Witam!
Czy macie lub mieliście w szkole nauczycieli, którzy się wyróżniali (np. byli wyjątkowo głupi)?
Ja mam i to dwóch. Poniżej krótko ich opiszę. Z wiadomych przyczyn nie podam ich danych.
Nauczyciel nr. 1
Nasz dyrektor... Pali papierosy, chociaż gdy moi koledzy się go o to pytani, on kłamał, mówiąc że nie.
Na własne oczy widziałem jak to robił. Zresztą chyba każdy to wie - smród. Na lekcjach cały czas mówi o... O czym? O kiełbasie! Wszystko zapomina, dzięki czemu termin sprawdzianu zapowiedzianego na "za tydzień" został przedłużony o 1,5 miesiąca. Uwielbiam to. Jeśli udzielimy niepoprawnej odpowiedzi powie: "lufa", ale i tak nie wpisze. Pyta niesystematycznie (co 1,5 miesiąca), ale gdy pyta to całą klasę. Podczas jednej lekcji słowo "słuchajcie" wypowiada czasem nawet 200 razy. Często otwiera pracownie chemiczną, znajdującą się obok naszej klasy i siedzi tam czasem przez kilka minut, a my sobie gadamy. I bez przerwy "dłubie" w nosie.
Nauczyciel nr. 2
To informatyk. Syn mamusi, ale drzeć mordę potrafi. Jest cały czas gnębiony przez kolegów. Raz podobno ktoś go zawołał, żeby pomógł mu z zadaniem. Wtedy jakiś uczeń skradł się do jego komputera i wyłączył mu serwer, a on się rozbeczał po lekcji. Dziwnie się ubiera. Kamizelka w spodniach. I na poważnie kiedyś ćwiczył Karate.
Niestety nie znam jego osiągów. Chodzą plotki, że zdobył czarny pas.
Użytkownik Vhalhal edytował ten post 02/06/2012 - 13:26


