Oprócz bycia administratorem, na wszelkie minimalne sposoby staram się grać IC. Nie jestem osobą, która aktualnie na swoim stanowisku aktywnie współgra. Ogromna ilość obowiązków, próśb i pomocy kierowanej do mnie przytłaczają i stawiają w dosyć niekomfortowej sytuacji. Ponadto organizuje ligę SAGPC, a do tego mam przecież normalne (jak każdy) życie poza komputerem. Ten czas się ścieśnia coraz bardziej, z miesiąca na miesiąc... Ale jednak.
Wiktoria to osoba, która nigdy nie patrzyła przez pryzmat koloru mojego nicku na forum. To utwierdza mnie w fakcie, że warto z nią było lepiej się poznać. Nigdy nie byłem przez nią atakowany jakimiś bzdurny prośbami i tym, że nie muszę udawać kogoś wielkiego i wspaniałego, bo każdy administrator to również człowiek. Wielu graczy sobie nawet nie zdaje sprawy z tego, iż traktują nas jak chodzące boty, które muszą wykonać ich zachcianki, bo do tego zostaliśmy stworzeni. Przecież skoro jestem administratorem i reprezentuje Zarząd, nie mogę mieć sprzeciwu wobec społeczności, nie mogę mieć własnych poglądów, muszę przytakiwać jak będą mnie wyzywać kiedy wlepię kolejnego bana...
I dlatego piszę tą pochwałę. Nie za to, że gram z nią IC. Nie za to, że śmieje się z moich żartów (sucharów), ani za to, że nie chciała zrezygnować z gry tylko ze względu na mój brak czasu. Chodzi tu o akceptacje mnie takiego jaki jestem za kurtyną, a praktycznie prawie nikt nie wie, jaki ja naprawdę jestem. Czerwony nickname zobowiązuje, ale tylko na h-rp. Dziękuje za przeczytanie mojego monologu.

Temat jest zamknięty
