
Eagles of Liberty
to klub założony w latach sześćdziesiątych przez młodego fana motoryzacji Christophera Kusiaka. Pierwszy Chapter oryginalny zostal założony w Polsce, na Dolnym Śląsku.
W pierwszych dniach Chris wraz z rodzicami musiał wyjechać do Stanów, gdzie poznał Billy'ego Forssell'a, który miał za zadanie rozkręcić Chapter w stanie San Andreas.
Forssell wprowadził do klubu parę zasad i oczywiście handel na czarnym rynku, po długich rządach Billy'ego, „młotek” przejął jego syn Tommy Forrester…

08.07.1963 - Polska
Ciepły dzień jak to wakacje, słońce paliło całe miasto, postanowiłem wraz z Patrickiem i Michaelem, że pojedziemy trochę złapać wiatr we włosy… wsiedliśmy na nasze – jeszcze wtedy 50’ – maszyny i pojechać na jakiś wyścig – by poczuć trochę adrenaliny, przejechaliśmy wtedy przez różne wioski, aż do drogi prywatnej przy kopalni… zatrzymaliśmy się na chwilę i objaśniliśmy zasady, Michael zsiadł z Simsona po czym szybko się o niego oparł, Patrick lekko przechylił się do przodu – tak aby się podeprzeć, ja oczywiście poszedłem na środek i mówiłem.
-No dobra… - powiedziałem – ja i Patrick pojedziemy na Derbikach, a zwycięzca jedzie z Michaelem
-Spoko. – odparł Patrick
-Się rozumie – Michael mówiąc to lekko się zaśmiał
-Co jest znowu? – zapytałem
-Twój Derbi to przeróbka, weźmiesz nas obu i z palcem w dupie dojedziesz na metę.
-Jeśli tak! To Michael, jedziesz z Patrickiem, ja walę start.
-O ile się ścigamy? – zapytał Patrick
-No to może o dyszkę – Michael zwrócił się w stronę Simsona i uderzył kilka razy w kopkę.
-No to jedziemy!! – krzyknąłem, po czym odliczyłem i machnąłem energicznie ręką w dół
Gdy zaczynali mi znikać z pola widzenia usłyszałem, że Patrick w drodze powrotnej zamiast dwójki wbił luz, co dało przeciwnikowi przewagę. Michael wygrał ten wyścig.
Po chwili zauważyliśmy, że na drogę prywatną wjeżdża policja i jakaś furgonetka…
-To spadamy panowie! To pewnie właściciel!
-No, ale..
-Packie! Spadamy!
-To droga prywatna, nic nam nie zrobią
-Właściciel tak – siedząc na maszynie uderzyłem kopkę i krzyknąłem – ODJAZD! – wbiłem jedynkę i jechałem – koledzy oczywiście za mną.
-Dobra to widzimy się jutro, tutaj – powiedziałem
-Się rozumie – Powiedział Patrick
Wszedłem do domu, zauważyłem, że rodzice chcą mi coś powiedzieć. Położyłem się na łóżko i rozmyślałem o rozmowie z Patrickiem na początku wakacji…
1.07.1963r
Wyszliśmy razem na pizze – jak to najlepsi kumple, zamówiliśmy Margaritte, po czym usiedliśmy przy stoliku i w wyczekiwaniu zacząłem rozmowę
-Wiesz, przy takim stole myślę o mojej przyszłej pasji… Chopperach, chciałbym w przyszłości mieć Davidsona…
-Dlaczego dopiero teraz mi o tym mówisz?!
-No nie wiedziałem, czy warto to mówić…
-Warto, to mi też się podoba..
-Chciałem założyć…
-Klub! – podniósł lekko głos
-Naturalnie, mam nadzieje, że mi pomożesz.
Po moim nie długim zdaniu podszedł pan z pizzą i położył nam pizze wraz z Coca- colą
-Dziękuje, proszę pana
-Proszę, smacznego! – z uśmiechem powiedział starszy pan i odszedł za Bar
-Pogadamy jeszcze o tym, kiedy indziej, delektuj się smaczną pizzą, tu masz sos – wskazałem na sos, po czym ze śmiechem zabrałem i posmarowałem swoją połowę.
…Leżąc w pokoju po około godzinie przyszli do mnie rodzice, a dokładniej mama…
-Synku! Za dwa tygodnie wylatujemy do Stanów, ojciec ma jakieś sprawy
-Co?! Nie mogę przecież zostawić moich kumpli!
-Pojedziemy na dwa tygodnie, może poznasz nowych na jakiś czas.
-Ty sobie żartujesz?! Nie mogę ich zostawić ,od tak!
-Nie, zobaczysz, spodoba ci się, Ameryka to kontynent marzeń.
-Zobaczymy.
Mama wyszła i zamknęła drzwi, z nerwami siedziałem jakiś czas, lecz pomyślałem, że gdy polecimy to tej Ameryki, może zorganizuje tam chapter klubu i będziemy tam w przyszłości „chodzić” w interesach.
9.07.1963r
Po południu spotkałem się z Patrickiem i Michaelem, razem wszystko omówiliśmy – jak to zrobimy
-Patrick chodź na bok, mam sprawę Michael poczekaj
-No dobra – odpowiedział Michael
-Co jest? – zapytał Patrick
-Pamiętasz naszą rozmowę? Przekonaj Mike’a..
-N.. no spoko!
Patrick i Michael poszli na bok, ja czekałem i rozmyślalem, po chwili chłopaki wrócili i zaczęła się dyskusja.
-Chłopaki ! to jesteście wtajemniczeni, teraz wam powiem coś…
-No co? – zapytał Patrick
-Za dwa tygodnie wylatuje do Ameryki!
-CO?!!
- powiedzieli jednocześnie dwaj koledzy.
-Że co?
-Wylatuje do Ameryki, ale klub przetrzyma się, Michael zostaniesz Vice President’em, a Patrick Sergeant’em at Arms, myślę, że dobrze mnie zastąpisz… Mike. Ja pomyślę, czy warto tam tworzyć chapter. Mike jak najszybciej musisz załatwić naszywki i logo, uda ci się?
-Jaka ma być tematyka? – zapytał Mike
-Orły, Będziemy Orłami Wolności – powiedziałem po chwili po angielsku – będziemy Eagles of Liberty!
-Pomogę mu! – powiedział Patrick
-No dobra, mam nadzieje, że się uda
Podczas następnych dni, uczyłem Patricka i Michaela jechać w szyku, co się okazało to było bardzo ciężkie, jednak nam się udało! Później jechać w szyku dwu osobowym, z tym nie było też problemów, trzeba było tylko czekać na dzień wyjazdu.
16.07.1963r
Obudziło mnie słońce wpadające do mojego pokoju, popatrzałem na zegar, godzina 14?!, no tak siedziałem do drugiej myśląc jak co dzień o „Orłach”, szybko wstałem ubrałem się i wyszedłem, poszedłem po Patricka, a potem po Michaela, okazało się, że już przyszły nasze naszywki!
-No to panowie, do szycia, spotykamy się za godzinę…. W Kamizelkach!
-No się rozumie – odparł Patrick
-I szyk na wyścigi!
-Jasne – szybko powiedziałem i wyszedłem.
Wsiadłem na moją maszynę i pojechałem do domu, wpadłem szybko do pokoju, po czym starannie zacząłem szyć, po około 45 minutach było gotowe, ubrałem kamizelkę na koszulę w kratę i wsiadłem na motocykl, pognałem na nasze miejsce spotkań gdzie czekałem około pół godziny na przyjaciół.
-No wreszcie! Znaleźliście drogę?
-jak widać – powiedział Patrick
-Pokażcie no się – powiedziałem
Wszyscy zobaczyliśmy nasze naszywki, po czym w szyku pojechaliśmy na drogę w kopalni.
Podczas jazdy powiedziałem, że przyśpieszę, zejdę z motocykla i poczekam na nich, wyznaczę start i pojadę za nimi, wszystko udało się jak miało udać – wyścig wygrał Patrick, aby nie zwracać na siebie większej uwagi wróciliśmy polówką.
Następny tydzień jeździliśmy po mieście w szyku po prostu dla frajdy, wreszcie doszło do dnia… dnia wyjazdu
23.07.1963
Pakując się zauważyłem wchodzących do pokoju przyjaciół.
-Trzymaj się… bracie! – powiedział Michael.
-Znajdź kogoś kto będzie dobrze zarządzał Chapterem – powiedział mi na ucho Patrick
Przyjaciele pomogli mi się pakować, około piątej po południu byliśmy na lotnisku, gdy wsiadłem do samolotu widziałem Patricka i Michaela patrzących na samolot i machających do nas, nastąpiło ponowne sprawdzenie biletów i odlot, przyjaciele pojechali w szyku przed siebie.
24.07.1963r USA
Po przylocie czułem się nieswojo, założyłem bluzę z logiem klubu na kamizelkę, aby poznać kogoś kto naprawdę mógł by być przyjacielem.
Rozpakowałem się po czym poszedłem się przejść po mieście jakim było Los Santos, zauważyłem kilku chłopaków bijących amerykanina, może w moim wieku, podszedłem do nich i każdego uderzyłem, tak mocno, aby padł…
-Ruszcie go jeszcze raz, a będzie gorzej, teraz, Spadajcie stąd! – powiedziałem to po angielsku, lecz jeszcze z polskim akcentem, poczekałem aż uciekli, po czym pomogłem wstać chłopakowi – Jestem Chris
-Ja jestem Billy, dziękuje, za to, że mi pomogłeś – Billy powiedział to bardzo powoli, jeszcze lekko wystraszony
-Oni ci już nic nie zrobią, chodź może pójdziemy do mnie…
-No nie wiem, trochę późno…
-No chodź nie wstydź się!
-Dobra no to chodźmy
Do domu weszliśmy powoli, po czym poszliśmy do mojego pokoju i usiedliśmy sobie pogadać, poszedłem do kuchni i wyjąłem dwie cole, zaniosłem je do pokoju i usiadłem przy stole
-Czego oni chcieli?
-Nie wiem sam tego.
-Wpadniesz jutro do mnie coś porobimy.
-No dobra, Billy dopił colę, wstał ze stołu i wyszedł z domu, po cichu.
Wtedy pomyślałem, że ta Ameryka nie jest taka zła
25.07.1963r
Billy przyjechał derbikiem, podobnym do mojego, ja swojego jeszcze nie otworzyłem ze skrzyni.
Zapuka, po czym przyszedł po mnie.
-Billy, nie wiedziałem, że też lubisz pojeździć w terenie
-No lubię nawet, dlatego mam motocykl tej marki!.
-To ja lecę po swojego! Pokaż mi tereny tego miasta!
Poszedłem do garażu po czym otworzyłem skrzynię, wyjąłem klucz spod bluzy i wyjechałem z garażu, Billy prowadził, wyjechaliśmy z miasta i pojechaliśmy na drogi polne, niedaleko Dillmore tam się po ścigaliśmy, po czym stanęliśmy przy stawie i wskoczyliśmy trochę popływać. Po odczekaniu jakiejś godziny wsiedliśmy na motocykle i wróciliśmy do LS James pojechał do domu, tak samo jak ja.
30.07.1963r
Po kilku dniach poznałem James’a, z każdej strony – był gotowy na to, aby dowiedzieć się o „Eagles”
-Billy! chciałem cię zapytać, czy lubisz jakieś motocykle bardziej niż cross lub nawet enduro?
-Tak, poza tym lubię tylko Choppery! A najbardziej markę Harley Davidson!
-To to ci się spodoba! – zdjąłem bluzę, po czym spod kamizelki wyjąłem naszywkę „President”
-Co? – powiedział z uśmiechem.
-To miasto jest twoje, ja wrócę do Polski, a ty zostaniesz tutaj!
-Dobrze postaram się o ten chapter!
-Ja też tak myślę, masz może kamizelkę w domu? Przyjedź do mnie.
-Zaraz u Ciebie będę, z kamizelką!
Billy w moim domu pojawił się około 15 minut później, wszedł do mojego pokoju po czym pokazał mi kamizelkę, wskazałem stół z naszywkami klubu, wszystko było gotowe, na stole leżały naszywki „FIRST 5” ,”SANTOS” I „SAN ANDREAS”
_Chris! Chodź, pokaże ci.. coś
-No dobra…
W dwóch pojechaliśmy w stronę Upper Commerce tam Billy pokazał mi budynek, a dokładnie dwa… naprzeciwko siebie.
-Tutaj będzie bar, a tam, sam wiesz co.
-Ale ty, skąd?
-Ja wiem dużo rzeczy, to jest sprawa klubowa, nigdy nie wyjdzie z klubu! Te dwa budynki mam dostać gdy będę pełnoletni!
-To pięknie, przeczekaj ten czas
-Jasne, że tak zrobię, jutro przedstawię ci ekipę, jaka będzie u nas.
-W LEMSA!
-W LEMSA – poprawił się Billy
-No dobrze, będę czekał do jutra.
Wsiadłem na derbi i pojechałem do domu, wpadłem do pokoju i rzuciłem się na łóżko.
31.07.1963r
Zajechałem do LEMSA Club House i zauważyłem tam z oddali rozmawiających z James’em pięciu ludzi w jego wieku i jeden starszy
-Więc – zaczął James – To jest Jack, mój VP, Bobby, będzie Sergeantem, Phill, Secretary, Frankie, Enforcer, Casey, Road Captain i… mój ojciec, William, pomoże w rozkręceniu lekalnego biznesu, VRock Bar’u.
-No gdybym miał takiego ojca… mam nadzieje, że będziecie się trzymać! Wy to ogarnijcie ja posiedzę w domu
Michael przysłał dziesięć naszywek z logiem klubu, i dziesięć naszywek „FIRST 5” oraz po jednej naszywce z każdej rangi i po dziesięć naszywek „Eagles of Liberty” – czyli inaczej Member, oraz dziesięć naszywek na Tył kamizelki i rangowych „Prospect”.
Naszywek „FIRST 5” zostawiłem siedem resztę spaliłem…
Do naszywek Michael przysłał list:
„Chrisy! Czekamy na ciebie! Nie możemy się doczekać twojego powrotu, wszystko tutaj ogarnięte jak trzeba! Z tego co widać został Ci tam tydzień… ogarnij tam wszystko i wracaj!!!”
Mikie i Packie!
Przyjechałem do Club House’u i usiadłem na krześle jakie znalazłem, podeszli do mnie wszyscy członkowie, po czym położyłem dużą kopertę, rozpieczętowałem ją i wskazałem każdemu miejsce.
zaczęło się rozdawanie naszywek przynależności do klubu, po czym wyszedłem i pojechałem do domu i poszedłem spać.
4.08.1963
Poszedłem po Billy'ego i pojechaliśmy do klubu, przed klubem stał Nissan Navara
-O nie! – krzyknął Billy
-Co jest?!
-To murzyni! Łap broń – rzucił w moją stronę Desert’em Eagl’em po czym szybko podbiegł, wyjął nóż i przebił oponę pojazdu.
Do lokalu weszliśmy powoli… z tego co widać, lokal był bardzo zniszczony w środku było trzech uzbrojonych na nasz widok zaczęli strzelać, strzeliłem, po czym… dostałem! Padłem po chwili Billy został sam, obudziłem się po okolu 15 minutach związany, trochę się bałem jednak musiałem pokazać, że nie jestem „cipką”
-No i co białasy? Teraz wam łyso co nie?
-Na pewno walnięty murzynie! – po słowie „murzynie czarnoskóry uderzył mnie w policzek.
-Oddawać kamizelki! –powiedział czarnoskóry, który stał obok.
-Aby ją dostać, musiałbyś mnie zabić! – powiedziałem
-Ruszcie go, a wasze czarne dupska będą bardziej czarne niż zwykle! – Powiedział Billy
-Niby czemu?
-Bo nie ma dżemu, czarnuchu – czarnoskóry znów mnie uderzył – taki jesteś cwany? Haha! Związanego to bije jak najęty, pizda jedna!
-Rozwiążcie tego dzieciaka, nauczę go dobrych manier!
Po chwili można było usłyszeć przeładowanie, To byli „Eagles of Liberty”!
-Rusz go to będziesz miał do czynienia z nami!
Murzyn uniósł rękę, aby mnie uderzyć, Wlliam strzelił mu dwa razy w głowę, po czym Frankie podbiegł do jednego i uderzył go w głowę – ten padł, Axel szybko podbiegł do czarnucha koło Billy'ego – ogłuszył to tak samo jak Frankie.
6.08.1963r
Dzień powrotu do kraju! Niechętnie było wracać, gdy tam byłą tak dobra ekipa, miałem jednak nadzieje, że Michael dobrze poprowadził klub i mamy więcej dobrych członków
-No i Billy, ja spadam!
-Wiesz, ostatni dzień… spotkajmy się za pół godziny w klubie!
-Niech tak będzie!
Czekałem, aż minie dwadzieścia minut, po czym wsiadłem na maszynę i pojechałem w stronę klubu
W klubie zaskoczyła mnie cisza, nagle zapalono światlo i wyskoczyli wszyscy członkowie
-Bez tego nie wrócisz, wypij ćwierć a reszt zostaw sobie w Polsce! – powiedział William
-No dobrze! To co mamy w planach? Mamy około trzech godzin do odlotu!
-Mamy wszystko!
Billy wraz ze swoim chapterem oprowadził mnie po wszystkim i pokazał mi, ze nie zostawiam klubu byle komu, miałem i mam nadzieje, że tak będzie zawsze!
Czas minął szybko na różnych zabawach… dla dorosłych
Wszyscy pomogli w pakowaniu się i zapakować wszystko do samolotu
Godzina piąta odlot z lotniska
Tak samo jak podczas odlotu z kraju wszyscy machają po czym odjeżdżają w siną dal!
07.08.1963r
Patrick z Michaelem czekali na mnie na lotnisku, szybko z samolotu wypakowaliśmy moją maszynę po czym w wielkim szyku wróciliśmy do mnie, gdzie Michael opowiedział wszystko jak to wszystko się trzymało
-Chris… Pamiętasz tamto kamieniarstwo? Jest nasze! Możemy tam wpadać to teraz jest nasz Club House!
Dobrze przedstawię ci wszystkich! To jest Allan Secretary, John, Road Captain, Matthew, Enforcer…
-Matthew! Pamiętam go 6 lat z nim do klasy chodziłem! – Przerwałem Michaelowi
-…Andrew, Tresurer, a tu prospecci… Clay, Robert i Bastian.
Dzień powitania szybko się skończyl, ze względu na jego urok!
Christopher Kusiak
21.01.1964
3:55 p.m
Wrocław
08.07.1978r USA
Mój oddział w San Andreas dobrze się trzyma, handel bronią, amunicją i narkotykami
od roku jednak wolimy handlować amunicją, gdyż popyt na amunicje jest o wiele większy niż na broń, od czasu do czasu moje „Orły” organizują nielegalne wyścigi Chopperów lub nawet muscle…
Wyszedłem z mojego domu, po czym wsiadłem na swojego Harleya Davidsona i pojechałem do Club House’u
W klubie czekali na mnie wszyscy członkowie, postanowiłem, że się pokażemy!
Przejechaliśmy przez miasto i wróciliśmy do klubu… stawialiśmy właśnie na przyszłość chcieliśmy przegłosować sprawę narkotykową… i muscle…
-No to rozpoczynamy posiedzenie! – powiedziałem – pierwszym, na co zagłosujemy będzie… a raczej będą… NARKOTYKI! Czy wchodzimy w ten biznes? –ZA!
-Przeciw!/ Za/ Za/Przeciw/Przeciw/Przeciw/ZA!/Przeciw/Przeciw!
4 – Za, 6-Przeciw, nie przechodzi!
-Drugą rzeczą będą wyścigi samochodów typu muscle! ZA!!
-Za/Za/Czy jesteś tego pewnien? Przeciw!/Przeciw/Za/Za/Za/Przeciw/Za
7 – ZA i 3 – Przeciw, Przechodzi!
Billy Forssell
8.08.1980r
2:30 a.m
Las Venturras
21.12.2012r
Od dłuższego czasu myślę, że fotel Prezesa mnie niszczy… ten młotek, muszę przekazać Synowi… Tommy’emu, myślę, że poprowadzi klubem lepiej ode mnie, ja zostanę staruszkiem, który zajmuje się czystymi, legalnymi sprawami…
22.12.2012r
Wstałem z łóżka myśląc o tym co działo się wczoraj, pomyślałem, że zrobię to szybko…
Rozpocząłem zebranie około godziny 20…
-Dziś chciałem wam powiedzieć… jestem już za stary na ten fotel i na czarne interesy, moje rządy przejmie mój VP, Tommy, mam nadzieje, że jako prezes będzie się dobrze sprawował i poprowadzi klub ku nowej erze
Wstałem ze stołka poinformowałem resztę o końcu zebrania i poszedłem do swojego biura, gdy wszedłem do niego usłyszałem pukanie.
-Proszę!
-Billy! Jak możesz? Jesteś dobrym President'em, czemu to robisz?!
-Dlatego… widzisz? Jestem już taki stary nie mogę już robić takich rzeczy jak ty… synu! Młotek mnie zniszczył, za klub też się zabierał nie mogę tego zrobić, aby klub się rozpadł! Dlatego ty Tommy Forrester, przejmiesz władzę nad Orłami.
Wstałem z kanapy, na której usiadłem, po czym wyjąłem nóż z pochwy i odprułem naszywkę „FIRST 5”
-Teraz ta naszywka jest twoja – skierowałem naszywkę prezesa w stronę Tommy’ego
-Niech już będzie, będąc VP musiałem być gotowy na to… - Tommy odebrał naszywkę po czym wyszedł pokoju.
Ja po chwili położyłem się na kanapie ponownie i poszedłem spać.
Billy Forssell
1:01 p.m
Los Santos
07.03.2013r
Od wielu lat organizujemy wyścigi, jednak widzę, że klub chce z tego wyjść, jeśli tak dalej będzie, to trzeba będzie zagłosować przeciw lub za tym. Jutro mam się spotkać ze znajomym, mam nadzieje, że wszystko pójdzie jak trzeba, pojechałem do baru, zjadłem pizzę, po czym poszedłem do składu amunicji, aby sprawdzić, czy wszystko dobrze, wszystko dobrze, jednak, gdy wyszedłem, zauważyłem jakiegoś gościa w aucie, poszedłem więc do Sonny'ego, aby sprawdził co to za gość… okazało się, ze to ATF! Trzeba będzie zgubić gościa, aby dojść tam, zebrałem cały klub na zebranie i zaczęło się
-Jutro mam spotkanie ze starym znajomym, Jacob’ i Steve’ pojadą ze mną, a wy macie zblokować tych federalnych, rozumiecie?
-No jasne – powtórzyli wszyscy
8.03.2013r
Pojechaliśmy w szyku, przez autostradę, po czym członkowie zaczęli blokować całą autostradę a my we trzech pojechaliśmy do parku koło białego domu, moim znajomym był policjant – Benny, pomaga nam czasem, lecz nigdy nie daliśmy mu „w łapę” jest sumiennym funkcjonariuszem, układ z nami zawarł dla dobra miasta.
Steve i Jacob pozostali przy maszynach, gdy my rozmawialiśmy
-Benny!
-Tommy!
-Jak patrol?
-Słabo idzie.
-Coś się stało, że mnie tu wzywasz?
-Federalni, ślęczą bez przerwy przy was!
-Zauważyłem…
-Kiedy?!
-Wczoraj
-Dobra, jak byś potrzebował, czegoś to wal do mnie.
-Dzięki przyjacielu!
Wróciłem do swoich wsiadłem na Harleya i odjechałem z powrotem do Club House’u
13.03.2013
Wraz z Jacobem’em pojechałem na szybką akcję – zabranie amunicji z ‘Fierro, jechaliśmy około godziny, ja jechałem Davidsonem, a Jacob’ czarnym vanem.
-To chyba to – powiedziałem, po czym wskazałem na jeden z hangarów na lotnisku w San Fierro.
-No na pewno – sirwent powiedział po czym podjechało hangaru.
Nikogo tam nie było, więc kazałem Jacob'owi zapakować amunicję do vana i odjechać, potem wracając zajechaliśmy na stację, za LS, aby przepakować towar, stała tam większa furgonetka – dokładniej chłodnia, była to furgonetka firmowa z VRock baru, Jacob zapakował, wsiadł do furgonu, wyjął przez szybę teca, po czym wstrzelił serię w vana, którym jechał jeszcze przed chwilą – van wybuchł.
Po piętnastu minutach byliśmy już pod naszym klubem, zapakowaliśmy amunicję na zaplecze naprzeciwko baru, po czym poszliśmy do baru trochę popić
Po godzinie, się rozjechaliśmy
Tommy Forrester
9.08.2013
4:57 a.m
Los Santos
Rules
#1. Każdy "Orzeł" powinien godnie reprezentować barwy i poziom zgrupowania.
#2. Żaden z członków nie może współpracować z policją, chyba, że wpływa to korzystnie dla klubu.
#3. Każdy członek klubu musi być gotowy oddać życie za klub.
#4. Jeżeli członek decyduje się na uczestnictwo w ekipie - zostaje w niej na całe życie.
#5. Każdy członek klubu powinien okazywać szacunek do innych klubowiczów.


Logo klubu Eagles of Liberty - symbolizuje orła trzymającego w zębach flagę polski, ma ono przypominać o korzeniach klubu.

Amerykański Bielik - symbol wolności wszystkich mieszkańców Ameryki. Amerykańskie chaptery noszą go na kamizelkach lub tatuują go sobie na ciele.

Flaga Konfederacji - używana była podczas wojny secesyjnej. Konfederacji byli za ponownym wprowadzeniem niewolnictwa w Ameryce. Kluby motocyklowe je przejęły, na znak, że w szeregach nie ma miejsca dla czarnoskórych.

Naszywka przysługuje każdemu pełnoprawnemu członkowi ekipy. Dostaje ją każdy Prospect po ukończeniu stażu.

Naszywka przysługuje osobie, która naraziła swoje życie dla dobra klubu.

Ten Patch dostaje osoba, która ukończyła okres próbny - osoba, która została "Orłem".

Każdy Eagles of Liberty otrzymuje ową naszywkę po ukończeniu procesu weryfikacji.

Naszywka przysługuje pierwszej ekipie, która utworzyła chapter - w przypadku San Andreas była to siódemka.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Przywódca klubu. Przewodzi podczas zebrań – jego zdanie to autorytet – i podejmuje najważniejsze decyzje dotyczące klubu. President jest najważniejszym reprezentantem podczas wszystkich wydarzeń. Wszystkie sprawy, których jego zastępca nie może rozwikłać zostają w jego rękach. On zleca większość zadań w terenie członkom.

Zastępca presidenta, jest jego prawą ręką – druga najważniejsza osoba w hierarchii. Jego zajęciem nie są finanse jednak, dopatrywanie i analiza działań presidenta przy różnych wydażeniach, aby zdobyć doświadczenie przy prowadzeniu działalności.

Sierżant. Najbardziej zaufana osoba przez President’a – można powiedzieć, że jest jego ochroniarzem i prawą ręką. Sierżant zajmuje się też bezpieczeństwem calego MC, jak i cichymi zleceniami dla klubu. Jego głównymi zadaniami są pilnowanie nowych członków załogi i do niego należy ostatnie zdanie, jeśli chodzi o kadetów.

Negocjator. Zajmuje się kontakami między innymi organizacjami jak i poszczególnych jednostek. W klubie ma swój pokój w którym spędza wiele czasu – musi to być osoba obeznana w dziedzinie komputerowej, w pomieszczeniu załatwia różne sprawy dotyczące klubu. Jego innym zadanie są finanse on zbiera skladki od kadetów i czynsz od mieszkańców.

Zabójca/Psychol, jego głównym zadaniem jest załatwianie brudnej roboty, on dostaje zadania do wykonania, wykonuje je najczęściej z grupą najbardziej zaufanych ludzi. Jest to osoba konsekwentna swych czynów i bardzo brutalna, nie potrzebuje wskazówek przy „robocie”.

Nauczyciel/Organizator. Szanowana osoba w całej ekipie, doświadczona, nie ma większych zadań dotyczących klubu, swoim doświadczeniem wspiera całą ekipę, przy większośći przejazdów organizuje trasę. Nowe Orły uczą się od niego wszystkich fachów, można go nazwać „Nauczycielem”

Pełnoprawy Członek LEMSA, znany rówież jako - Member, jest jednym z braci. Jego głównym zadaniem jest godne reprezentowanie klubu i poziomu. Jest już uprawniony do uczestnictwa w zebraniach bractwa – jest uprawniony do głosowania. Od jego (zaangażowania) zależy czy będzie wybierany do interakcji z potencjalnym wrogiem.

Kadet, osoba nie posiadająca żadnych naszywek, poza „Prospect” z tyłu (Jak i przy lewej piersi)– oczywiście bez loga - jest to osoba, która zyskała małe zaufanie, jednak jest na okresie próbnym, w tym czasie członkowie mogą się wyżywać na nim psychicznie, a czasem fizycznie, do jego głownych zadań należy wykonywanie zadań poleconych przez każdego członka, najczęściej stoi za barem lub zamiata
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
OOC
Cześć i czołem z tej strony Volt.
Część z was może mnie kojarzy inni może niekoniecznie . Postanowiłem powrócić po długim czasie przerwy i spróbować swoich sił jako President Orłów
. Od razu powiem że rozmawiałem z Angusem który zgodził się abym to kontynuował i prowadził - to tak tylko dla czepialskich ;p. Mam nadzieje że spodoba Wam się nasza gra, nasz projekt i zachęcamy wszystkich pasjonatów motocykli do pogrania z nami i rozkręcenia tego klubu ;p. Trzymajcie się ciepło i widzimy się IC!
~Volt.

Temat jest zamknięty
















