

Ostatnio w plagiatującej naszą gazetę prasie można było przeczytać o pożarze w pewnym lokalu gastronomicznym na Las Colinas. Czyżby to było prawdziwe fatum? Półświatek przestępczy obrał sobie nowe miejsce na załatwianie swoich spraw, czy może to kwestia słabego zabezpieczenia przeciwpożarowego?
Dnia pierwszego czerwca kilkanaście minut po godzinie dwudziestej drugiej na centralę LSPD wpłynęło zgłoszenie informujące o pożarze w jednej z kamienic na górnym Las Colinas. Patrol 833-Boy-525 składający się z Sierżanta Haviiera Acosta i Commandera Parkera Ward został zadysponowany do zdarzenia. Gdy jednostka przybyła na miejsce w ogniu stały frontowe drzwi i pomieszczenia znajdujące się od północnej strony budynku. Za pomocą podstawowego sprzętu gaśniczego funkcjonariusze spróbowali wejść do środka, aby zorientować się czy są poszkodowani. W między czasie na miejsce zdarzenia przybyła spora grupa A-A, którzy przyglądali się z niesamowitym spokojem, a nawet uśmiechem całej tej sytuacji. Po kilku minutach na miejsce przybyła jednostka Fire Department, która całkowicie ugasiła pożar. Po przesłuchaniu jednego z cywili, który właśnie to wezwał jednostki Los Santos Police Department policji udało się ustalić jedynie to, że sprawcy poruszali się ciemnymi, sportowymi samochodami.
Szukanie igły w stogu siana - mówił jeden z funkcjonariuszy zabezpieczających miejsce zdarzenia.


