I przez takie hejtowanie polskich raperów nas rap rynek jest taki jaki jest. Gdyby nie kultura hejtu, nagonka mediów, niechęć wydawców o dużym odzwięku w mediach, raperzy mogliby naprawdę u nas zainstnieć na rynku muzycznym i zarabiać naprawdę porządne sumy. To co mnie cieszy to jedynie, że każda nagonka kiedyś się kończy i znajdzie się kolejny cel, mam nadzieję, że tym razem ten cel będzie słuszny. Bo człowiek, który naprawdę wybił się z bagna, który dalej wyraża w swoich tekstach swoją obiektywną opinię o świecie i siedzi w tym od praktycznie początków polskiego hip hopu, który zna całą klasykę hip hopu i posiada 'wiedzę, a nie wiedzy kompedium' jak to zdążył nawinąć, powinnień być może nie idolem czy jakimś posągiem, ale przykładem, że z niczego można zrobić coś. Nawet jeśli nie zgadzacie się do końca z jego tekstami. Tymczasem polska mentalność nie daje o sobie zapominać, bo czasy komuny zakorzeniły chyba już w nas na dobre niechęć do innych.
Mówicie, że pozuje na drugiego Tupaca. Chyba normalne, że człowiek który wychował się na hip hopie ma swoich idoli muzycznych, a myślę, że każdy z was chciałby wydać oficjalną płytę z kawałkiem na bicie, na którym np. w 90' latach rozkurwiał wasz ulubiony raper i słuchaliście tego jako gówniarze jeszcze bez pomysłu na przyszłość. Nie wspominam już nawet o tym dissie nagranym na bicie Tupaca gdyż to jest śmieszne, bo takie akcje typu pożyczanie bitu od innych raperów czy celowe podrabianie ich flow jest zakorzenione w rapie przez szmat czasu. A to tylko pokazuje skillsy danego rapera - nic więcej. Błąd leży w tym, że nie oceniacie dissów jako utworów gdzie pokazuje się kto jest lepszym MC, flow, skill, tylko oceniacie ludzi, których... w ogóle nieznacie. To tak jak ja bym dziś oceniał czy to Dre był większym O.G. w beefie z Eazym, czy Eazy, a Dre to jebana cipa i chuj mu w dupe, dre fo life, fuck eazy, crips fo life, i w ogóle e-gangsta pełną gębą.
Z reguły miałem nie pisać w takich tematach, bo i tak będziecie pisać to co chcecie pisać, a ja nie mam zamiaru zjadać sobię nerwów w dyskutowaniu przez internet, gdzie każdy jest odważny. Ale czasem warto się 3 razy zastanowić zanim coś się napisze. Ja nie lubię muzyki Tedego, nigdy go nie słuchałem, chociaż sprawdzałem prawie każdy jego materiał i mam kilka jego wałków, których słucham do dzis. Ok. Reszty nie lubie, nie słucham. Mam kilka kawałków Firmy, które mi się podobają, gdy chcę posłuchać czegoś o lekkiej treści,, słucham Elda kiedy chcę pomyśleć o życiu, potem zapuszczam sobie 2cztery7 gdy idę się najebać, albo Beat Squad kiedy idę się najarać. Ten sam system działa też w amerykańskim rapie. Porównanie KRS czy Mos Defa przykładowo z Dogg Poundem czy Quikiem mija się z celem. Bo to dwa odmienne klimaty, na dwa odmienne etapy życia.
Za to ciągłe zatrzymywanie wehikułu czasu na PFK i K44 to dla mnie śmieszna opcja. Okey. Lubicie takie klimaty, więc macie L.U.C., macie Rahima, macie Fokusa, macie kilku porządnych graczy w undergroundzie, których możecie słuchać. Taki klimat wam pasuje, taki klimat sobie tworzycie. Podoba mi się album, okey kupuję, słucham, nie podoba mi się, nie kupuję nie słucham. Przykładowo płyta Fokusa w ogóle mi nie podeszła, za to płyta Rahima jest dla mnie genialna. Ty możesz sądzić całkiem odwrotnie. Okey? Elegancko. Fajnie, że masz swoje zdanie i nie wpierdalasz się w zdanie innych.
A tu wałek od rycha specjalnie dla was
http://www.youtube.com/watch?v=Ao6fxxkY08Q