
Aya Rose - Młoda`
Czarna na oko 17 lat, luźne ciuchy, czarna bandana, nad okiem dziara "1.3.1.2".



Aya Rose, nawijają do mnie Młoda, urodziłam się w Lagos, 26 lipca 2001 roku... Jest to największe miasto i dawna stolica Nigerii. Moje życie nigdy nie było kolorowe, ale nigdy nie żałowałam żadnego swojego wyboru czy też decyzji. Tutaj w Lagos, zwykła codzienność to nie fabryka snów. Mijają doby, już nie jesteśmy wszyscy tacy młodzi, a nasze życie jest jedną wielką walką o to, kto dłużej przeżyje w tym okrutnym świecie, gdzie dwulicowość to jedna z najpopularniejszych chorób. Nie chce prawić morałów, bo sama nie jestem święta, w górę szkło, wypijmy za błędy i za tych co odeszli...
[...]

Od dzieciaka byłam powiązana z ulicznym życiem, mój Ojciec należał do gangu, Matki nie znałam.
Ojciec powiedział mi kiedyś tylko jedno, że wybrała alkohol zamiast mnie, tyle wiem o Matce.
Pamiętam dojrzewanie, niezapomniany klimat... Pierwsze balety, amfetamina i tanie wina.. Blanty puszczone w obieg były całym naszym światem, za te wszystkie chwile z tamtych lat, za problemy których nigdy nie jest brak, zdrowie, tego nigdy nie jest za dużo. Wszystkie zdobyte wtedy nauki i zasady do dzisiaj mi służą... Ojciec powtarzał mi przez całe życie jedno zdanie... "Świat jest głuchy na twoje łzy i łkanie, życie należy od odważnych, nikt nie pamięta tchórzy"... Gdy skierował do mnie pierwszy raz te słowa, miałam 14 lat.. Wtedy też zrobiłam sobie pierwsza dziarę na prawej ręce...

Wiem że do teraz czasami tonę w morzu złych myśli, a jedyne co z tego mam to psychiczne blizny.
Ojciec zawsze mi mówił że jestem taka sama jak On, nasze serca pompują krew, a łzy są słone...
[...]

Już od dzieciaka chodziłam własnymi ścieżkami, gdy mój zegar wybił 15`sty rok życia, wydarzyło się coś, czego nie życzę nawet najgorszemu wrogowi... Siedziałam sobie jak zwykle naprzeciwko rudery, gdzie przesiadywał ojciec z gangiem do którego należał. To wszystko wydarzyło się tak szybko... podjechały jakieś auta, na niebie było widać helikoptery, FBI wybiegło bardzo szybko z samochodów, rozstrzelali wszystkich nie spodziewających się tego ludzi w środku. Widziałam tylko wychodzącego ojca, którego rozstrzelali bez słowa. Upadł.. Nie żył... Wtedy nie miałam już nikogo, uciekłam do Los Santos, a dokładniej chodziłam całe dnie bez celu po okolicach Ganton & Grove Street, walcząc o każdy kawałek chleba, każdego następnego dnia myślałam co będzie jutro...
Na pewno znasz takie noce, ten destrukcyjny moment, kiedy każda twoja myśl ważny grubo ponad tonę... Wtedy też zrozumiałam że nie pozwolę na to, aby ktokolwiek mówił mi że jestem nikim...
Zrozumiałam że czas wyczyścić brudy, mimo że nadal każdemu z nas wysypują się trupy z szafy i nic tego już nie zmieni... Nigdy nie lubiłam psów, kościoła i rządu, ale wtedy gdy rozstrzelali mi ojca, coś we mnie pękło, zrobiłam drugą dziarę, która jest moją pamiątką po ojcu...

Były to liczby 1.3.1.2 .. Chyba nie muszę tłumaczyć co oznaczają. Dziarę zrobiłam nad lewym okiem, aby uświadomić nieżyjącemu ojcu że wszystko widziałam, i będę o tym pamiętała do końca swojego życia. Niektórzy chcą się zabić, sama zrozumiałam jak człowiek może być słaby, ale powiedziałam sobie że będę walczyła, do ostatniej kropli krwi, mimo że niektórzy już za życia kopią sobie groby...
[...]

Czas leciał, a ja dorastałam i żyłam swoim życiem od szluga do szluga...
Zwykły szary dzień kolorowałam wódką... Skończyłam wtedy 16 lat, chciałam również wyrzucić z siebie to wszystko co we mnie siedzi, i na znak pamięci o życiu ojca, dokładniej mówiąc na znak pamięci życia ulicznego w gangach, zrobiłam sobie kolejną dziarę, tym razem na lewej ręce.

Dziara ma mi przypominać o tym, że życie w gangu jest jak pocałunek śmierci... Dokładniej mam na myśli to, że wyrok wydawany jest tylko raz, jeden błąd i kończysz w piachu. Natomiast do zdrajców nie mam szacunku i bez zastanowienia strzeliłabym do takiego, wszystko dlatego, że jestem świadoma tego, że ktoś musiał sprzedać gang w którym żył ojciec, nie mieli prawa wiedzieć o tym gdzie przebywali w tamtej chwili, nic nie warta jest duma ludzi bez honoru...
[...]

Pewnego dnia, spotkałam grupę czarnuchów, siedzieli na Grove Street...
Mam twardy charakter, przeszłam przez tyle w życiu że nie zastanawiałam się nawet przez moment czy podejść, nie czuję już strachu... Byłam głodna, nie jadłam nic przez ostatnie dwa dni, mieli na twarzach zielone bandany...
Zapytałam czy dostane coś do jedzenia, porozmawialiśmy o wszystkim co przeszłam... Poznałam również ich życie i klimat tam panujący, dostałam dach nad głową, żyłam tak naprawdę razem z nimi i jednocześnie dzięki im... Moje życie się zmieniło, żyłam tak jak ojciec kiedyś, w gangu.. Czy kiedyś dostanę bandane? Czas pokaże, jednak jednego po roku z nimi jestem pewna, wybiły mi na zegarze właśnie 17`ste urodziny, za kolor zielony oddałabym życie...
[...]

Dzień zapowiadał się normalnie, siedzieliśmy z czarnuchami na Ganton, jak co wieczór. Nagle T.O.G grupy wskazał mnie palcem i stanowczym tonem dodał "za mną". Nie wiedziałam o co chodzi, jednak pewnie wykonałam jego polecenie bo wiedziałam, że nie mam nic na sumieniu i jestem czysta. Weszliśmy do domu, rozmawialiśmy długo o barwach i zasadach tutaj panujących. W pewnym momencie wyciągnął coś z kieszeni, dodał że mam to godnie reprezentować bo skończę jak niektórzy, dokładniej w piachu, po czym rzucił w moją stronę, była to czarna bandana...

Momentalnie zawiązałam to na dłoni z dumą, jest to pierwszy krok i zarazem szansa jaką dostałam. Znaczy to dla mnie naprawdę bardzo wiele, przyrzekłam że nie zdejmę nigdy tej bandany i będę ją nosiła z dumą, z jaką codziennie rano wstaje z łóżka na Ganton i siedzę na tej dzielnicy. Byłam zaskoczona, jednak dumna i wdzięczna bo wiem, że jest to znak zaufania skierowany w moją stronę i tylko nieliczni mogą doświadczyć tego uczucia...
[...]

Następnego dnia gdy tylko wstałam, zrobiłam sobie kolejną dziarę na ręce, tym samym zapełniłam miejsce na rękach do końca, całe były już w dziarach, od początku dłoni aż do ramion...

Była to wydziarana czarna bandana, pod tą dziarą mam zawiązaną czarną bandane, a na palcach od tej dłoni wydziarałam napis "Prędzej martwa niż słaba". Co to oznacza? Dla mnie bycie słabym to hańba, wolę umrzeć niż być słaba w jakimkolwiek znaczeniu. Dla przykładu samurajowie w średniowiecznej Japonii popełniali Seppuku, czyli samobójstwo po wykonaniu jakiegoś czynu który splamiał im honor, wyznaje dokładnie taką samą zasadę...
[...]

Kontakt D : lysyoo#1359
Użytkownik MylesPerez edytował ten post 03/08/2018 - 16:07


