** Hawk, przewracając się z boku na bok w swojej celi, przerzucił swoje ręce zza głowę, opierając nią o nie - wpatrując się prosto w sufit, zaczął wesoło pogwizdywać, aż w pewnym momencie przerwał to, po czym dodał sam do siebie, pod nosem: **
Miałem wszystko, nie mam nic. Byłem kimś, jestem nikim, w tej pierdolonej grze nie ma już czegoś takiego jak czas, czas się nie liczy. Nie ma problemów, ludzi szczerych oraz ludzi fałszywych, nie ma nic cennego ani nic zbędnego, wszystko to jeden wielki sen i iluzja. Życie ma sens, czy go nie ma? To jest zagadka, której nigdy nie rozpracujemy. Wiem jedno, będąc żołnierzem, agentem czy nawet operatorem, byłem złym człowiekiem. Byłem kimś, kto chociaż chciał pomóc innym w pewien sposób, to jednak zawsze odbierałem coś, co należało do kogoś innego. Nie ważne, że dla mnie to już jest koniec, ważne, że czuje się dumny. Odzyskałem swój honor żołnierza, ten, który otaczał mnie gdy miałem przy sobie Generała, swoich przyjaciół...
** Po tych słowach, dosyć mocno osłabiony, gdyż nie jadł nic od paru dni ani nie pił, zakaszlał kilka razy, przystawiając sobie zaciśniętą pięść do pyska, po czym wytarł wyplutą krew w swoją bluzę, ściągnął kaptur bardziej na mordkę, aby nie dopuszczać do siebie światła po czym odleciał powoli w sen **