** Pewnej nocy, na cmentarzu niedaleko centrum Los Santos, można było usłyszeć odgłosy łamania granitu. Świętej Pamięci King Maldito, niegdyś prawa ręka wielkiego króla Cesara, wierny przyjaciel rodziny Cervelli, wstał z martwych aby osądzić wrogów El Corony. Ruszył, zimny, martwy, z mieczem w ręku, ze zwisającymi wnętrznościami w stronę El Corony. Szeptał cicho: "Costy, zabić wszystkich Costy'ów". Jego krucjata przeciwko krewnym i przyjaciołom zdrajcy i błazna Enrique Costanso, właśnie się rozpoczęła. Na El Corone przyszły ciemne chmury, chmury zemsty, i gniewu. **
Taki tam prolog do pewnego małego, wewnętrznego eventu.


Moja zawartość
Nie podano


