Ale jak będziesz konsultantem handlowym, dostawcą, TŁUMACZEM, pisarzem, dziennikarzem, ekologiem to na pewno BARDZO Ci się przyda
. Kolejność rzeczy do nauczenia się w Polsce jest głupia. Najpierw powinni uczyć podstaw jak PORZĄDNE pisanie, czytanie, liczenie, a potem człowiek powinien sobie wybrać zawód i uczyć się DO NIEGO i tylko POD NIEGO. Jak już ma zawód, czyli tak naprawdę zapewniony BYT wtedy mógłby poszerzać swoją wiedzę ogólną i iść na wyższe studia np. na filologię, filozofię, psychologię, socjologię - to są bardzo fajne kierunki, po których człowiek staje się w pewnym sensie "oświeconym" ale nie dają one pracy, bo one są DLA CIEBIE. Zmuszanie ludzi do tego, żeby byli "elitami" jest bez sensu, bo jak ktoś nie chce to nigdy nie będzie wykształcony i koniec, nawet jak będzie miał wyższe studia (płatne, zaoczne
). W ogóle główną zasadą w społeczeństwie jest to, że jak ludzi do czegoś zmuszamy czy czegoś zabraniamy to i tak będą się buntować jeżeli jest to głupie.
1. Wyliczanie x z bułki to są podstawy matematyki, które mają zmusić twój mózg do myślenia. Chcesz samej praktyki, to wyjedź do Ameryki - będziesz jednym z tych tumanów, którzy znają historię swojego kraju, umieją same praktyczne rzeczy jak pisanie i czytanie, a na pytanie, kim był Fidel Castro odpowiadają: "Singer?".
2. Zbyt gdybasz. Typowy Polak jak dostanie zawód i zapewni sobie byt, to przestaje się rozwijać i jedyne, co robi, to przed telewizorem siedzi. A, przepraszam. Jeszcze wychodzi na piwo.
3. Socjologia i psychologia nie dają pracy, bo są dla mnie? Jakbyś widział niektóre kolejki do psychoterapeuty...
Piszę w punktach bo po paru piwach jestem i mi ciężej się układa przejrzyste zdania

To, że polski system szkolnictwa jest beznadziejny, moim zdaniem można uznać za mit - poziom nauczania w Polsce stoi na bardzo wysokim poziomie w porównaniu do np. Anglii, gdzie do szesnastego roku życia nie uczysz się praktycznie w ogóle.
Wg. mnie problem leży nie we wszechstronności szkół, a w przeładowaniu materiału. Wyrzucić parę tematów i już mam więcej czasu na przyswojenie np. funkcji, która jest dla mnie wielkim problemem.
I bardzo dobrze, że do 16-go roku życia niczego się nie uczysz, bo do tego wieku masz się zajmować DZIECIŃSTWEM, przecież nie będziemy robić inżynierów z 15-latków. Uczysz się tylko tego co jest Ci potrzebne, poziomo nie równy jest ILOŚCI materiału jaki chcą, żebyś przyswoił, a JAKOŚĆ tego materiału, a raczej po prostu on sam, czego dotyczy.
Byłeś w Anglii? Ja miałem kumpla, który tam był i chociaż w Polsce jest trójkowiczem, to na Wyspach czuł się jak filozof. Tępota go trochę przygniatała.
Koleś rysuje sobie herb Zagłębia Sosnowiec. 15-letni czarny kompan do niego: Ey, narysujesz mi też? (oczywiście tam po swojemu)
zostać np. hydraulikiem jak karzą Ci się uczyć OPTYKI?! Co mnie obchodzą SOCZEWKI jak mam się uczyć o rurach. Albo co mnie obchodzą ATOMY, zasada nieoznaczoności Heisenberga czy efekt fotoelektryczny kiedy ja mam się babrać w kiblach
Astronomia to już w ogóle jest poroniony pomysł, mam gdzieś co to jest supernowa, biały karzeł, nadolbrzym, mgławica planetarna czy cokolwiek, ja chcę tylko zarabiać 10 patoli, później się będę o to wszystko martwił.
Sorry, nie ma w liceum profilu hydraulik. Podstawy podstaw nie zaszkodzi ci znać, co więcej, za 20zł zbiorę za korki z chemii/fizyki. A jaka duma, gdy ten ktoś mi pozytywną ocenę przyniesie mmm <3
Użytkownik Kane edytował ten post 28/04/2011 - 22:39