycenia się na ponad pół miliona dolarów. FBI wciąż nie może ich rozpracować. Kim są zamaskowani przestępcy, których obawia się każdy, zamożny obywatel? - gorączkuje się felietonista, żywiołowo akcentując wprowadzenie.
**Słysząc to, przysuwasz się bliżej telewizora, w zupełności zapominając o napoczętej kawie**.
-Perfekcyjnie zaplanowane skoki, brawurowe ucieczki (także te z więzień), i wreszcie siatka kontaktów na całym świecie sprawiają, że od ponad kilku lat członkowie gangu pozostają nieuchwytni. Na dobrą sprawę ścigający ich FBI nie jest w stanie potwierdzić choćby przybliżonej liczby Klaunów. Według różnych szacunków, do organizacji należy obecnie od 10 do... 500 osób. Złodzieje nie mają ustalonej hierarchii, przez co działają niczym terroryści. Każdy z nich doskonale wie, jakie są jego zadania.
**Po wysłuchaniu owych informacji, Twoją uwagę przykuwa przelot kamery na centrum handlowe, obok którego spacerowałeś nie dalej jak wczoraj. Wciąż nie dowierzasz jednak zdajesz sobie sprawę, że nawet katujący klakson taksówkarz pod Twoim mieszkaniem nie jest w stanie odciągnąć Cię od programu**.
-Mimo niepowodzeń zamaskowani przestępcy wciąż pozostają jedną z najskuteczniejszych i najniebezpieczniejszych grup przestępczych, z jakimi ma do czynienia Federalne Biuro Śledcze. Skoki, takie jak ten wczoraj, są potwierdzeniem, że złoczyńcy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Pokój był nad wyraz ciasny, utrzymany w charakterystycznym, azjatyckim duchu. Delikatny słup światła rzucał się z przedpokoju prosto na skórzane obicie kanapy, zza której na sąsiedniej ścianie wyłaniał się olbrzymi telewizor.
-Był to spokojny dzień, cichy przed łamaniem prawa i wyrządzaniu komuś krzywdy. Teraz wiemy, że to była cisza przed burzą. Wszystko zaczęło się na stacji Xommer na East Los Santos. Grupa zamaskowanych ludzi strzelała do jednostek policji i federalnego biura śledczego. Nie była do strzelanina bez powodu. W pobliżu został porywany komendant LSPD, mimo próby odbicia przez wszystkie jednostki departamentu i naszą agencje, sprawcy uciekli z Anthony'm Mitchell'em – mówił przejęty spiker, przemoknięty do suchej nitki, jednak stojący pomimo ulewy na jednej, z ekspresówek wylotowych z miasta. -Podczas strzelaniny ucierpiało wielu funkcjonariuszy i agentów, a poszukiwania trwały. Federalne Biuro Śledcze po ciężkich poszukiwaniach i dzięki umiejętności agentów odnalazło miejsce znajdowania się komendanta. Było już za późno. Jeden z naszych agentów mógł potwierdzić zgon, obserwując całe zajście na własnych oczach. Tragiczna chwila nastąpiła w pobliżu Las Venturas – tutaj wskazał ręką gdzieś na północ, po czym wycierając przemoczone czoło kontynnuował - po otrzymaniu tej smutnej informacji, granice zostały bardziej dozbrojone. Niektórzy, co współdziałali w tym morderstwie zostali wyłapani na granicy Los Santos-Las Venturas. W walce, Federalne Biuro Śledcze odzyskało ciało zmarłego komendanta LSPD, które zostało przetransportowano bezpiecznie w konwoju do federalnego laboratorium. Na miejscu grupa specjalistów zbadała wszystkie okoliczności, ślady na jego ciele. Anthony zginął tragicznie od wstrzyknięcia trucizny, która zatrzymała jego pracę serca.
Azjata siedzący do tej pory przed telewizorem, z triumfalnym uśmieszkiem zapalił papierosa, mrucząc z zadowolenia pod nosem.
-Wszelakie ślady doprowadziły nas również do sprawcy morderstwa. Jest nim niejaki Vincente Arcon, który został również schwytany i przesiaduje w federalnym areszcie śledczym. W tej chwili czeka na rozprawę sądową, gdzie odpowie za swe czyny. Służby zawiodły, komendant nie żyje – przemoknięty spiker skwitował siląc się na dramatyczne spojrzenie, oraz ton głosu.
Wreszcie Yoshida wstał ociężale, rozprostował kości w dość zmanierowany sposób i sięgnął po komórkę.
-Oglądałeś wiadomości? Dokonało się.
-Widziałem. Kto został? - odezwał się tajemniczy głos w słuchawce
-Niewielu. Najwyższy czas przejść do planu B.
-Nareszcie. Kiedy?
-Za dwa miesiące.

W korytarzu panowała cisza, którą zdawałoby się – nic nie jest w stanie zagłuszyć, poza oczywistym tupotem ciężkich, klawiszowych butów i szczęku kajdanek. Jeden z klawiszy podtrzymujących więźnia pod ramię, podstawiwszy mu nogę, splunął prosto na upadającego:
-Jak łazisz, Lopez? Mówiłem Ci do chuja, żebyś patrzył pod nogi!
Wtem trójka strażników pochyliła się nad więźniem, by po chwili zacząć go kopać.
Wtem ową rutynę typową dla więzień o zaostrzonym rygorze przerwał dźwięk czegoś, co przypominało wiertło. Ów jazgot zbliżał się i oddalał, powodując delikatnie drgania w sąsiedniej ścianie.
-Zaraz, co to jest? - jeden z funkcjonariuszy przerwał oddawanie się swojej ulubionej rozrywce i podszedł do ściany, uważnie nasłuchując. Wówczas jak na komendę nastąpiła eksplozja, powodując rozproszenie dwóch strażników, trzeciego zaś – tego, który nasłuchiwał, lokując niemal piętnaście metrów od miejsca wybuchu. Zza dziury, która powstała wskutek eksplozji wyłoniło się czterech, zamaskowanych mężczyzn w garniturach, z torbami przewieszonymi przez ramię. Błyskawicznie przedarli się do korytarza, sprawnie i szybko likwidując strażników.
-Pierwszy raz widzę, żebyś dawał się kopać policji. Ej, Ryuoichi! Zrób mu zdjęcie! - roześmiał się jeden z mężczyzn, chwytając Cesara pod ramię w taki sposób, by podtrzymując latynosa przy prawym boku, cały czas mógł trzymać broń małego kalibru w lewej dłoni.
-Może nie tym trzem, ale nawet w takim stanie, w tych kajdankach skopałbym Ci tyłek, Rome'.
Ową pogawędkę przerwała kolejna eksplozja, tym razem nie będąca robotą tej czwórki. Kolejny zamaskowany biegnąc z przodu, krzyknął w stronę pozostałych:
-Kurwa! Chyba nas słyszeli. Mówiłem Wam do chuja, że te ładunki to zły pomysł. Co za pojeb to wymyślił?
-Joe! - odezwała się cała trójka, niemal jednocześnie.
-Nieważne, spływamy stąd – Ryuouchi przyłożył słuchawkę do ucha – Bboy, słyszysz mnie? Podjeżdżaj, nie mamy czasu. Odstawiamy dwójkę w bezpieczne miejsce i wracamy do rzeźni.

-Wisi tak już godzinę – odpowiedziano mężczyźnie w podeszłym wieku, który wszedł właśnie do półmroku piwnicy. Dom mieści się w przedmiejskim gettcie. Całkowicie niepozorny.
-W dalszym ciągu nieugięty?
-Jak pierdolony dąb. Kończą nam się środki, a koleś zaraz się przekręci.
Usłyszawszy te słowa, nowo przybyły zdjął marynarkę, ułożył ją na drewnianym krześle i przeszedł do pokoju obok. Niecodzienny widok wywołał u niego mdłości, zmuszony został do wyciągnięcia chusteczki, którą następnie zasłonił sobie nos, oraz usta, tworząc tym samym maseczkę ochronną.
Pokój był bardzo mały, ściany ceglane, zapryskane, brak mebli. Na środku sufitu umieszczony hak. Przywiązany jest do niego długowłosy mężczyzna – wisi głową do dołu, jest bezwładny, zalany własną krwią. Larry – bo tak nazywa się postać, która kucnęła przy „wisielcu” - szturchnął ofiarę i rozpoczął swój monolog:
-Twardy jesteś skurwielu. Nie spodziewałem się, że jesteście tak lojalni. Wiem, że błagasz o śmierć, modlisz się o nią. Nie oczekuję od Ciebie zbyt wiele. Nie wymagam byś strzelał do członków swojej ekipy. Jedyne czego chcę, to poznać miejsce i godzinę przekazania transportu. Nie, wybacz... Nie tylko ja tego chcę, po prostu słuchaj. Ktoś musi z Tobą porozmawiać. - wypowiedziawszy te słowa, wyciągnął z kieszeni swą komórkę, wybrał ostatni numer do którego dzwonił i włączył tryb głośnomówiący. Sygnał oczekiwania przerwał głos w słuchawce:
-Mów.
-Daj ją do telefonu.
-Tato, proszę cię... Pobili mamę, oni ją zabiją! - rozległ się szlochający, paniczny głos w słuchawce.
Obok krwi, twarz ofiary zalała się łzami. Skinął głową, dając znak, że pójdzie na ugodę. Zebrawszy w sobie resztki sił, rzekł głosem, który grzązł w gardle:
-Wtorek, dziewiętnasta... Pod mostem na ekspresówce do San Fierro... Proszę, nie róbcie im krzywdy.
-Jak dużo towaru macie odebrać?
-Czterdzieści skrzynek – każdy kaliber.
-Ilu ma was być?
-Czterech.
-Zamknąć mordę! - ryknął człowiek pilnujący czterech zakneblowanych, wydobywających z siebie komiczne odgłosy mężczyzn, związanych na tyle furgonetki. Wytężając słuch, z przyspieszoną pracą serca, stara się zrozumieć każde słowo wydobywające się z krótkofalówki. Bacznie śledzi przebieg akcji, która rozgrywa się w radiu:
-Pięć minut do przybycia, na miejsca!
-Wszystko gotowe, czekamy na vany. Mają być o dziewiętnastej.
-Strzelać w ostateczności!
Siedmiominutowe milczenie przerwał zdenerwowany głos:
-Raport! - w oddali rozległ się wytężony ryk silnika - Kto ranny?
-Czwórka i siódemka.
-Jak to się kurwa stało?!
-Zorientowali się, że nie jesteśmy tymi, za których się podajemy! Zorientowali się również, że nie mają szans na ucieczkę! Otworzyli ogień!
-Spokojnie, 10-20?
-Mijamy właśnie stację, przy wjeździe do 'Santos. Droga jest pusta.
-Damy radę jeszcze przez chwilę. Wszystkie patrole lecą na 'Venturas. Co z vanami?
-Spokojnie, skrzynie docierają na miejsce.
-Idealnie. Wieźcie rannych na metę. Over.


Założenia strukturalne są dziecinnie proste - by zdynamizować rozgrywkę, wybraliśmy wolność, wręcz anarchię – każda z postaci przynależących do organizacji jest sama sobie szefem. Nie istnieje absolutnie żaden podział związany ze sprawowaną funkcją, motywowany tym, czego wolno, a czego nie. Jedynym spoiwem łączących członków ze sobą i motywujących ich do współpracy jest po prostu wspólnota interesów i klimat rozgrywki, jaki chcemy wykreować. Ten krok - pozornie nierozsądny okazuje się jedynym właściwym, w przypadku, w którym nie występuje rekrutacja, a ekipa składa się tylko i wyłącznie z zaufanych, doświadczonych graczy..


Witam wszystkich serdecznie. Po roku względnej nieaktywności - chcielibyśmy zaprezentować kolejny projekt, będący pośrednio pod względem historycznym niejaką kontynuacją, rozszerzeniem jedno z funkcjonujących wówczas crew'ów - czyli 187, zajmujących się wówczas działalnością stricte przestępczą, jako specjalna komórka organizacji zmotoryzowanej. Teraz stanowimy samodzielną grupę przestępczą, koncentrującą w swoich kręgach przestępców z bogatą przeszłością kryminalną i doświadczeniem. Ideą jest profesjonalizm, który zamierzamy wprowadzić do rozgrywki.
Aby uprzedzić pytania związane z ekipą, oraz z hierarchią, postaram się wszystko odrobinę bliżej wytłumaczyć, niż zawarte jest to w samej aplikacji. Ekipę mamy stałą, doświadczoną i zaufaną, zatem zdecydowaliśmy się na stworzenie organizacji, w której gramy między sobą, czerpiąc ze wspólnych doświadczeń, zaufania - w której ostatnim zmartwieniem są ludzie pod panelem, których do tej pory (godząc się na otwartą rekrutację) było trzeba cały czas monitorować. Splatając to z klimatem grupy przestępczej funkcjonującej na podobnych pobudkach, może wyniknąć całkiem interesujący pomysł na grę. Gorąco zachęcam do interakcji z nami - przedstawiać się nie musimy, więc tym bardziej tego nie zrobimy, biorąc pod uwagę tendencje przejawiające się ostatnio na serwerze, w których informacje wyciągnięte drogą OOC stanowią bezwzględną podstawę do wykorzystywania ich InCharacter.
Zachęcam do interakcji z nami, pozdrawiamy.
Użytkownik Ryjuu edytował ten post 05/09/2015 - 15:03

Temat jest zamknięty



