WE RIDE NOT TO ESCAPE LIFE, BUT FOR LIFE TO NOT ESCAPE US.

CHARLOTTE /CHERYL/ BEAVERS
Pesymistka, wrażliwa, opanowana i czuła. Nie, to nie Ty, wariatko. Każdy przecież wie, jaka jesteś. Egoistka, zadufana, pewna siebie. Po prostu Charlotte Beavers.

☆ Wariatki nie z tego świata
Młode, silne i pewne siebie, takie jesteśmy, byłyśmy i będziemy.
To pierwszy rozdział tej biografii, więc będzie nietypowy i wyjątkowy, jak cała ja.
Dobijam trzeciej dekady, a jedyne, co mam to przyjaciółkę-wredotę i przyjaciela-bajkera, ten drugi to rzecz jasna mój poczciwy motocykl, taaak - Ty nigdy mnie nie zawiodłeś, brachu.
Jest poniedziałek, słońce rozbłyska na niebie, a jego promyki wpadają przez okno do mojego pokoju. Kornelka błogo śpi, a ja? Znów się nie wyspałam, kurwa. Wbiegłam do jej pokoju, złapałam za kołdrę i pociągnęłam energicznie do siebie, a wtedy rozbrzmiały się krzyki sfrustrowanej Kornelki. Zawsze taka byłam - wredota od urodzenia.
Cholera, udało mi się! Kornelka wstała z łóżka przed ósmą, wyciągnęłam ją na poranny jogging wzdłuż plaży.
O tej porze byłyśmy tam praktycznie same; no chyba, że zaliczacie do tego szum fal i kraczące mewy.
Godzinę później siedziałyśmy już na naszych maszynach, a wygrana w wyścigu za miastem była oczywistością.
Oj taaak, Cheryl - jesteś zajebista!

☆ Pan vloger
Monotonne dni lecą, jeden za drugim, a ja wciąż czuję się nienasycona, chcę więcej i więcej, ale czego tak naprawdę oczekuje od siebie samej? Nie wiem.
Połowa dnia za mną, zdążyłam załatwić papierkowe formalności i pobiegłam na trening, a przynajmniej starałam się...
W drodze na plażę towarzyszył mi łagodny podmuch wiatru, pomijając już to, że co chwilę widziałam jakiegoś idiotę z małą kamerą, gadał coś do siebie i nie zwracał na nic uwagi; otrząsnął się dopiero po tym, gdy na mnie wpadł.
Machnęłam na niego ręką, a ten nie dawał za wygraną. Cholerny pech, Cheryl.
Dobiegłam do mola, a gościu dalej nie odpuszczał, no kurwa, czego on chce? Ciągle coś mówił, a ja błądziłam myślami w tym, co będę robiła resztę dnia.
Masowe próby spławienia pana vlogera, bo tak zaczęłam go nazywać - nieudane. Co z Tobą nie tak, Cheryl? - pomyślałam.
Pytania, prośby i rozkazy na nic, więc wymyśl coś, idiotko. Ścigaliśmy się przez molo, przegrałam. On usiadł na skraju mola, a ja wpadłam na idiotyczny pomysł - oj taaak, jesteś wariatką, zrób to! I zrobiłam, zepchnęłam go z mola, a później uciekłam.

☆ Wredota
Tydzień minął jak każdy inny, a ja wciąż w dowolnej chwili myślałam o panu vlogerze z mola, przynajmniej tyle o nim wiedziałam - nazywał się Charlie i szczerzył swoje zadbane kiełki do kamery, och taaak.
Wieczorem biegałam wzdłuż plaży, minęłam mostki łączące plażę, a na jednym z nich stał on - boski dżolero, który wpadł na mnie z kamerą, a ja zrzuciłam go z mola do wody. Udałam, że go nie widzę i pobiegłam dalej, a on za mną; złapał mnie, gdy rozciągałam się przy jednej z ławeczek. O dziwo tym razem bez kamery, hm... może dlatego, że razem z nim z mola spadła cała torba ze sprzętem i kamerą? Haha, tak - jestem okropna, wiem to. Mimo to on nie odpuścił, zagadał mnie i przeszliśmy na molo, w stronę diabelskiego młynu, zatrzymaliśmy się na końcu.
Kolejne dni mijały, a ja codziennie widywałam pana vlogera, z czasem zaczęłam go nazywać po prostu po imieniu, a dla niego moment mojej uwagi był czymś wyjątkowym i niecodziennym.
W sumie, to nie miał łatwo, jak każdy - udawałam obojętną i całkiem dobrze mi to wychodziło, jeśli po kilku dniach pan vloger się obraził. Sukces, Cherylko, sukces! - pomyślałam.

☆ Pan vloger zaangażowany
Dochodził wieczór, ten dzień spędziłam z Charliem i pierwszy raz nie żałowałam, że tracę czas na kolejnego fagasa - serio, on miał to coś, czego zawsze szukałam. Uwodzicielski, inteligentny, a na dodatek - zabójczo przystojny, chooolera. Każda ma swój ideał, a ja chyba właśnie na niego trafiłam. Nie dziwcie się zatem, że przez ostatnie tygodnie testowałam obojętnością jego zaangażowanie i cierpliwość. Egzamin zdany pozytywnie, Charlie.
W południe byliśmy na plaży w Palomino, a on po raz kolejny próbował się do mnie zbliżyć - powtórne podejście nieudane i pierwsza obraza majestatu, Charlie zamknął się w pokoju i nie odezwał się słowem do wieczora.
Śpiesznym krokiem zbliżała się godzina dwudziesta druga, siedziałam przed domem i kiwałam się na boki. W pewnym momencie obojętnym krokiem przeszedł obok mnie pan vloger-Charlie albo boski dżolero, jak wolicie.
Dokąd to o tej porze? - spytałam.
A od kiedy Ty się interesujesz moim życiem? - odparł i podszedł do murka na którym siedziałam, stanął metr ode mnie.
Po prostu pytam, panie vlogerze, nie mogę? - skwitowałam stanowczo i zeskoczyłam z murka, stanęłam bezpośrednio przed nim.
Kto pyta, nie błądzi. - dopowiedział Charlie, a ja zaproponowałam nocny wypad na molo, gdzie poznaliśmy się kilka tygodni wcześniej. Zgodził się i kilka minut później byliśmy już na miejscu.
Noc była spokojna, diabelski młyn rozświetlał molo i część plaży, a szum fal potrafił doprowadzić do frustracji.
Stanęliśmy z Charliem przy barierkach, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, wtedy spytałam:
Czego Ty tak naprawdę ode mnie chcesz, Charlie?
Wiesz, może to głupie, ale jesteś taka... cholera, nie wiem. Wyjątkowa, inna, intrygująca? Po prostu mi się podobasz, złośnico. - odparł Charlie.
Szczerze? Nie byłam zdziwiona. Faceci są cholernie przewidywalni, a on nie był pierwszym i pewnie nie ostatnim, który będzie za mną biegał. Pierwszy raz od lat poczułam, że mogę stworzyć coś wyjątkowego, pocałowałam go i wróciliśmy do domu.
Jutro wielki dzień, akademia policyjna i przewrót życia o sto osiemdziesiąt stopni.

☆ Uroki Dillimore
To już, wybiła szesnasta trzydzieści, a ja stanęłam jak wryta przed budynkiem akademii policyjnej, o dziwo byłam pierwsza na miejscu, a z czasem zaczęły się schodzić pierwsze osóbki. Szczerze? Nie miałam ochoty z nikim tam gadać, a Charlie chyba ma gorszy dzień... cholera, nie widziałam go od rana, a po przyjęciu od razu zamknął się w pokoju. Mój "miły pocałunek", jak to określiłam chyba go zdezorientował, kurwa, sama już nie wiem, czego oczekuję od siebie i niego.
Siedzę na obskurnym łóżku w moim akademickim pokoiku i myślę o tym, co tak naprawdę robię ze swoim życiem. Wredota Charlotte i departament policji, jaaasne!

☆ Fatum
Ostatni tydzień nie należał do najlepszych, codzienna monotonia mnie dobijała, nie wspominając już o tym, że prawie zapomniałam o tym, jak wygląda poranny trening na plaży i wieczorny wyścig za miastem. Cholera, idiotko. Pomyśl, czego od siebie wymagasz i co tak naprawdę Cię kręci. - pomyślałam i jednocześnie postanowiłam, że po tygodniu mordoru w Dillimore nie odpuszczę, choć czasem widziałam, że musiałam być silniejsza niż zwykle. Charlie nie odpuszczał, a ja nie ukrywałam, że cholernie mnie do niego ciągnie; miał w sobie coś unikalnego, co tak nieziemsko mnie jarało.
Zbliżał się wieczór, wracałam po treningu do pokoju, w łazience pod prysznicem siedział Charlie i chyba nie zorientował się, kiedy weszłam; nie powiem, zajrzałam do środka i przyjrzałam mu się dokładnie - dawno nie widziałam faceta nago. No chyba, że mam zaliczyć stos magazynów z facetami, które tak często kupowałam. Był taki... idealny? Nie, cholera; nie ma takich facetów, ale na sam widok moja pikaweczka biła trzy razy szybciej. Brniesz, wariatko, oj brniesz.

☆ Zawsze perfekcyjna
Siedzę na fotelu w domu mojego przyjaciela Bryana, myślę nad sensem tego, co mnie spotkało i wciąż nie dowierzam.
Akademia policyjna daleko za mną, a ja wkroczyłam do departamentu jak huragan niosący złe wieści. Początki nie były łatwe, Charlie złożył podanie o przeniesienie do innej dywizji, Kornelka nie chciała się ruszyć na krok od Pana JN, a ja byłam pomiędzy młotem, a kowadłem. Wybrałam jego, zostawiłam ją. Nie żałowałam.
Pierwsze dni w Gang Unit były wyjątkowo dobre, poznałam kilka wartych uwagi osób, między innymi Ramcia, czyli Ramona Figueroa, jak się później okazało mojego oficera szkoleniowego. O dziwo spotkałam tam też Pereza i jego super-partnera od zadań beznadziejnych - Coopera.
To, co było między mną, a Charliem rozwijało się z dnia na dzień, a ja? Brnęłam w to jak głupia, chyba od dawien dawna się zakochałam i chciałam, żeby to coś trwało jak najdłużej.

☆ Wredoty dwie
Perez, Dougherty, Guttierez, Beavers. Nazwiska zagłady Gang Unit.
Jak się okazało ten wydział nie jest dla wszystkich, a stworzenie silnej elity z nowym dowódcą będzie leżało w naszych rękach.
Jak będzie? Nie wiem, ale jestem pewna, że ciężko. Niezdara Guttierez, orzeszkowy Perez i nasza dwójka. Niektórzy powiedzieliby, że to kompletna parodia, a ja wciąż uważałam, że to nadal komedia.
Bałam się, że praca pokrzyżuje plany związane z Charliem. Spędzaliśmy ze sobą praktycznie całe dnie, rano jogging wzdłuż plaży, później popołudniowa zmiana w jednostce, a wieczorem? Wieczory będą moją słodką tajemnicą, choć jeden z nich był jednym z najlepszych w moim życiu. Wróciłam po papierkowej robocie z komisariatu, w domu było ciemno, okna zasłonięte firankami, a w poszczególnych miejscach paliły się świeczki. Stół był nakryty, a obok siedział Charlie. To była ta niespodzianka o której mi mówił? - pomyślałam i przywitałam się z nim, spędziliśmy miło wieczór i jak się okazało to nie był koniec. Charlie zawiązał mi oczy i wprowadził mnie do sypialni, a na moich dłoniach ułożył małą wredotę. Kiedy odsłoniłam oczy byłam w szoku, na moich rękach leżała mała, fikuśna wredota (czytajcie wiewiórka) o której marzyłam od dzieciństwa, a on wykorzystał moje akademickie zwierzenia. Cholerny kochaś.

☆ Puszczalska
Od miesiąca nie widziałam się z Kornelką, dlaczego? Sama nie wiem, choć przypuszczałam, że Pan JN zajął się nią na dobre i to bardzo dogłębnie, zwał jak zwał. Spotkałam go na mieście i słyszałam jak rozmawia z żoną o swoich dzieciach. O dzieciach? No kurwa, czas na poważną rozmowę z tą idiotką. Konkretnie, bez pieprzenia.
Spotykałyśmy się na tamie za miastem, wtedy dowiedziałam się, że JN dostał od niej w pysk, ponoć musiał przemyśleć kilka spraw i ustalić priorytety, a ona nim nie była. To było jasne.
Udało nam się pogodzić, a ja czułam cholerną ulgę, a ten pieprzony kamień spadł z serca i od tamtej pory wiedziałam, że muszę jej pilnować jak oczka w głowie. W końcu była mi jak siostra.
Wszystkie wydarzenia opisane w powyższej biografii opierają się tylko i wyłącznie na grze IC.
Biografia będzie stale aktualizowana.
15/05/2016
1: 02/06/2016
Polecam ten spoiler
Użytkownik Unlucky KXBA edytował ten post 02/06/2016 - 14:25





