Chyba najgorszym przypałem był dzień kiedy zapaliłem swojego pierwszego papierosa kiedy miałem 14 lat czyli to była pierwsza gimnazjum.
Zostałem zaciągnięty przez 3 kolegów po lekcji na fajkę na spółkę bo kolega miał, a ja chciałem chociaż raz spróbować. Była połamana i ciężko się paliło na czwórkę. Kiedy były zmiany to poleciało na mnie. Zamiast zaciągnąć się przez filtr to włożyłem tego połamańca bardziej gdzie się niemalże udusiłem. Beka była, ale potem kiedy się wszyscy zlecieli do domu a ja miałem jakieś 5 minut, byłem że tak powiem obsrany do czerwoności bo jechało mi niesamowicie z gęby niż powinno - a to był jeden buch.
Wróciłem do domu, wszystko okej, nikt nic nie podejrzewa, ale wiedziałem że za chwilę któryś się uczepi... Więc postanowiłem że pójdę na balkon, wezmę dezodorant, i prysnę go sobie do ust i na całą koszulkę bo z koszulki też jechało.
Tata i mama przychodzą do pokoju patrzą co ja robię bo podejrzewali cos bo dziwnie się zachowywałem... No i tata chciał abym chuchnął.
Na szczęście nic wielkiego się nie stało, były śmiechy i w ogóle, i postanowiłem sobie że nie ruszę żadnej fajki do końca życia... Nie wyszło mi.


Moja zawartość
Mężczyzna
