
Grupa powstała w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Założona przez Jermaine’a „Jaries’a” Domville’a, a po jego śmierci przekazana we władze przez syna – Deshaun’a „Snake’a” Domville’a, u którego boku mniejszą władzę sprawuję afroamerykanka Ashley o pseudonimie „Ash”, znana głównie ze swojej psychopatycznej przemocy. Grupa złożona jest przede wszystkim z czarnoskórych emigrantów napływających do Stanów Zjednoczonych. Większość z nich po przybyciu do USA nie mogła znaleźć pracy, więc by przeżyć, zamiast legalną pracą, zaczęli zajmować się kradzieżami, przemytami, napadami, porwaniami i handlowaniem nielegalnymi towarami jak i zmuszaniem kobiet do prostytucji czerpiąc z tego dochody. Po pewnym czasie szeregi mafii zaczęły się zapełniać – młodymi, samotnymi mężczyznami jak i kobietami, którzy nie mają perspektyw na przyszłość, zaś sama banda zaczęła rozrastać się na coraz to większe tereny Stanów Zjednoczonych. Obecnie zasiedlają głównie obszary Jefferson w mieście Los Santos w Stanie San Andreas. Członkowie EastSide Neighborhood Family znani są ze swoich brutalnych działań. Bardzo często wykazują swoje niepohamowane oznaki agresji podczas napadów, kiedy to nikomu nie udaję się obejść bez uszczerbku na zdrowiu. Poznać ich można po biżuteri, która noszą głównie na nadgarstku - jest to złoty bądź srebrny łańcuszek. U osób wyżej postawionych oprócz biżuterii na nadgarstku można zauważyć złoty sygnet na palcu, jest to oznaka władzy.

13 październik 1991 rok.
-Gdzie jestem? – Wypowiedział te słowa z trudem ocknąwszy się. Poczuł wielki ból w okolicach brzucha oraz nieprzyjemne ciepło na twarzy. Odzyskując świadomość rozejrzał się po pomieszczeniu, które światło wypełniała tylko słabo święcąca mała żarówka zawieszona bezpośrednio na przewodzie na środku sufitu. Kolor jej światła był raczej monotonny, ciężki, ciemny, niż żarówki normalnie, jasno świecącej. Był związany. Ciężko sapał i wciąż rozglądał się w zakresie swoich możliwości, gdyż ból „wypełniał” jego ciało i z trudem mógł nawet obracać głową, a dodatkowym utrudnieniem była pozycja leżąca na ziemi. W końcu gdy poruszył swoje gałki oczne do górnej krawędzi powieki zauważył kontury dwóch osób, które stoją za jego głową. Był to Snake’ oraz Blunt’. W końcu jeden z nich – Snake, wyłonił się zza głowy leżącego mężczyzny i stanął tuż obok niego, dokładniej równo z jego lewym ramieniem.
-Rozumiesz swoją sytuację? – Zapytał Snake’, bez większych odruchów emocjonalnych. Jakby nie zważał, że mężczyzna cierpi z bólu, a na jego twarzy zaschła już krew. Po wypowiedzeniu tych słów przyklęknął na jedno kolano przed mężczyzną, po czym powolnym ruchem wyciągnął w kierunku jego głowy dłoń, by finalnie ta spoczęła na jego głowie chwytając palcami jego włosy.
-Na prawdę jesteś tak tępy, że nie wiesz, że pożyczone pieniądze trzeba oddać, bo inaczej rozliczenie nabierze innej formy? –Po wypowiedzeniu tych słów wydał z siebie pomruk, jakby miał on oznaczać pytanie „tak?”. Chwile czekał na odpowiedź trzymając wciąż mężczyznę za włosy i wpatrując się raz w jego oczy, a raz wędrując wzrokiem po zastygniętych plamach krwi na jego twarzy. Leżący mężczyzna, który na samo poczucie dotyku Snake’a zaczął mocniej dyszeć nic nie odpowiedział. Jedynie w jego oczach zebrały się łzy, które z czasem spłynęły po krawędziach twarzy. Snake nie czekając dłużej na jakąkolwiek odpowiedź, za trzymane w dłoni włosy mężczyzny uniósł nieco jego głowę, po czym z impetem docisnął ją do ziemi, jakby uderzył o ziemie trzymanym w dłoni kamieniem. Podniósł się z klęczka, po czym wyciągnął paczkę fajek z kieszeni rozsuniętej bluzy która miał na sobie. Wyciągnął jedną, włożył do ust i odpalił zapalniczką leżącą na stoliku, który znajdował się w samym rogu małego pomieszczenia. Wypuścił chmurę dymu, po czym opierając się jedną dłonią o blat stolika zasiadł na drewnianym krześle tuż obok stołu.
-Nie dogadamy się z nim. –Powiedział Snake’ kierując swój wzrok na Blunt’a, który wciąż stał za mężczyzną na ziemi.
-Jest dla nas bezużyteczny. On nam długu nie spłaci, a jak to w życiu bywa, dług po kimś odziedzicza jego rodzina. –Snake zaciągnął się kolejny raz, po czym znów wypuścił chmurę dymu z ust strzepując w tym czasie popiół z papierosa do popielniczki. Wtem oczom leżącego na ziemi mężczyzny ukazał się Blunt’, który przeszedł odwrotnie jak Snake’, z drugiej strony ciała mężczyzny. Miał w ręcę metalową rurkę, na której można było zauważyć obecność zastygłej już krwi.
-Pozbądź się go w taki sposób, żeby niektóre jego części ciała móc wysłać rodzinie. Muszą dowiedzieć się o długu. –Wypowiadając te słowa Snake skierował wzrok na popielniczkę, na której gasił papierosa tak jakby go wkręcał w popielniczkę. W końcu wgniótł peta w popielniczkę, a sam wstał i uśmiechając się sztucznie w kierunku Blunt’a udał się w kierunku wyjścia, a następnie opuścił pomieszczenie.
Zakneblowany mężczyzna leżący bezwładnie na ziemi został sam na sam z Blunt’em, który z przemocy czerpał przyjemność. Nie mógł nic zrobić, po za podążanie wzrokiem za Blunt’em. Ten zaś przeszedł w kierunku drzwi, złapał za zasuwkę i przesunął ją blokując tym samym drzwi przed otwarciem. Dłużej nie zwlekając, po prostu bez namysłu, podszedł do mężczyzny, a następnie obserwując jego twarz uklęknął przy nim, zaś metalową rurkę przyłożył do tak zwanego Jabłka Adama mężczyzny rozpoczynając w ten sposób akt duszenia. Grdyka pod wpływem nacisku Blunt’a zaczęła się jakby wgniatać coraz głębiej we wnętrze szyi. Nacisk był tak mocny, że mężczyzna nie potrafił głośno krzyczeć. Nie potrafił nawet bronić się przed tym aktem, gdyż jego ciało było unieruchomione. Cała sytuacja nie trwała długo, góra pięć minut. Rzucił rurkę na ziemie, po czym wyciągnął telefon z kieszeni. Zasiadając na drewnianym krześle przy stoliku w rogu wybrał odpowiedni numer, po czym zainicjował połączenie.
-Co jest Blunt’? –rozległ się głos mężczyzny w słuchawce. Był on raczej niski, mocno męski.
-Strzała PJ’. Jest robota dla ciebie. Weź kogoś ze swoich ludzi, weź wózek i wpadnij do Dentonu. –Tak wtajemniczeni członkowie nazywali pomieszczenie, który głównie służył im do poddawaniu przemocy osób, które według nich na to zasłużyły.
-Okey, będę w przeciągu piętnastu minut. –Po tych słowach rozległ się tylko dźwięk zakończenia rozmowy.
27 grudnia 2013 rok.
Grupa rozwijała się przez te wszystkie lata, dołączało do niej coraz więcej ludzi. Blunt` i Snake` zaczęli się pogrążać w swoim bezkresie pieniędzy i władzy, nie zauważając, że niższe, nic nie znaczące warstwy hierarchii zaczynają się przeciwstawiać i dążyć do władzy, a kapitanowie widząc co się dzieje, w popędzie i nie zwracając uwagi na podstawy oraz szacunek, mieli zamiar się awansować. Że coś nie gra zauważył Snake`, po dłuższej rozmowie z Blunt`em zgromadził najbardziej zaufanych i wiernych rodzinie czarnuchów. Postanowili pozbyć się zbędnych członków i naprawić strukturę organizacji.
-Nie jest najlepiej. –Wypowiedział te słowa Snake’, zaraz po tym jak wypuścił z ust chmurę dymu z papierosa. Wraz z Blunt’em siedzieli w samochodzie opatuleni w zimowe kurtki i czapki. W tle słychać było muzykę puszczoną z radia.
-Co chcesz z tym zrobić? Jaki masz plan? –Z zainteresowaniem Blunt’ skierował wzrok na Snake’a oczekując jego odpowiedzi. Intensywnie pociągał nosem – zimno dawało się we znaki. Snake’ siedział w bezruchu w jednej dłoni trzymając między palcami dymiącego się papierosa, zaś z drugą dłonie na kierownicy. Patrzył przed siebie, na nachodzącą śniegiem szybę, jakby nad czymś głęboko się zastanawiał.
-Zwołaj na dzisiaj najbardziej zaufanych ludzi. Weź PJ’, weź Creep’a, a oni niech zbiorą swoich zaufanych czarnuchów. –Nie przestał ślepo wpatrywać się w szybę. Dopiero po kilku sekundach od wypowiedzianych słów jakby ocknął się i powrócił myślami na ziemie. Spojrzał na Blunt’a ciężko wzdychając, jakby chciał okazać zmartwienie, a następnie wsunął papierosa do ust, zaciągnął się dymem i wypuścił go znów kierując wzrok przed siebie, na szybę.
-Jasne. Dwudziesta druga w Dentonie? –zapytał Blun’t o godzinę i miejsce spotkania, chociaż z góry spodziewał się odpowiedzi Snake’a.
-Pasuje. –Wtem złapał za będący w stacyjce kluczyk, przekręcił go i odpalił auto. Dopalił papierosa, otworzył popielniczkę w aucie i zgasił tam peta.
-Zaraz szesnasta, jedziemy załatwić to co mieliśmy załatwić. –Snake’ szybki ruchem, niczym rajdowy kierowca wrzucił pierwszy bieg, po czym wraz z Blunt’em odjechali spod lokalnego baru w ciemnym zaułku.
14 stycznia 2014 rok.
Dzień czystki. Ten dzień, a właściwie noc była jedną z najmroczniejszych, a zarazem najgorszych w mafijnej rodzinie od przeszło dwudziestu lat. PJ’ i Creep zebrali zaufaną ekipę oraz pozostałych członków, którzy niesprawowani się odpowiednio względem zasad oraz hańbili honor całej mafijnej rodziny. Spotkanie umówione było na starej hali, która niegdyś służyła jako magazyn dla skradzionego towaru. Młodziaki, bo większość z nich to młode chłopaki, które kończąc osiem klas podstawówki lub rzadko szkołę średnią od razu starali się wejść na drogę przestępczą - nie mieli żadnej broni, żeby cokolwiek zrobić. Zresztą nic dziwnego, bo zostali zwabieni pod pretekstem spojenia mafijnych więzów, czyli zebrania się wszyscy razem, popicia i ogólnie rozluźnienia atmosfery w organizacji. Miał to być niby integracyjny event. Kiedy wszyscy już dotarli na umówione miejsce i zaczęli rozmowy, popijanie i ćpanie, grupka zaufanych i umówionych wcześniej czarnuchów, zresztą stojących wysoko w hierarchii, przyjęli takie pozycje, aby nie mieli szansy ucieczki od nieuniknionego.
Jeszcze tej samej nocy ich zwłoki zostały przewiezione zorganizowanym wcześniej dużym transportowym samochodem do lasu po za obszarami miasta, gdzie szczytem ruchu za dnia było przejechanie w pobliżu dwóch-trzech aut. Zmasakrowane ciała zostały wyciągnięte z wozu, zaś pogrzebać je musieli członkowie, którzy dopiero niedawno wprowadzili się do mafijnej rodziny.
Akt wymordowania swojej grupy miał oznaczać, że istnieją zasady, których trzeba przestrzegać oraz szacunek, o którym trzeba pamiętać.
24 czerwiec 2014
Gdy Madd wybił większość rodziny, pozostali zamierzali znaleźć tego zdrajcę i się na nim zemścić poprzez tortury oraz zabicie jego brata, zamierzali również wrócić na rynek i znowu żyć jak dawniej. Po pewnym czasie do baru weszła grupa Anty-Terrorystów oraz agentów FBI. Okazało się, że jedna z osób była wtyką, która wsadziła pozostałości swojej rodziny do celi.
18 lipiec 2014
Po kilku latach Snake wraz ze swoją rodzina wyszli z więzienia, niektórzy uciekli z miasta aby nie spotkała ich podobna sytuacja, reszta została i szukała schronienia u swoich przyjaciół z 17'stej, którzy rośli w siłę. Przejeli całe Ganton i przez dłuższy czas dobrze im się żyło. Po jakimś czasie niektóre osoby okazały się fałszywe i zabrały kilku braci uciekając do innego miasta, słuch o nich zaginął. Mało kto został na zielonych ziemiach, rodzina próbowała ciągle żyć i zajmować się swoimi interesami, lecz codziennie jakiś czarnuch ginął i już go nie było tutaj widać. Po pewnym czasie doszło do tego, że na tak dużą dzielnice brakowało czarnuchów, po czasie nie było już nikogo prawie widać. Snake wpadł na pomysł, aby reaktywować swoją dawną organizację, lecz mało kto został z dawnej ekipy. Po chwili namysłu zebrali kilku braci z Grove, którzy nie wiedzieli co ze sobą zrobić, tak właśnie zaczęła się ich praca. Znaleźli niewielki teren na blokach Jefferson gdzie postanowili zamieszkać. Ludzi stąd można poznać po biżuterii, którą noszą na sobie. Niektórzy ze względu na miłość i szacunek do swojej byłej dzielnicy nadal noszą zielone bandany, które traktują z szacunkiem.


KOMIN: Witajcie. Jak widzicie startuje z organizacją. Organizacja jak organizacja, nie jest to typowo gang, lecz szajka przestępcza. Jesteśmy głównie nastawieni na Hood Gaming, lecz DM'u też nie zabraknie. W planach mamy długą grę, ale wiadomo. - Wszystko może się zmienić w zależności od wolnego czasu. W ekipie mamy doświadczone osoby, ową listę wypiszemy, gdy uznamy to za stosowne. Na projekcie gramy już dłuższy czas, chcemy, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Housing Project pojawi się, gdy będziemy mieć status organizacji oficjalnej. Aplikacja będzie jeszcze uzupełniana. Myślę, że to tyle. Do zobaczenia w grze!
ETAM: No cześć. Pewnie mało osób mnie zna, ponieważ mało udzielam się na forum. Gram od początku mojej kariery na tym serwerze w organizacjach przestępczych i postanowiłem wraz z Kominem stworzyć coś swojego. Zapraszamy do gry.
Credits:
Pomysł i realizacja - komin_ , Etam , , Ozz
Aplikacja - komin_ , Etam
Grafika - owny
Pozdrawiam moich mistrzów oraz El Rudy
Użytkownik komin_ edytował ten post 27/12/2014 - 01:02

Temat jest zamknięty











