#201
— 16
28/02/2013 - 21:28
#202
— 25
28/02/2013 - 21:48
Bo ty jesteś tym kłopotem, dlatego w dalszym ciągu nie rozumiesz co kieruje nauczycielem, który chce Ci zarekwirować (nie ukraść) telefon.
Bo nie wiesz na czym polega kradzież, pewnie nigdy ci nauczyciel nie zabrał fona. To jest takie samo uczucie jakbyś miał sklep jubilerski i by ci ktoś wszystkie cenne rzeczy ukradli, tylko że złodzieje czasami za błędy przepraszają a nauczyciele nigdy.
#203
— 1241
28/02/2013 - 22:09
Po raz kolejny Ci mówię, on nie kradnie Ci telefonu, jedynie go rekwiruje, a to tylko dlatego, bo utrudniasz mu lekcje. Kutas go obchodzi czy bawiłeś się telefonem, czy Ci zadzwonił. Czy wyciszyłeś go przed lekcją czy nie. Na pierwszej lekcji danego przedmiotu zawsze jest gadka o korzystaniu z urządzeń mobilnych.Bo nie wiesz na czym polega kradzież, pewnie nigdy ci nauczyciel nie zabrał fona. To jest takie samo uczucie jakbyś miał sklep jubilerski i by ci ktoś wszystkie cenne rzeczy ukradli, tylko że złodzieje czasami za błędy przepraszają a nauczyciele nigdy.
Nie, to nie jest takie samo uczucie jak u jubilera. Złodzieje nie przepraszają, po prostu chcą by im uszło na sucho, nauczyciel natomiast nie ma za co przepraszać - jak pisałem, to ty mu rozwalasz lekcję, nie on Tobie.
#204
— 2662
14/03/2013 - 21:33
#205
— 147
14/03/2013 - 23:23
#206
— 3
15/03/2013 - 07:30
#207
— 13
15/03/2013 - 10:42
A tak serio, to u mnie nie zabiera się telefonów. Jak nauczyciel widzi, że używasz na lekcji telefonu, to jeeeeb -40 punktów do dzienniczka i chuj.
#208
— 74
15/03/2013 - 11:07
#209
— 3373
15/03/2013 - 11:24
#210
— 1241
15/03/2013 - 12:23
Pozwolenia nie musi posiadać, ale ma odpowiednie przyzwolenie, by w razie potrzeby ten telefon skonfiskować. Bez pozwolenia to na pewno można Ci przywalić w twój pusty łeb, a z kumplami to pewnie daleko nie zajdziecie..Ja tam sądzę że powinno się mieć pozwolenie np. od Policji, bo przecierz bez pozwolenia nie mogą nam nic zrobić. Przynajmniej my tak z kumplami sądzimy.
#211
— 177
15/03/2013 - 13:49
#212
— 1175
05/04/2013 - 04:37
#213
— 0
05/04/2013 - 11:59
#214
— 1241
05/04/2013 - 13:00
Zazwyczaj jest to uwarunkowane: "(...)telefony komórkowe oraz inne urządzenia elektroniczne", więc przegrałeś. I nie, nie cwaniakuj, że kalkulatora można używać.ja nigdy nie daje fona i ci palnie do librusa za używanie telefonu(10 pkt) i ignorowanie nauczyciela (5 pkt) trochę poryczy i potem luz
a tak wgl. mnie zastanawia jedno jak w kodeksie szkoły jest zabronione używanie telefonów, mp3, mp4 i nic więcej, czyli jak przyniosę tablet albo lapka to nic mi nie zrobi bo nie ma tego w kodeksie?
#215
— 4
05/04/2013 - 19:36
#216
— 37
05/04/2013 - 20:45
#217
— 1199
05/04/2013 - 21:34
Nie ryczcie, jest regulamin szkolny, chodzisz do niej to automatycznie go akceptujesz, że mają prawo zabrać to zabierają i przychodzi mamusia, i odbiera.
Szkoda że regulamin nie dotyczy nauczycieli.
#218
— 1241
05/04/2013 - 21:39
Podstawowa różnica to taka, że ty nauczycielowi przeszkadzasz na lekcji, on Tobie nie (no chyba, że w spokojnym o(cenzura)aniu się).Szkoda że regulamin nie dotyczy nauczycieli.
#219
— 155
06/04/2013 - 02:03
Nie wiem jak u was jest w szkole, ale chciałbym sie zapytać, czy u was jest tez tak, że Vice-dyrektor(ka) rządzi się wiecej niż dyrektor(ka)?
Miałem taka sytuacje w podstawówce, oraz w gimnazjum... Akurat telefon w ciagu szesciu miesiecy zabrali mi juz z piec razy, jednak jestem przeciwny aby odbierali telefony na kilka dni... Powinni oddawać po lekcjach.
#220
— 380
06/04/2013 - 13:24
#221
— 38
06/04/2013 - 14:21
#222
— 292
06/04/2013 - 17:32
#223
— 21
06/04/2013 - 18:54
#224
— 19
06/04/2013 - 20:18
#225
— 804
20/04/2013 - 10:19
Ja ostatnio miałem taką sytuację, iż u nas w statucie jest że telefon może zostać zabrany przez nauczyciela jeżeli jest on używany na lekcji, beka.
Miałem pierwszą godzinę języka polskiego.. Dałem kumplowi na samym początku lekcji telefon, żeby sobie coś sprawdził na internecie, bo mam darmowy, a on nie, potrzebował, no cusz. Kiedy siedzieliśmy w grupie, bo coś tam mieliśmy zrobić on po prostu oddając podał mi go, odwróconego ekranem ku ziemii, nie był używany, nie świecił się ani nic, babka wypaliła do mnie że mam jej oddać telefon, powiedziałem NIE. (a dlaczego? - wcześniej został mi zabrany telefon, poleciał do dyrektora i leżał tam przez 6 miesięcy - MOJA SZKOŁA FTW) kiedy spytałem dlaczego, skoro nie był on używany, ona zaprowadziła mnie do dyrektora, przez całą drogę tyrałem z babki bekę, bo ona chyba psychiczna jest (nerwica, depresja - czy ki ch**), oczywiście u dyrektora spłakała się, a na lekcji udawała jaka to ona nie jest ODWAŻNA i mi ciśnie, powiedziałem dyrektorowi że nawet go nie używałem, on powiedział że jeżeli go nie oddam, to dostanę upomnienie dyrektora, powiedziałem że wolę upomnienie, chociaż telefon nie był nawet używany, a tylko oddany od kumpla. Babka poleciała do klasy, a ja zostałem na chwilę jeszcze u dyrektora, gadając z nim - potem powoli wróciłem sobie zadowolony do klasy, a babka była speszona, bo myślała się dyrektora przestraszę. (nie oddałem, bo znów by leżał tam pół roku)
Co myślicie na ten temat? Według mnie to jest poje****, że nauczyciel może Ci zabrać twoją własność, która kosztowała rodziców co najmniej tysiąc złotych, ot tak, bo jej się podoba, chociaż nie był używany. Mam dość tych nauczycieli w gimbazie, bo mają tak zjechaną psychę, że na każdym próbują się wyżyć.
O, opowiem wam jeszcze jedną, jakże ciekawą historię związaną z tą nauczycielką od polskiego, która stała się 2 dni przed tym, jak chciała mi zabrać telefon za nic.
Była sobie lekcja polskiego, oczywistą rzeczą było że weszliśmy do klasy i każdy rozpakowywał swoje książki itepe, itede.. Nagle babka zaczęła drzeć mordę na całą klasę jacy to my nie jesteśmy (mówiłem że jest chora psychicznie i nie powinna w ogóle być dopuszczona do tego zawodu), odparłem na to spokojnie że nie musi krzyczeć, ona zaczęła jeszcze GŁOŚNIEJ że jesteśmy nieznośnymi bachorami i tego typu rzeczy, powiedziałem że to jest obrażające wobec nas, jej wyskoczyły gały i zaczęła drzeć japę że to ja ją obraziłem, mówiąc te słowa, że ona nas obraża. (gdzie tu logika?!) Ja mówię babce że nas obraża, skoro tak jest, a ona mówi że obraża ją to, że ja powiedziałem że ona nas obraża, WYMIĘKŁEM, he-he. Oczywiście potem podbiła z drugą nauczycielką, swoją ulubioną koleżaneczką do mojej wychowawczyni i zaczęła mówić jaka to ona nie jest pokrzywdzona, z racji tej że mam LAJTOWĄ wychowawczynię, to zrozumiała mnie, no i po sprawie, ale ta dalej nie odreagowała i się na mnie wyżywa. <lol2>
#226
— 385
20/04/2013 - 12:58
Ja ostatnio miałem taką sytuację, iż u nas w statucie jest że telefon może zostać zabrany przez nauczyciela jeżeli jest on używany na lekcji, beka.
Miałem pierwszą godzinę języka polskiego.. Dałem kumplowi na samym początku lekcji telefon, żeby sobie coś sprawdził na internecie, bo mam darmowy, a on nie, potrzebował, no cusz. Kiedy siedzieliśmy w grupie, bo coś tam mieliśmy zrobić on po prostu oddając podał mi go, odwróconego ekranem ku ziemii, nie był używany, nie świecił się ani nic, babka wypaliła do mnie że mam jej oddać telefon, powiedziałem NIE. (a dlaczego? - wcześniej został mi zabrany telefon, poleciał do dyrektora i leżał tam przez 6 miesięcy - MOJA SZKOŁA FTW) kiedy spytałem dlaczego, skoro nie był on używany, ona zaprowadziła mnie do dyrektora, przez całą drogę tyrałem z babki bekę, bo ona chyba psychiczna jest (nerwica, depresja - czy ki ch**), oczywiście u dyrektora spłakała się, a na lekcji udawała jaka to ona nie jest ODWAŻNA i mi ciśnie, powiedziałem dyrektorowi że nawet go nie używałem, on powiedział że jeżeli go nie oddam, to dostanę upomnienie dyrektora, powiedziałem że wolę upomnienie, chociaż telefon nie był nawet używany, a tylko oddany od kumpla. Babka poleciała do klasy, a ja zostałem na chwilę jeszcze u dyrektora, gadając z nim - potem powoli wróciłem sobie zadowolony do klasy, a babka była speszona, bo myślała się dyrektora przestraszę. (nie oddałem, bo znów by leżał tam pół roku)
Co myślicie na ten temat? Według mnie to jest poje****, że nauczyciel może Ci zabrać twoją własność, która kosztowała rodziców co najmniej tysiąc złotych, ot tak, bo jej się podoba, chociaż nie był używany. Mam dość tych nauczycieli w gimbazie, bo mają tak zjechaną psychę, że na każdym próbują się wyżyć.
O, opowiem wam jeszcze jedną, jakże ciekawą historię związaną z tą nauczycielką od polskiego, która stała się 2 dni przed tym, jak chciała mi zabrać telefon za nic.
Była sobie lekcja polskiego, oczywistą rzeczą było że weszliśmy do klasy i każdy rozpakowywał swoje książki itepe, itede.. Nagle babka zaczęła drzeć mordę na całą klasę jacy to my nie jesteśmy (mówiłem że jest chora psychicznie i nie powinna w ogóle być dopuszczona do tego zawodu), odparłem na to spokojnie że nie musi krzyczeć, ona zaczęła jeszcze GŁOŚNIEJ że jesteśmy nieznośnymi bachorami i tego typu rzeczy, powiedziałem że to jest obrażające wobec nas, jej wyskoczyły gały i zaczęła drzeć japę że to ja ją obraziłem, mówiąc te słowa, że ona nas obraża. (gdzie tu logika?!) Ja mówię babce że nas obraża, skoro tak jest, a ona mówi że obraża ją to, że ja powiedziałem że ona nas obraża, WYMIĘKŁEM, he-he. Oczywiście potem podbiła z drugą nauczycielką, swoją ulubioną koleżaneczką do mojej wychowawczyni i zaczęła mówić jaka to ona nie jest pokrzywdzona, z racji tej że mam LAJTOWĄ wychowawczynię, to zrozumiała mnie, no i po sprawie, ale ta dalej nie odreagowała i się na mnie wyżywa. <lol2>
Widzę, że wciąż pamiętasz tą super lekcję. A ja jak zwykle miałem przypął nie wiem za co, pamiętasz?
AAAA to mi dałeś telefon w tedy! :D
Użytkownik Kurson edytował ten post 20/04/2013 - 12:56
#227
— 846
20/04/2013 - 14:01
Telefon nie jest Twój, a Twoich rodziców i do nich zapewne trafia.
#228
— 1241
20/04/2013 - 14:44
Ja ostatnio miałem taką sytuację, iż u nas w statucie jest że telefon może zostać zabrany przez nauczyciela jeżeli jest on używany na lekcji, beka.
Miałem pierwszą godzinę języka polskiego.. Dałem kumplowi na samym początku lekcji telefon, żeby sobie coś sprawdził na internecie, bo mam darmowy, a on nie, potrzebował, no cusz. Kiedy siedzieliśmy w grupie, bo coś tam mieliśmy zrobić on po prostu oddając podał mi go, odwróconego ekranem ku ziemii, nie był używany, nie świecił się ani nic, babka wypaliła do mnie że mam jej oddać telefon, powiedziałem NIE. (a dlaczego? - wcześniej został mi zabrany telefon, poleciał do dyrektora i leżał tam przez 6 miesięcy - MOJA SZKOŁA FTW) kiedy spytałem dlaczego, skoro nie był on używany, ona zaprowadziła mnie do dyrektora, przez całą drogę tyrałem z babki bekę, bo ona chyba psychiczna jest (nerwica, depresja - czy ki ch**), oczywiście u dyrektora spłakała się, a na lekcji udawała jaka to ona nie jest ODWAŻNA i mi ciśnie, powiedziałem dyrektorowi że nawet go nie używałem, on powiedział że jeżeli go nie oddam, to dostanę upomnienie dyrektora, powiedziałem że wolę upomnienie, chociaż telefon nie był nawet używany, a tylko oddany od kumpla. Babka poleciała do klasy, a ja zostałem na chwilę jeszcze u dyrektora, gadając z nim - potem powoli wróciłem sobie zadowolony do klasy, a babka była speszona, bo myślała się dyrektora przestraszę. (nie oddałem, bo znów by leżał tam pół roku)
Co myślicie na ten temat? Według mnie to jest poje****, że nauczyciel może Ci zabrać twoją własność, która kosztowała rodziców co najmniej tysiąc złotych, ot tak, bo jej się podoba, chociaż nie był używany. Mam dość tych nauczycieli w gimbazie, bo mają tak zjechaną psychę, że na każdym próbują się wyżyć.
O, opowiem wam jeszcze jedną, jakże ciekawą historię związaną z tą nauczycielką od polskiego, która stała się 2 dni przed tym, jak chciała mi zabrać telefon za nic.
Była sobie lekcja polskiego, oczywistą rzeczą było że weszliśmy do klasy i każdy rozpakowywał swoje książki itepe, itede.. Nagle babka zaczęła drzeć mordę na całą klasę jacy to my nie jesteśmy (mówiłem że jest chora psychicznie i nie powinna w ogóle być dopuszczona do tego zawodu), odparłem na to spokojnie że nie musi krzyczeć, ona zaczęła jeszcze GŁOŚNIEJ że jesteśmy nieznośnymi bachorami i tego typu rzeczy, powiedziałem że to jest obrażające wobec nas, jej wyskoczyły gały i zaczęła drzeć japę że to ja ją obraziłem, mówiąc te słowa, że ona nas obraża. (gdzie tu logika?!) Ja mówię babce że nas obraża, skoro tak jest, a ona mówi że obraża ją to, że ja powiedziałem że ona nas obraża, WYMIĘKŁEM, he-he. Oczywiście potem podbiła z drugą nauczycielką, swoją ulubioną koleżaneczką do mojej wychowawczyni i zaczęła mówić jaka to ona nie jest pokrzywdzona, z racji tej że mam LAJTOWĄ wychowawczynię, to zrozumiała mnie, no i po sprawie, ale ta dalej nie odreagowała i się na mnie wyżywa. <lol2>
Przeczysz sam sobie.
#229
— 4078
20/04/2013 - 15:03
Ja ostatnio miałem taką sytuację, iż u nas w statucie jest że telefon może zostać zabrany przez nauczyciela jeżeli jest on używany na lekcji, beka.
Miałem pierwszą godzinę języka polskiego.. Dałem kumplowi na samym początku lekcji telefon, żeby sobie coś sprawdził na internecie, bo mam darmowy, a on nie, potrzebował, no cusz. Kiedy siedzieliśmy w grupie, bo coś tam mieliśmy zrobić on po prostu oddając podał mi go, odwróconego ekranem ku ziemii, nie był używany, nie świecił się ani nic, babka wypaliła do mnie że mam jej oddać telefon, powiedziałem NIE. (a dlaczego? - wcześniej został mi zabrany telefon, poleciał do dyrektora i leżał tam przez 6 miesięcy - MOJA SZKOŁA FTW) kiedy spytałem dlaczego, skoro nie był on używany, ona zaprowadziła mnie do dyrektora, przez całą drogę tyrałem z babki bekę, bo ona chyba psychiczna jest (nerwica, depresja - czy ki ch**), oczywiście u dyrektora spłakała się, a na lekcji udawała jaka to ona nie jest ODWAŻNA i mi ciśnie, powiedziałem dyrektorowi że nawet go nie używałem, on powiedział że jeżeli go nie oddam, to dostanę upomnienie dyrektora, powiedziałem że wolę upomnienie, chociaż telefon nie był nawet używany, a tylko oddany od kumpla. Babka poleciała do klasy, a ja zostałem na chwilę jeszcze u dyrektora, gadając z nim - potem powoli wróciłem sobie zadowolony do klasy, a babka była speszona, bo myślała się dyrektora przestraszę. (nie oddałem, bo znów by leżał tam pół roku)
Co myślicie na ten temat? Według mnie to jest poje****, że nauczyciel może Ci zabrać twoją własność, która kosztowała rodziców co najmniej tysiąc złotych, ot tak, bo jej się podoba, chociaż nie był używany. Mam dość tych nauczycieli w gimbazie, bo mają tak zjechaną psychę, że na każdym próbują się wyżyć.
O, opowiem wam jeszcze jedną, jakże ciekawą historię związaną z tą nauczycielką od polskiego, która stała się 2 dni przed tym, jak chciała mi zabrać telefon za nic.
Była sobie lekcja polskiego, oczywistą rzeczą było że weszliśmy do klasy i każdy rozpakowywał swoje książki itepe, itede.. Nagle babka zaczęła drzeć mordę na całą klasę jacy to my nie jesteśmy (mówiłem że jest chora psychicznie i nie powinna w ogóle być dopuszczona do tego zawodu), odparłem na to spokojnie że nie musi krzyczeć, ona zaczęła jeszcze GŁOŚNIEJ że jesteśmy nieznośnymi bachorami i tego typu rzeczy, powiedziałem że to jest obrażające wobec nas, jej wyskoczyły gały i zaczęła drzeć japę że to ja ją obraziłem, mówiąc te słowa, że ona nas obraża. (gdzie tu logika?!) Ja mówię babce że nas obraża, skoro tak jest, a ona mówi że obraża ją to, że ja powiedziałem że ona nas obraża, WYMIĘKŁEM, he-he. Oczywiście potem podbiła z drugą nauczycielką, swoją ulubioną koleżaneczką do mojej wychowawczyni i zaczęła mówić jaka to ona nie jest pokrzywdzona, z racji tej że mam LAJTOWĄ wychowawczynię, to zrozumiała mnie, no i po sprawie, ale ta dalej nie odreagowała i się na mnie wyżywa. <lol2>
Widzisz i nie grzmisz..... ![]()
#230
— 4717
20/04/2013 - 15:17
U mnie mogą zabierać telefony Podpisałem regulamin szkoły
#231
— 185
20/04/2013 - 16:14
Aż mnie zainspirowaliście do przeczytania regulaminu i statutu szkoły.
#232
— 1490
20/04/2013 - 18:37
tylko debilu w statucie szkoły jest napisane, że nie wolno używać i chuj, więc nie chlip chlip ;_; przegrywie życiowy
Pierw sympatyczny kolego poleciłabym więcej uczęszczać na lekcje języka polskiego, bo coś twój poziom pisania sięga dnia, kochaniutki. Więc skończ już te swoje mongolskie teorie i zajmij się jednak polskim.
#233
— 6
20/04/2013 - 20:55
#234
— 1291
20/04/2013 - 21:14
U mnie nauczyciele sami grają na fonach i piszą sms, mi jeszcze nie zabrali i mam nadzieje, że nie zabiorą, lecz raz mi na matmie zadzwonił ale opanowałem sytuacje..
#235
— 1139
01/05/2013 - 10:18
bezsensu to jest, zabierają a po odbiór albo sekretariat albo dyrektor i kurwa przez rodziców
MEGAAA LIPAAA TO JEST
#236
— 154
24/10/2013 - 21:19
U mnie nauczyciele sami coś tam pykają w telefonie, mi raz zadzwonił i dostałem jedynkę. Co to za sprawiedliwość?!
#237
— 24
22/11/2013 - 19:50
#238
— 1293
22/11/2013 - 19:59
Pff... gdy mi zadzwoni fon, to się nawet nie pytam, tylko odbieram. Jeśli mi zabierze, to robimy z kumplami jakiś psikus i odrazu oddaje.
Jesteś taki fajny. Mogę Cię dotknąć? :poke:
U mnie nauczyciele sami grają na fonach i piszą sms, mi jeszcze nie zabrali i mam nadzieje, że nie zabiorą, lecz raz mi na matmie zadzwonił ale opanowałem sytuacje..
To ciekawych masz w takim razie nauczycieli i świadczy to zarówno o ich zerowym szacunku do przedmiotu jak i do Was. Ważną rolę tutaj też gra dyrektor, no ale jak widać nie zakazał/nie egzekwuje takiego czegoś ze strony nauczycieli. U mnie w szkole nikt nie wyjmuje telefonów podczas lekcji, no chyba, że włączyć stoper albo sprawdzić godzinę, nic więcej. Dziesiątki razy komuś dzwonił telefon na lekcji (mowa o nauczycielu) i zawsze, ale to zawsze czeka aż skończy dzwonić, wycisza i mówi przepraszam albo po prostu ignoruje i dalej prowadzi lekcje. Dziwne zwyczaje u Ciebie są krzysiu. :huh:
#239
— 2024
22/11/2013 - 21:42
Mi babka raz zabrała telefon i pod koniec lekcji nie oddała to zajebałem jej laptopa z biurka, sytuacja wyjaśniła się u dyra - ona oddała co moje, a ja oddałem co jej i po sprawie.. (oczywiście nie zabrakło zbędnego pier*olenia że tak nie powinienem robić)
#240
— 1348
23/11/2013 - 02:25
U mnie jak na lekcji zadzwoni, wystarczy że powiesz przepraszam i nie ma sprawy. Nie ma dziecinady i zabierania telefonów.
Tematy o podobnych tagach: szkoła, telefony
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

