Raz babka od Polaka zabrała mi fona i położyła u siebie na biurku, wziąłem tego fona jak nie patrzyła i wylazłem na przerwę, nagle mnie woła i zaczęła mi kręcić aferę że ukradłem telefon bez jej wiedzy z jej biurka, na to wybuchłem śmiechem, powiedziałem by paliła gumę i wyszedłem - zadzwoniła do matki, okej, rozmawiam z matką... Matka do mnie bym oddał jej ten telefon itd. A Ja zacząłem sypać argumentami że raz że to praktycznie jej i moja własność bo oboje płacimy za utrzymanie tego telefonu, a telefon mało też nie kosztował a każdy dzień przetrzymywania przez komuchów (
Poza tym - Przymusowe odebranie telefonu przez nauczyciela jest karane zgodnie z art. 119. par. 1 i podlega karze od 3 miesięcy, do lat 5.
Bardziej interesuje mnie kodeks prawny niżeli statut szkoły, a jak chcą niech mnie wy(cenzura)ą. Ja się nie pogniewam...


Moja zawartość
Nie podano
