Maggie Bianco
Miami - 1995r.
Z opowieści moich rodziców był to dość słoneczny dzień. Rodzice siedzieli w ogródku na huśtawce, a mój starszy brat bawił się w piaskownicy. Był to zwykły dzień - a przynajmniej miał taki być, dopóki ich kochanej córeczce nie zachciało się wyjść na ten świat. Kiedy moja mama poczuła silne skurcze, tata bez wahania wezwał pogotowie, jednak zanim zdążyło przyjechać było już po sprawie. Tak - to właśnie w ten sposób pojawiłam się na tym nieszczęsnym świecie, nieświadoma tego co spotka mnie w późniejszym życiu.
Maiami - 2016r.
Zbliżała się północ, a ja owinięta w ciepły kocyk siedziałam na dachu rozmyślając nad sensem swojego życia, jednocześnie wpatrując się w gwiazdy. Dlaczego nie spałam? - W sumie to bardzo dobre pytanie, czasami jednak już tak jest, że jeśli ktoś ma wiele do przemyślenia stara się odizolować od innych i przemyśleć wszystko bardzo dokładnie. Słuchając smutnej muzyki na słuchawkach na niebie dostrzegłam jedną spadającą gwiazdę, nie wiem co takiego ona miała w sobie ale to właśnie w tym momencie poczułam że muszę coś zmienić w swoim życiu. Bez większych zbędnych przemyśleń udałam się do swojego pokoju, po cichu pakując moje rzeczy do nie wielkiej walizki.. dochodziła godzina 1:30 a ja z moją malutką walizeczką byłam już na Lotnisku. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co dokładnie chce robić i gdzie lecieć. Nie minęło kilka godzin kiedy znalazłam się w Los Santos - tylko ja i moja niewielka walizka w tym wielkim mieście. Nie miałam wtedy żadnego planu na życie.. nie wiedziałam co chce robić, gdzie mieszkać ani skąd brać pieniądze na życie.
Akademia policyjna.
Siedząc w hotelu i przeglądając jedną ze stron z ogłoszeniami pracy, natrafiłam na pewien link przekierowującą na stronę Rządową na której znajdowało się nie wielkie ogłoszenie o otwarciu akademii policyjnej. Nie ukrywam, początkowo nie byłam nią zainteresowana, jednak po dłuższym przemyśleniu postanowiłam spróbować swoich sił składając podanie.
Troszkę szczęścia.
Była to niedziela wieczór kiedy zmęczona po pracy padłam na łóżko delikatnie otwierając laptopa by sprawdzić swojego maila. Po włączeniu strony i zalogowaniu się kliknęłam na jedną z dostarczonych mi wiadomości - tak była to lista osób przyjętych na akademię. Jest udało mi się! Pomyślałam kiedy dostrzegłam swoje nazwisko na tej całej liście osób. Zamykając laptopa, spakowałam swoje rzeczy kładąc się spać. Następnego dnia rano postanowiłam napisać sms'a Brandonowi, (chłopakowi z którym udało nawiązać mi się dość bliski i bardziej za awansowany kontakt niż ze znajomym czy przyjacielem) że dostałam się do akademii i nie będzie mnie przez jakiś czas w mieście. Gdy wybiła godzina 16:30 Byłam już w Dilimore, miejscu gdzie miały odbywać się nasze wykłady i szkolenia.
Moje słabe i mocne strony.
Akademia trwała już kilka dobrych dni a ja zdążyłam poznać już wszystkich oficerów szkoleniowych i uczęszczać na pierwsze wykłady oraz zajęcia dodatkowe.


Był ranek kiedy na jednym z korytarzy całkowicie przypadkiem spotkałam się z Jeffrey'em, jednym z moim wykładowców, który jako pierwszy postanowił do mnie zagadać. Minęło niespełna 15 minutek a nasza rozmowa zaczęła się kleić w całość. Już po 30 minutach rozmowy Jeffrey postanowił wyrwać mnie z tego okropnego akademika i zabrać na paczki. Zdążyliśmy zawieść zaledwie dwie paczki kiedy przejeżdżając przez zatłoczone centrum Jeffrey zobaczył pewną interwencie policyjną i uciekającego mężczyznę z miejsca akcji. Jeffrey bez wahania ruszył za nim, a ja? - Ja wtedy nie miałam nic dopowiedzenia i chcąc nie chcąc musiałam jechać z nim. Po niespełna 5 minutkach nasz cel został zgubiony a my wróciliśmy do akademika. To właśnie wtedy dotarło do mnie że podczas trwania akademii muszę nauczyć się panowania nad swoimi emocjami. A tak po za tym to ten cały Jeffrey Isenhour wpadł mi w oko.
Kolejne dni w akademiku.
Kolejne dni mojej nauki w akademiku przebiegały dość sprawnie, a wszystko szło po mojej myśli. W sumie to obiecałam sobie że zdam tą akademię mimo wszystko, a swój cel osiągnę za każdą możliwą cenę. Oczywiście miałam chwile słabości ale zawsze wtedy pojawiał się On, chłopak o wyjątkowym uśmiechu i wspaniałym podejściu do życia, który ratował moją sytuację. Pewnego wieczoru po w połowie opuszczonym prze ze mnie wykładzie, do mojego pokoju przyszedł Grant Tyler (oficer szkoleniowy którego miałam okazje poznać już przed rozpoczęciem akademii) który zaproponował mi omówienie straconej części wykładu - Zgodziłam się, w sumie nawet było mi to na rękę ponieważ sama nie musiałam szukać kogoś kto będzie w stanie mi to wyjaśnić. Po niecałym 30 minutowym wykładzie.. Grant usiadł obok na łóżku i niespodziewanie zaczął mnie całować - Co to w ogóle ma znaczyć? Pomyślałam od razu przerywając jego gest.. Następnego dnia spotkałam się z Brandonem i oczywiście powiedziałam mu o wczorajszym zajściu. Co on musiał sobie o mnie pomyśleć. - Jestem całkowicie załamana.

Dobra mina do złej gry.
Akademicki korytarz stał się moim ulubionym miejscem. Spędzam w nim całą masę wolnego czasu a Jeffrey coraz bardziej zaczyna zwracać na mnie uwagę. Już nawet wie gdzie mnie szukać, co wcale nie jest takie trudne jak się wydaje ponieważ jak już wcześniej wspominałam moim ulubionym miejscem stał się korytarz. Podczas jednej z rozmów Jeffrey zadał mi jedno konkretnie pytanie czy z kimś się spotykam, jak myślicie co taka kretynka jak ja mogła odpowiedzieć?! - Tak okłamałam go mówiąc że nie mam nikogo.. i co prawda chciałam zerwać z Brandonem ale cała sytuacja zaczęła wymykać się spod mojej kontroli.
Po każdej burzy słońce kiedyś musi wyjść!
Następnego dnia rano kiedy tylko otworzyłam oczka otrzymałam wiadomość sms od Brandona. "Hej Maggie możemy się spotkać? Musimy pogadać" Oj tak musimy.. pomyślałam wstając nerwowo z łózka ubrałam się i wyszłam przed akademik. Brandon już na mnie czekał.. odeszliśmy kawałek dalej zaczynając rozmowę.. w sumie nie.. to nie była rozmowa a raczej kłótnia.. jedna wielka kłótnia. To nie miało już większego sensu Brandon dowiedział się o tym co powiedziałam Jeffrey'emu zdenerwował się i zerwał, w sumie to poszedł mi na rękę.. sama chciałam to zrobić ale no jeśli mnie wyręczył to nie mam nic przeciwko. Płakać z tego powodu raczej nie będę. Po całej tej wymianie zdań zdenerwowana poszłam do akademika a zaraz za mną wszedł Jeffrey - Jak już pewnie sie domyślacie on też już o wszystkim wiedział. Zaczęłam tłumaczyć ten cały wir kłamstw, a kiedy usłyszał wszystko to co miałam mu do powiedzenia, zbliżył się do mnie zaczynając delikatnie całować. Kiedy wybiła godzina 17:00 udałam się na test z jazdy i meldunku który oceniał własnie Jeffrey.. byłam chyba najbardziej zdenerwowaną kadetka jaka dotychczas zdawała te egzaminy. Po zdanych testach usiadłam na ławce z jeffrey'em, chcąc dokończyć naszą wcześniejszą rozmowę, spojrzał na mnie po czym nie śmiało wymamrotał coś pod noskiem co brzmiało mniej więcej tak: "Maggie może spróbujemy razem, jeśli to nie jest dla Ciebie zbyt wcześnie"
jestem taka zadowolona wreszcie wszystko zaczyna wracać do normy a mój wir kłamstw jakimś cudem udało mi się odkręcić. Boje się tylko że Brandon może tak łatwo nie odpuścić Jeffrey'emu.
Jak gwiazdy na niebie.
Wieczór z Jeffreyem to cudowna sprawa. Nawet nie wiem jak to się stało że tak szybko zbliżyliśmy się do siebie. Każde sekundy wolnego czasu spędzamy razem. Jesteśmy nie rozłączni. Kilka dni temu nasz wspólny znajomy Corner Silva zaproponował nam wspólne zamieszkanie u niego w domu, pojazdy i biznesy jakie ma. Teraz będzie już tylko lepiej!
Wszystkie opisane sytuacje miały miejsce w grze.
Użytkownik Ciasteczkowy porwór edytował ten post 23/05/2016 - 22:16