Witaj droga społeczności net4game.com! Pewnie zastanawiacie się, dlaczego chcę poruszyć taki temat na stronie forum serwera do jakiejś gry... Otóż po drugiej stronie też siedzicie wy, normalne osoby, które mają swoje przeżycia i poglądy i możecie się z nimi chyba podzielić I chyba jest to dobre forum, ponieważ skupia głównie młode osoby, które najczęściej ten problem dotyka.
Temat który chciałem poruszyć, raczej nie należy do łatwych, bo chodzi tu o samookaleczanie się. Głównie chciałem poruszyć temat coraz bardziej popularnego "cięcia" się, za pomocą żyletek/noży/nożyczek/zapałek (tak, o zapałkach też słyszałem).
Chciałem się zapytać, co sądzicie o tej formie "wyładowywania" się i kojenia bólu psychicznego. Również co sądzicie o tym, że to staje się tak jakby modą, co raz więcej młodych osób sięga po ostre przedmioty, aby zrobić sobie blizny, jednak tych, co mają naprawdę spore problemy i to samookaleczanie naprawdę im "pomaga" (piszę w cudzysłowiu, bo to pomaga na chwilę, na bardzo krótką chwilę, potem zawsze jest żal, że się to zrobiło) jest znacznie mniej, większość robi sobie ślady, aby zwrócić na siebie uwagę i pokazać, że mają strasznie ciężkie życie i masę problemów.
Oczywiście nie znam wszystkich przypadków, ale z tego co widzę i słyszę, tak najczęściej jest.
Napiszę coś o mnie. Ja jako tako nie okaleczam swojego ciała. Niestety poruszam się w kręgu osób, które używają żyletek. I nie są to takie "pozoranty", bo wiem o nich naprawdę dużo i każdy z nich ma ciężki orzech do zgryzienia. Sam też za łatwo nie mam, ale po takie metody nie sięgam. Kiedyś raz chciałem "spróbować", czy to rzeczywiście pomaga. Sięgnąłem po żyletkę i na barku zrobiłem trochę śladów, ale takich słabych, że po 72 godzinach nie było śladu. W sumie nawet bólu nie czułem, ani nie było krwi (a podobno te dwa czynniki są wymagane, aby "ulżyło") i uznałem to zachowanie, za bezsensowne i bezmyślne. I nie polecam nikomu próbowania, nawet w tak "lekki" sposób.
Mogę napisać, że u tych kilku osób, które raniły/ranią swoje ciało bardzo spowolniłem ten proces i "zubożyłem", z czego szczerze mówiąc jestem dumny. Jednak problemu nie wyeliminowałem całkowicie, ponieważ nie mam żadnej wiedzy i doświadczenia z dziedziny psychologii i psychiatrii. Słyszałem nawet, że tego już nigdy się nie da wyeliminować.
Osoby z którymi mam styczność, niestety mają min. 1 próbę samobójczą za sobą, ostatnio nawet musiałem wzywać policję do jednej z nich...
Na koniec dodam coś. Gdy wypływa krew i czuć ból, umysł skupia się na tym i wtedy ból psychiczny jest tłumiony i odstawiany na dalszy tor. Tylko na jak długo? Dodatkowo wydziela się coś takiego jak ENDORFINA - uspokaja ciało. Jednak jest to uzależnienie, groźniejsze od alkoholizmu. Ostatnio usłyszałem, że ktoś chce się pociąć bo się pociął... Pamiętacie Małego Księcia i Pijaka? "Piję, żeby zapomnieć, że piję". Błędne koło.
Jeżeli ktoś wie, co jeszcze mogę zrobić, aby im pomóc - możecie napisać, bardzo wam podziękuję, za każde wyciągnięcie ręki i chęć pomocy - być może pomożecie uratować czyjeś życie.
Zachęcam was - jeżeli jesteście gotowi i na tyle odważni, aby publicznie coś ukazać -, do pisania własnych historii. Zachęcam również do wyrażania opinii na temat "cięciowej mody", czyli "potnę się i będę fajny/a" oraz do wyrażania opinii na temat upuszczania krwi, żeby stłumić ból psychiczny.
Zachęcam was również do wzięcia udziału w ANONIMOWEJ ankiecie.
PROSZĘ TYLKO O KULTURALNE I NORMALNE WYPOWIEDZI, KAŻDA INNA BĘDZIE ZGŁASZANA! JEŻELI NIE MASZ NIC MĄDREGO DO NAPISANIA, TO LEPIEJ NIC NIE PISZ!
Proszę, aby każda opinia była w jakiś sposób uzasadniana.


