

Smertelnoy Palata - w Stanach Zjednoczonych sięga początku lat 2014 - tych, okresu panowania Wladimira Putina oraz jego najbliższej wierchuszki w Rosji. Większość bandytów oraz grup przestępczych dostało się do Stanów już podczas procesu pierestrojki w czasach ZSRR, natomiast niektóre ugrupowania wyemigrowały na inne kontynenty świata, tym samym tworząc silną więź rosyjskich przyjaciół, współpracowników na całym świecie. Spora część tych szemranych gości to byli agenci KGB czy sowieckich sił specjalnych, a nawet weterani wojny na froncie. W samej Ameryce istnieje obecnie kilkanaście rosyjskich zorganizowanych grup przestępczych silnie ze sobą współpracujących i działających w co najmniej dziesięciu miastach USA - Liberty City, San Fierro, Los Santos, Chicago, Detroit, Las Venturas, Filadelfia, Houston, Nowy Orlean, Pittsburgh. Smertelnoy Palata - zorganizowana grupa przestępcza z Los Santos prężnie się rozwija i działa sprawnie po dzień dzisiejszy jak jedna z najlepszych na świecie korporacji - Berkshire Hathaway. Czym tak naprawdę się zajmują - tego do końca nie wie nikt. Jest to szeroko pojęty interes. Nie ograniczają się tylko do jednego sposobu zarobku. Wkładają swoje ręce w każdą możliwą branżę z której mogą uzyskać profit. Wchodzą w każdy legalny biznes, jaki można. Prowadzą go legalnie, ale nadal mają na boku wszystkie nielegalne interesy przynoszące zyski, więcej pieniędzy i więcej legalnych rzeczy oraz więcej nielegalnych rzeczy. Wraz z początkiem 2014 roku zostali rezydentami Braci Sołncewskiej w mieście - reprezentując jej interesy oraz będąc również pośrednikiem między Los Santos, a Rosją. Federalne Biuro Śledcze nie posiada żadnych dokumentów, dowodów od ponad dwóch lat przeciwko Smertelnoy Palata.

Tajemnica grobu odkrytego w San Fierro w styczniu 2014 roku jak i drugiego w Los Santos października 2014 jest jedną z największych zagadek XXI wieku. Do dziś sprawa jest nie wyjaśniona. Z archiwum Federalnego Biura Śledczego wiadomo, że dwaj Rosjanie mieli swoje powiązania z światem przestępczym. Na tym wszystko się kończy. Żadnych odcisków, sprawców, śladów. Mordercy cieszą się wolnością, żyją pośród milionów setek ludzi na tym świecie i nikt nie może ich złapać za rękę. To pieprzeni profesjonaliści. Tym cechuję się rodzina Smertelnoy Palata. Nie ma miejsca na błędy z ich strony. Mają oczy z przodu i tyłu głowy. Gdy słuchasz wieczornych wiadomościach o niewyjaśnionych sprawach to wiedz, że oni maczali w tym palce. Są nieuchwytni, przebiegli, bystrzy. To cechuje każdego członka owej zorganizowanej grupy przestępczej.


Los Santos to miejsce emigracji milionów ludzi. Przyjeżdżają po to by zacząć swoje życie od początku. Nowe zasady, nowe życie. Doszukują się tutaj pracy, założenia swojego biznesu, wpływów, koneksji i pieniędzy. Będąc tutaj ryzykujesz na całej lini. Zostaniesz szanowanym człowiekiem bądź będziesz grzebany gdzieś na obrzeżach miasta. Główne oparcie ugrupowania przestępcze mają w legalnych interesach, które brylują pod przykrywką nielegalnych działalności - od wymuszeń, korupcji, przekrętów w wielkich projektach budowlanych, przedsięwzięciach po afery podatkowe, morderstwa na zlecenie. Pojęcie mafia nie istnieje. Zostało wykreowane przez szeroko rozumiane media na całym świecie. Zorganizowana grupa przestępcza to jedna wielka korporacja dla której pracuje tysiące ludzi, zaczynając od polityków, lekarzy, prawników, policjantów, adwokatów i wiele innych osobowości ludzi. Dlaczego sprawy mają się tak? Nadeszły czasy gdzie pieniądz jest u szczytu wartości hierarchii. Struktura jest banalnie prosta. Owy schemat opiera się na szacunku budowanym przez pieniądz. To zysk stanowi o pozycji a nie pozycja ustala zysk.


Jedną z największych przestępczych ugrupowań jest Brać Sołncewska. Jej wpływy sięgają niemal każdego zakątka na świecie. Szacuje się iż w jej skłąd wchodzi od 100 000 do 500 000 członków. W swoim czynach są brutalni. Ludzie żyją w ciągłym strachu. Kontroluje ona wszystkie biznesy zaczynając od hazardu, różnych przedsiębiorstwach i kończąc na wielkich projektach budowlanych, developerce, przekrętach finansowych, podatkowych. Handluje ludźmi na szeroką skalę oraz ludzkimi organami w Europie. Pranie brudnej forsy jest u nich na porządku dziennym. pochodzące między innymi z przestępstw podatkowych. Badania z 1993 roku wykazały, że prawie wszystkie banki w Rosji były własnością gangsterów, a 80% firm płaciło jej haracz!
Pod względem majątku i zakresu sprawowanej kontroli Brać Sołncewska jest uznawana przez FBI za jedną z najbardziej wpływowych organizacji kryminalnych na świecie. Majątek samego Siemiona Mogilewicza, silnie powiązanego z sołncewską bracią, wyceniany jest na 10-12 miliardów dolarów. Przez Federalne Biuro Śledcze jest ścigany głównie za udział w machinacjach giełdowych oraz handel uranem. Jak wielka jest ta korporacja może świadczyć fakt o pogrzebie człowieka, który pociągał za sznurki a mianowicie Wiaczesława "Japończyka" Iwankowa - gdzie zjechali się gangsterzy z całego świata wraz z ochroniarzami. Wszyscy w ciemnych okularach z wieńcami w dłoniach. Odbył się on na historycznym cmentarzu Wagańkowskim i został okrzyknięty jedną z czterech najważniejszych tego uroczystości w Rosji po pogrzebach słynnych - Jelcyna, Sołżenicyna i patriarchy Aleksieja.


Korporacja w swoich działaniach nie zna słowa "ograniczenie". Lojalni żołnierze rodziny bezwzględnie oddają szacunek osobnikom postawionym wyżej w hierarchii. Wszystko obraca się wokół zysku pieniądza - to on stanowi o pozycji. Są sterowani za pomocą sznurków przez marionetki ugrupowania przestępczego. To oni odwalają kawał brudnej roboty a reszta? Reszta umywa sobie ręce w Oceanie Atlantyckim. Nie szukają konfliktów, wręcz przeciwnie - przynosi to tylko szkody. Kalkulują na chłodno zyski, straty każdego konfliktu. Decyzje które podejmuje grupa przestępcza są przemyślane. Tutaj nic nie dzieje sie z przypadku czy na gorąco. Wyznaczone jednostki przez zarząd zorganizowanej grupy przestępczej zajmują się akcjami na giełdzie, przekrętami finansowymi - miejscami w których można zdobyć miliony dolarów. Kryminalny półświatek ma ściśle zamknięte grono. Dla osobnika który pragnie utożsamiać się z tymi profesjonalistami i finalnie wstąpić do rodziny jest misją prawie niemożliwą, choć w życiu jest wiele przypadków w których niemożliwe zostaje przekroczone i tak naprawdę nie widać granic na horyzoncie.


Vladimir Voronoff - 90-letni facet urodzony 1926 roku w Vladyvostoku gdzie spędził swoją młodość. W 1941 powołany do wojska na czas Wielkiej wojny. Zakonczył służbę ze stopniem porucznika. Po roku 45' rozpoczął naukę w Akademia Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. W 1955 zwerbowany do KGB, gdzie pozostawał w czynnej służbie do roku 1980. W latach 80 zajmował się głownie przemytem oraz hazardem na terytorium republik radzieckich. Po pierestojce wyemigrował do USA gdzie zajął się zorganizowaną prostytucją i handlem kobietami z europy wschodniej. W 2014 roku wraz z Jurij Morozow założył zorganizowaną grupę przestępczą o charakterze mafii i stanął na jej czele jako Pakhan.

Jurij Morozow - 70 letni mężczyzna, który urodził się w Wołgogradzie. Spędził tam 16-lat swojego życia. Podczas walki państwa rosyjskiego na froncie, zwerbowano go do wojska. W wieku 20 lat w wyniku postrzału dostał się w ciężkim stanie do szpitala, gdzie po kilku dniach stwierdzono, że nie ma żadnej szansy aby ponownie wrócił do walki. Tak wiec odesłano go do domu. Po zakończonej wojnie, gdy stanął na nogi, zaczął robić szemrane interesy w okolicach Moskwy. Na tamte czasy to było jedyne wyjście aby żyć w miarę na dobrym standardzie życia. Jednego dnia, podczas powrotu do domu z urodzin swojego znajomego, spowodował kolizję na drodze z innym samochodem. Jak się potem okazało, był to jego stary przyjaciel z wojska, który wtedy nie należał już do najmłodszych wilków a tak samo jak Blacha siedział w "branży". Pojechali do baru, zakupili kilka piwek, wiec finalnie rozmowa się kręciła. Nadchodziły suche lata i niebezpieczne konflikty w Ojczyźnie więc dłużej się nie zastanawiali - każdy z nich zebrał swoich ludzi i po kilku spotkaniach w szerszym gronie wpakowali się do samolotu i udali się w podróż do Los Santos. Wraz z Vladimirem Voronoff stworzyli dobrze prosperującą zorganizowaną grupę przestępczą - Smertelnoy Palata, gdzie na jej czele z początku stał Vlad, gdzie w wieku 60-lat przekazał on kontrolę i władzę nad rodziną, wtedy 40-letniemu Morozowowi.

Juri Voronoff - syn Vladimira Voronoffa, urodzony w mieście Svecha, swoje dzieciństwo spędził przy swoim ojcu, robiącym lewe interesy pod szyldem jednym z większych firm tamtejszych regionów. Ojciec uczył młodego Voronoffa gangsterskiego rzemiosła od podstaw. Posiadał umiejętność wciskania ludziom byle jakiego szajsu za oczywiście nie małą kwotę - opanował to w małym paluszku. W wieku 28 lat razem z ojcem i grupką współpracowników wyjechał do Stanów. Tam zajmował się tym, czym ojciec w Rosji. Handel bronią był dla niego jak handel ciuchami w lumpeksie. Nikt o niczym nie wiedział, klienci sami przychodzili a dolary wpływały na konto niczym woda z wodospadu do rzeczki. W wieku 50 lat został zatrzymany, przez FBI. Jego działalność została rozpracowana, a on poszedł siedzieć. Przybito mu od ręki dwadzieścia lat za machinacje finansowe, pranie brudnych pieniędzy, wymuszenia i udział w niezidentyfikowanej do dnia dzisiejszego grupie przestępczej o charakterze mafii. Powiesił się mając 54 lata, nie mogąc wytrzymać presji wyroku - dwudziestoletniej odsiadki.

Yuri Abramow - około 60-letni Rosjanin. Były zastępca Pakhana - Morozowa rodziny Smertelnoy Palata, gdy ten objął władzę po odejściu Vladimira Voronoffa na przestępczą emeryturę. O jego przeszłości niewiele wiadomo, jedyne poszlaki mogły go wiązać z Moskiewskim światem przestępczym, który w tamtejszym okresie zajmował się przemytem i handlem broni na terenie innych państw Europejskich. W latach dziewięćdziesiątych emigrował do Stanów Zjednoczonych z powodu dość krwawych potyczek pomiędzy organizacjami przestępczymi co mogło zagrażać jego życiu. W mieście Los Santos dalej kontynuował swoją przestępczą karierę, gdzie dzięki dawnym kontaktom zaczął współdziałać z grupą zwaną Smertelnoy Palata. Swoje brudne interesy przykrywał pod wieloma legalnie działającymi biznesami, dzięki czemu bardzo długi czas udawało mu się uciekać od odpowiedzialności karnej. W kryminalistycznym podziemiu znany był ze swej brutalności - najpierw bił, potem pytał, gdyż tak go wychowano i wpajano mu do głowy a on sam uważał to za skuteczny środek perswazji. W późniejszym okresie postawiono mu zarzut morderstwa pierwszego stopnia, jednak szybko wycofano oskarżenia, gdyż część świadków po prostu zniknęła, a inni bali się mówić. Obecnie nie słychać o jego aktywności, a ptaszki na mieście ćwierkają, że po prostu postanowił odpocząć gdzieś w ciepłych krajach balując za hajs z przemytów i przestępczej działalności.

Aloyoshenka Bobrov - facet po pięćdziesiątce, urodzony w Moskwie. Były wojskowy, w wieku dwudziestu czterech lat wyjechał do Stanów, miał dość tego wszystkiego. - Pragnął lepszego jutra, lepszych standardów. Przyjechał do Los Santos z marnymi groszami na utrzymanie, pomieszkiwał w kamienicy na Verdant Bluffs, gdzie zakręcił się do roboty w pobliskim pubie; poznał tam swoich przyjaciół z Rosji. Chęć zdobywania gotówki zaczęła go przerastać, główkował dorabiając na boku; upychał co się tylko dało, oczywiście dobrze na tym zarabiając. Dostrzeżono jego umiejętności. Dostał się w kręgi rodziny Smertelnoy Palata za czasów Voronoffa. Już jako młody człowiek miał potencjał do brudnej roboty. Pochłaniał szybko wiedzę, został ochroniarzem Blachy; jednak dość szybko piął się na szczyt z upływem czasu dochodząc na samą górę. W późniejszych czasach, jako prawa ręka Kristofer'a Dimitriev'a, działał pod przykrywką, do działalności przyczepiło się całe Federalne Biuro Śledcze; nic dziwnego, skoro oferowali im ogromną gotówkę za zdobycie informacji. Aloyoshenka śmiał im się w oczy, nie mogli znaleźć na niego jakichkolwiek dowodów, a nawet jego samego - codziennie używał innego auta, oraz często zmieniał miejsca zamieszkania. Biuro rozkładało dłonie, byli wściekli i bezradni aż w końcu dali sobie z nim spokój. Trenował sztuki walki w swojej siłowni na Verdant Bluffs, oraz uczył tego swoich ludzi. W pewnym okresie czasu, postanowił rozbudować swoją sylwetkę; zażywając wiele wspomagaczy co skutkowało sporym przybraniem masy i nie obeszło się również bez skutków ubocznych - miewa napady agresji, potrafi być nieobliczalny.

Arkady Karkarow - urodzony w Jekaterynburgu roku 81’, XX wieku. Rodzina Karkarowów była dość znana w sąsiedztwie ze względu na to, iż głowa rodziny, Wladimir Karkarow, był znanym ekonomistą na szerszym forum. Dzięki swojej obszernej wiedzy współpracował z członkami Braci Sołncewskiej – choć nie wszedł w ich struktury, bojąc się konsekwencji. Syn, Arkady, poszedł w ślady ojca i również ukończył studia w swoim rodzinnym mieście na wydziale ekonomii. Po ukończeniu studiów, jak i w trakcie, postanowił związać się więcej ze środowiskiem mafijnym. Wykonywał dla nich zadania, pomagał im w inwestycji kapitału. Dzięki sukcesom zaskarbił sobie wdzięczność oraz zaufanie. Z tego też powodu, w wyniku wielu zawirowań, postępu oraz wypadnięciu z obiegu sporej ilości osób – stał się prawą ręką w prowadzeniu interesów na terenie obwodu swierdłowskiego. Zajmował się, tak jak jego ojciec, finansami, ale nie tylko. Z powodu prestiżu i sławy jego ojca, umacniał swoją pozycję zwiększając zakres swoich praw, ale tym samym obowiązków, ściągając haracze, wymuszając oraz przeprowadzając porwania z powodów pieniędzy oraz koneksji. Ze względu usytuowania się grupy w tamtejszym rejonie dostał polecenie, aby udać się do Stanów Zjednoczonych a konkretnie do Los Santos, gdzie mafijna rodzina, która reprezentowała ich interesy w mieście przeżywała swój kryzys tracąc przy tym wpływy, ludzi i forsę. Postanowiono aby Arkady razem z Morozowem i Aloyoshenka odbudowali potęgę Smertelnoy Palata i z czasem przejęli miasto, dyktując warunki na ulicy.

Kravilyi Kashlakov Bizerukhov - rosyjski gangster, urodzony 21 lutego 1962 w Krasnojarsku. Syn Vasilija Kashlakova - jednego z bossów Dimitrievskaya Brigada, które założył z Kristofer Dimitriev a ten stał na jej czele. W zarządzie rodziny Dimitrievskaya nie mogło również zabraknąć Morozowa. Autorytet wśród kryminalistów i brygadier w zakonie. Znany także pod przezwiskiem Dziadzia. W roku 2009 Amerykańskie środki masowego przekazu uważały go za lidera jednego z większych związków przestępczych, ojca chrzestnego mafii, oraz wiele razy aresztowanego, lecz nigdy nie doprowadzono go przed ławy sądu. W 1999 Roku aresztowany w Moskwie za defraudację, branie łapówek oraz przestępczą działalność na terenie całego kraju - uciekł z Rosji do Stanów Zjednoczonych by uniknąć wyroku. Tam popadł w złe nawyki, stając się bezwzględnym zabójcą, podejrzanym przez Federal Bureau of Investigation o liczne morderstwa, prowadzenie zorganizowanej grupy przestępczej, posiadanie i handel nielegalną bronią palną, liczne pobicia, przekręty z kasą i nie tylko. Dziadzia to zbir przestępczego fachu, jednak dowodów na jego popełnione czyny jak nie było, tak nie ma. Parę lat później gdy oskarżenia w stosunku do gangstera stały się poważne, ten wraz z współpracującymi grupami przestępczymi sprzątnęli niewygodnego, wysoko postawionego agenta federalnego. W mieście zrobiło się bardzo głośno, więc Bizerukhov uciekł na Hawaje. Dowiedziawszy się, że "starzy" wrócili do miasta - Dziadzia kupił bilet i przyleciał do Santos, gdzie znów pochłania go przestępczy fach.



Tego pamiętnego dnia, była koszmarna pogoda. Od rana wciąż padało, a zimny wiatr wiał w twarz. Na Commerce wszyscy siedzieli w swoich czterech ścianach do godzin wieczornych. Wybiła dziewiętnasta. Za godzinę CSKA MOSKWA będzie gościć na swoim stadionie najgorsze ścierwo - Spartak Moskwa. Od kiedy pamiętam, te dwie ekipy napierdalają się bez przerwy - odwieczni wrogowie. Co chwilę ktoś otwiera drzwi baru, którego właścicielem jest syn Voronoffa - Juri. Pół godziny później lokal pęka w szwach - wszyscy przyszli kibicować ukochanej drużynie. Nie było nikogo, który by nie miał założonych barw klubowych czy innych gadżetów CSKA. Wszyscy ogarniają temat zaprawiając się przed meczem, do którego zostało już tylko trzydzieści minut. Nikomu niczego nie brakowało. Wódka na barku lała się strumieniami. Wybiła godzina! Piłkarze pojawili się na boisku, wojna się zaczęła. Do przerwy utrzymuje się wynik remisowy. Niektórzy nie wytrzymali tempa picia i zostali odprowadzeni do swoich czterech kątów, podczas gdy inni świetnie się bawili. Piłkarze po piętnastu minutach pojawili się na murawie, ale mecz musiał zostać przerwany na kilka minut ze względu na zamieszki na trybunach oraz odpalone race. Część z nich została wrzucona na boisko. Cały stadion w dymie - pięć minut przerwy. To tylko podgrzało atmosferę wśród piłkarzy. Na murawie co chwila dochodziło do spięć między zawodnikami obu drużyn. Mamy dziewięćdziesiąta minutę meczu. Sędzia Egorov przedłuża mecz o dziesięć minut! Mamy rzut rożny dla Spartaka - po chwili piłka ląduje w rękach bramkarza CSKA. Ten rzuca w kierunku Zorana Tosica, który znajduje się na prawej stronie końca swojej połowy i pięknym prostopadłym podaniem wypuszcza w tak zwaną uliczkę jednego z najlepszych piłkarzy CSKA MOSKWA - Alana Dżagojewa. 23-letni ofensywny pomocnik staje oko w oko z Artyom Rebrovem! Stadion zamarł. W barze Voronoffa wszyscy wstali i każdy zrobił krok bliżej ku ekranowi. Dżagojew wykonuje klasyczną dla niego podcinkę nad bramkarzem i piłka ląduje w siatce! Stadion szaleje a w lokalu wielka euforia. Piłkarze wznawiają grę a sędzia kończy spektakl. Kibice wbiegli na boisko - zrobiła się niezła awantura, phe. To był cholernie dobry dzień, nasz dzień. Jak się potem okazało to nie był koniec wrażeń bo Cheslav Bobrov postawił dziesięć tysięcy amerykańskich prezydentów na wygraną naszych jeden do zera! Zgarnął z tego kurewsko niezły szmal.

To cudowne uczucie, gdy budzisz się rano skacowany i wiesz, że Twoja ulubiona drużyna dokopała najbardziej znienawidzonemu przeciwnikowi. Następnego dnia, po południu, gdy każdy stanął już na nogi - część osób pojawiło się na ulicach Commerce, a inni przesiadywali w lokalu Juriego, natomiast niektórzy jak Vladimir Voronoff i Jurij Morozow planowali spotkanie na szczycie. Zauważyli, że co raz więcej osób narodowości rosyjskiej kręci się na dzielnicy przy Verdant Bluffs, więc mieli zamiar wejść na poważnie w "branżę" przestępczą Santos.

Po wszystkich przemyśleniach, rozmowach, gorących dyskusjach, Vladimir Voronoff - pseudonim Vlad oraz Jurij Morozow - pseudonim Blacha, stworzyli zorganizowaną grupę przestępczą. Wyznaczono współpracowników, pełnoprawnych członków, kapitanów i panel sterowania. Zaczęli z wysokiego C - pojawiając się z interesami na różnych dzielnicach South Central. Pieniądz rodził pieniądz. Ugrupowanie z dnia na dzień rosło w siłę. Afiszowali się w Santos swoimi osobami. W bardzo szybkim tempie zyskali zaufanie innych ekip w mieście, rozwijali swoje koneksje w niesamowitym tempie - zaczynając od ludzi postawionych w FBI, LSPD, Government oraz innych grupach przestępczych. Byli młodzi, ambitni i dążyli do przejęcia władzy w mieście. Często pojawiali się w Exotic Club, który kilka lat później ochraniali jako legalna firma ochroniarska prowadzona przez Morozowa.


Wszystko kręciło się w najlepsze lecz jak to w życiu bywa, nie może być wiecznie kolorowo. Prędzej czy później coś jebnie. No i pierdolnęło na Smertelnoy Palata jak grom z jasnego nieba. Zorganizowana grupa przestępcza weszła w konflikt z Los Santos Police Department. Strzelaniny, pościgi - to musiało skończyć się dla jednej ze stron bardzo źle. Trafiło na chłopaków. Część z nich została zapuszkowana a Pakhan rodziny - Vlad został ujęty, jednak nie przybito mu nic poważnego. Dostał marne pięć lat a ze względu na jego pogarszający się stan zdrowia pozwolono mu odsiadywać wyrok w domowym zaciszu pod ścisłą kontrolą i nadzorem - house arrest. To wszystko przez tą pamiętną robotę na Glen Parku. Dyskoteka oficerów zjechała się z całego Los Santos. Mieli przewagę w liczebności i broniach a chłopaki mieli słaby dzień. Wszyscy przeżywali burzę mózgów i chaos. Nikt nie wiedział jak potoczą się dalsze losy rodziny.

Kilka dni później gdy tylko Voronoff poczuł się lepiej, wszystko już było wiadome. Nowym Pakhanem rodziny Smertelnoy Palata został Jurij "Blacha" Morozow, który wcześniej był jego zastępcą. W hierarchii organizacji zmienił się układ. Juri Voronoff pojechał razem z schorowanym Vladimirem do najlepszej kliniki w Kanadzie, gdzie siedział tam kilka miesięcy. Anton Bogdanovich, który był ważnym graczem na planszy ugrupowania za czasów Vlada, został w interesie ale ze względu na mocną inwigilacje jego osoby przez Federalne Biuro Śledcze musiał zafundować sobie wakacje i zniknąć z miasta na pewien okres czasu. Nikt nie zamierzał się poddawać. Charyzmatyczny i pewny siebie Yuri Abramow awansował w przestępczej hierarchii rodziny z pozycji kapitana "Brigady Voron" na zastępce Morozowa a drugi były kapitan - Ivan Dragovich został koordynatorem - przejął schedę po Antonie. Na byłą pozycję Abramowa wskoczył wtedy jeden z najlepszych przyjaciół Morozowa - SergueiDmitriev. Pewnie myślisz, że rodzina była osłabiona? Może i masz rację ale trwało to tylko kilka dni bo w branży nie płaci się za pierdolenie ale za robotę, więc każdy wziął się w garść i rodzina pod dowództwem Blachy zamierzała iść po swoje. I tak o to tym sposobem narodził się plan przejęcia miasta tworząc SYNDYKAT, w którego skład wchodziły największe sojusznicze organizacje, które prowadziły interesy z chłopakami zamieszkującymi Commerce. Był to czas, gdy brygada "NKVD" - Wladimira Mordenova wyrastała na najgroźniejszy i najbardziej wpływowy oddział w Smertelnoy Palata. To była kurewsko dobra ekipa, synu.




Rządziliśmy na mieście. Nikt nie miał do nas podjazdu, rozumiesz? Nawet pieprzone FBI wraz z LSPD się nas obawiało i nie wchodziło nam w drogę. Robiliśmy w tym jebanym mieście to na co mieliśmy ochotę. A to wszystko za sprawą bardzo dobrze prosperującego SYNDYKATU do którego należała Smertelnoy Palata, Fellowship Undercontrol, Castadello Crime Family - późniejsze Giacialone Crime Family, Los Santos Crime Partnership, Southern Playboys Clique X3, San Andreas Crime Connection. Jednak po pewnym czasie z grona wyleciało z hukiem Giacialone Crime Family, które za plecami syndykatu współpracowało z drugim w mieście konkurującym syndykatem w którego skład wchodziły ugrupowania czarne, którymi rządził Corey "Glock" Hudson. Gdy ktoś wchodził nam w interesy to został eliminowany. Anthony Mitchell - komendant LSPD wadził i został usunięty. Właścicielem ochrony, która pilnowała porządku w jego klubie na Santa Maria Beach był Jurij Morozow. W zmowie z panelem sterowania LSCP uprowadzili faceta i zażądali okupu. Smertelnoy Palata wystawiła skurwiela a brudną robotą zajęli się ludzie Vito Salieriego.

W wyniku wewnętrznych konfliktów, działalność przestępcza Smertelnoy Palata została zawieszona na czas nieokreślony.


Piętnaście lat później, gdy Jurjemu Morozowowi stuknęła pięćdziesiątka na karku i pojawiły się siwe włosy na fiucie, Aloyoshenka Bobrov z ochroniarza Blachy, został wybrany na nowego Pakhana reaktywującej się Smertelnoy Palata w Santos.


Wystarczyło kilka telefonów i skład został skompletowany. Nie było czasu na przedstawienia. Wrócił syn Vladimira z Kanady - Juri Voronoff, lecz większość nie przyjęła go ciepło. Musiał się zmyć z miasta jeśli nie chciał zostać wysłany na nieustające wakacje. Facet zapomniał, że w rodzinie rządzą młodzi, a "starych" już nie ma, bądź jest ich dwóch, trzech wśród całej zorganizowanej grupy. Młodzi preferują swoje zasady, pamiętaj.

Znowu zaczęliśmy kręcić monetą. Interesy szły w najlepsze, a grupą zainteresował się wówczas panujący syndykat, który rozdawał karty w mieście. Jurij Morozow jako jedyny wstawił się za Anthonym "Chrissie" Galante i jego rodziną z East Beach, ponieważ robił z nimi poważne interesy oraz był w bardzo dobrych relacjach z tamtejszym Bossem, a większość grup w syndykacie miało zatargi z ową grupą cwaniaczków. Niedługo trzeba było czekać, aż Rosjanie ugruntowali swoją pozycję w syndykacie i dzięki temu zapomniano o wszystkim iitalo-amerykańska zorganizowana grupa wstąpiła w szeregi syndykatu przestępczego.


Jeden cholerny telefon z Moskwy zepsuł plan, który zakładał przejęcie miasta przez ugrupowanie pod wodzą Aloyoshenki.
Krwawa wojna między Bracią Sołncewską, a innymi grupami przestępczymi zmusiła całą rodzinę do spakowania swoich manatek i podróży do Moskwy.

Gdy sytuacja w Moskwie się uspokoiła i zapanował rozejm między Bracią Sołncewską a wrogimi grupami przestępczymi, Smertelnoy Palata powróciła do Los Santos i szykuje w przyszłości nowe porządki na ulicach.

Czas ucieka jak piasek przez palce. Ze starej drużyny został tylko Aloyoshenka Bobrov, który od czasu do czasu wypije szklankę spirytusu z chłopakami i schorowany na raka Jurij Morozow. Starszyzna wypadła z interesu na rzecz młodych, dążących do władzy, pieniędzy i rozlewu krwi. Każdy skończy tak samo, łącząc się z naturą. Nie możemy się tym zamartwiać. W końcu od nas zależą dalsze losy rodziny Smertelnoy Palata.






Wiele osób zadomowiło się w internecie przez co nie widzi świata bez komputera, przeróżnych gadżetów, które są codziennością. Zapominają o wartościach rodzinnych, narodowych, nie wiedzą co to przyjaźń, koleżeństwo. Większość z naszej ekipy poznała się właśnie przez "kabel", a jednak potrafimy sobie zaufać. Pytanie jest, czy jesteśmy naiwni, bowiem można nas łatwo oszukać? Nieprawda. Każdy z nas wybrał, dołączył, czy też stworzył środowisko osobowości, person, jednostek, które są wyjątkowe - każdy z nas jest. Przez globalizację, dominujące ideologię, religię, czy też jej brak, staje się często bezmyślną masą, zaprogramowanym robotem. Wiele osób poświęca się grze, samej dla siebie, aby zaspokoić swoje pragnienia. Zapominając o rzeczach, które są niemniej ważne. Spotykamy się ze stwierdzeniem, że nie ma poziomu na serwerze - a kto go tworzy? My, gracze. Mówicie o poziomie, co robią dane organizację, grupy na serwerze, a gdy wy zrobicie to samo używacie argumentu "każdy tak robi". Nie bądźcie tym każdym, nie idźcie za stadem. Nasza organizacja, pomimo dalszej realizacji Smertelnoy Palata, jest oryginalna. Ze względu na osoby, które zasilają nasze szeregi. Mamy nadzieję, że niejednokrotnie pozytywnie was zaskoczymy, czy też już dotychczasową grą w tej odsłonie to zrobiliśmy. Gra ma sprawiać przyjemność, nie zapominajcie o tym w kontakcie z nami. My na pewno będziemy o tym pamiętać.

Będziemy wkładać ręce w każdą strefę miasta, branżę z której będziemy mogli pozyskać profit. "Są więksi od rządu. Wchodzą w każdy legalny biznes jaki można, prowadzą go legalnie ale nadal mają na boku wszystkie nielegalne interesy nadal przynoszące zyski i więcej pieniędzy i więcej, więcej legalnych rzeczy i więcej nielegalnych rzeczy". Kiedyś mianowano ludzi na zasadzie - tutaj masz dane faceta, zdjęcie - zabij go a zostaniesz naszym dobrym kumplem i mianujemy Cie członkiem naszej rodziny. Nikt już tego nie robi. Wszyscy są jednoznaczni. Pokaż nam milion dolarów z konkretnego biznesu, przekrętu a mianujemy Cie członkiem naszej rodziny przestępczej. Sposobów na zarobek jest dużo a do większości nie potrzeba skryptu lecz oleju w głowie. Nielegalny hazard, na którym zjawia się cała wierchuszka przy tym zgarniając od każdej partii procent, czy nielegalne walki i procent, jedna czy dwie prostytutki, Ty jako ochroniarz i jednocześnie Alfons - temat się kręci. Niektórzy postawią legalne działalności, które będą tylko i wyłącznie przykrywką do prania brudnej forsy. Ten temat na przestrzeni czasu, sceny Roleplay stał się już tak bardzo popularny, oklepany, że aż płaczę. Będziemy wykorzystywali każdą możliwość zarobienia pieniędzy. Serwer ma ograniczony skrypt ale w życiu trzeba być elastycznym i się dostosować do panujących warunków.

Celujemy w graczy, którzy zostaną z nami do końca i dorzucą coś od siebie w budowie organizacji. Graczy kreatywnych, zaangażowanych w projekt stawiamy jako wyznacznik jakiegoś poziomu i osób na których możemy polegać. Wiadomo nie od dziś, że tacy ludzie na scenie RP są na wymarciu. Chcemy uniknąć pewnych sytuacji i powielających się schematów. Stawiamy na osoby opisane jak wyżej. Musicie wychodzić do nas ze swoją inicjatywą. Interakcje napędzają grę, bez nich jak i bez organizowania sobie gry wpadniecie w rutynę, monotonię i finalnie nudę - wreszcie znudzi się wam gra w organizacji twierdząc że jest nuda co jest stekiem bzdur. To wy nie pasujecie do organizacji a nie na odwrót. Takich graczy nie potrzebujemy. Silne organizacje tylko i wyłącznie opierały się zawsze na ludziach kreatywnych, których nie trzeba było prowadzić wiecznie za rączkę a swoją zajawką, chęcią gry, kreatywnością ciągły inne osoby do gierczenia, przy tym rozwijały projekt. Bardzo dobrym rozwiązaniem podczas grania przy organizacji jest oglądanie filmów, seriali związanych z daną tematyką, która gramy. Dzięki temu poszerzamy swoją wiedzę jak i nasz zapał, zajawka rośnie.

Ważnym elementem jest wybór tła fabularnego dla swojej postaci - problemy z rodziną, depresja ojca czy schorowana, zrzędliwa matka chorująca na schizofrenie to dobry temat do poruszenia. Zastanów się nad całym procesem i wybierz styl gry, który będzie najbardziej z wszystkich wygodny dla Ciebie. Co do wyglądu fizycznego, polecamy wgrać sobie podmiankę skina który będzie wam pasował pod waszą postać - większość oryginalnych skinów jest do bani, dlatego warto wgrać sobie coś świetnego. Ważną rzeczą jest zasada; Jeden skin - jedna postać. Wraz z pewną zmianą na ekranie dostosowujemy się do tego co widoczne, finalnie wczuwamy się w inną rolę niż tę, którą wcześniej wybraliśmy i jest nam przeznaczona. U niektórych psuje to dobre charaktery, które zaczęły się już rozwijać i nagle stają się kimś innym i co innego grają. Jeśli nie potrafisz opisać swojej postaci to również możesz być pewien, że nie potrafisz jej grać. Absolutnie nie mieszamy języka Rosyjskiego z Polskim w jednym zdaniu.

Credits
Aplikacja: Eliteq Mob , Flup
Grafika: Polsky
Render Skinpacka: BubbaJ
Skiny w SP: Twórcy skinów.
Pomoc w odnalezieniu skinów:
ANECZQA
Kopiowanie tekstu jest zabronione, między innymi pod karą splamienia honoru.
Użytkownik Flup edytował ten post 10/02/2016 - 20:25

Temat jest zamknięty

























