siema.
chciałem wywołać pewną dyskusję na temat tzw "pedałów w rurkach". mam wrażenie, że często (szczególnie u nas) facet dbający o siebie, który zwraca uwagę na ubiór i wygląd, jest nazywany pedałkiem. wystarczy założenie slimfitów (nawet nie rurek) by zostać nazwanym pizdą, a jakby tacy koledzy usłyszeli, że ktoś chodzi do kosmetyczki w celu załóżmy oczyszczenia twarzy, to jest od razu podgatunkiem w hierarchii samców alfa w przepoconych dresach xD osobiście uważam, że nie powinno się popadać ze skrajności w skrajność i przesadzać w jedną lub w drugą stronę, ale dbanie o siebie to ewidentna podstawa i noszenie starych, za dużych ciuchów z bazaru wcale nie jest lepsze od ubierania obcisłych rurek.
taka anegdota: niedawno dwóch moich znajomych wracało sobie do domu wieczorem. podeszło do nich dwóch dresiarzy, z czego jeden z nich krzyknął: "JAK TY KURWA WYGLĄDASZ, PEDALE?" - kierując to do kolegi z włosami na żelu i w slimfitach. kolega numer dwa coś zaczął go bronić, chciał się wywinąć, coś tam gadał że wracają z dni otwartych. na co drugi dresiarz: "JAKICH KURWA DNI OTWARTYCH? NA MECZ BYŚ POSZEDŁ, DRES BYŚ UBRAŁ, Z MIELCA JESTEŚ!"
gwoli ścisłości w mielcu jest duży kult wokół Stali Mielec
zapraszam do dyskusji





