Od lat wiadomo, że rower to pojazd bezsilnikowy nieposiadający dachu.Wciąż zadaje sobie więc pytanie jakim cudem rower może ulec zniszczeniu poprzez wybuch/dachowanie/wodowanie.Zakupiłem piękny model używanego roweru górskiego.Próbowałem wykonać na nim parę sztuczek takich jak: wheele, stoppie, jazda bez trzymanki.Po kliku próbach upadłem na ziemie wraz z rowerem.Wstałem po czym miałem zamiar nań wrócić, aż tu nagle zobaczyłem, że dach roweru jest cały wgięty (którego nie ma), silnik jest w fatalnym stanie (może dlatego, że go nie było), a przez ów dziurawy dach wlewała się woda (dziura w dachu którego nie ma - to najlepsze).Po kontakcie ze znajomym mechanikiem, który miał dokonać naprawy za darmo po znajomości rachunek mocno zszargał me konto bankowe.Okazało się, ze naprawa mego pięknego pojazdu kosztuje tyle, co lekko używany skuter bądź 2 nowe rowery górskie i 33 hotdogi w renomowanej restauracji znajdującej się w centrum miasta (mowa tu o Bel Vistro, czy jakoś tak).Jakim więc cudem mój rower otrzymał tak wielkie obrażenia po upadku.Zróbcie coś z tym, bo to jest prawie tak śmieszne jak ten post (który wcale nie jest śmieszny).Nie żebym nalegał ale, albo oddajcie mi pieniądze które zainwestowałem z myślą o mojej przyszłości, albo naprawcie mi rower w realnej cenie proszę was bardzo.Dziękuje za uwagę i życzę miłego dnia.Braxton Cardamone.
BraxtonC
Rejestracja: 30/01/2015Poza forum Ostatnio: 03/02/2015 20:50


Moja zawartość
Mężczyzna
