Skocz do zawartości

net4game

Największy polski serwer RolePlay w GTA: San Andreas Multiplayer

Zdjęcie

Kościół katolicki a ślub


  • Please log in to reply
24 odpowiedzi w tym temacie

#1 Papryk — 582 12/04/2015 - 12:54

Papryk
  • Gracz

Cześć, szczerze mówiąc chciałem ten temat poruszyć już dawno, ale jakoś nie mogłem się za niego zabrać, aż do dzisiaj.

 

  Wszystko odnosi się do jednego z najbardziej kontrowersyjnych tematów, jakim jest ślub a seksualność. Każdy słyszał pewnie od rodziców, opiekunów, księży, czy nauczycieli wielkie przykazanie - "Seks to jedynie po ślubie.". Nurtuje mnie ten temat, bo wiele jest tutaj nieścisłości pomiędzy właśnie tym, co nakazuje Kościół Katolicki, a Pismo Święte. Przejdę do sedna.

  Kościół Katolicki zabrania współżycia seksualnego przed ślubem. Ślub jest jednym z sakramentów, podczas którego przysięgamy partnerowi, iż nie opuścimy go do śmierci, oraz, że będziemy mu wierni. Skoro mamy czekać z partnerem do ślubu, który teraz jest nie lada wydatkiem (sale weselne, msze, wydatki związane z całą ucztą itd.), to znaczy, że według Kościoła jest on "przepustką". Przepustką jakby, do współżycia z żoną, mężem. Według mnie, trochę to nie ma sensu. Nie chcę powiedzieć co o tym naprawdę myślę, gdyż temat nie jest nastawiony na to "w co wierzysz jest lepsze", a jedynie refleksję. Wracając, czemu nie to sensu w dzisiejszych czasach? Odnosi się to do biologiczności naszego ciała. Dojrzewamy już w wieku wczesno-nastoletnim i wtedy rodzi się też nasz popęd, a w następnych latach życia wcale nie mamy łatwiej - mamy do tego jeszcze większe "chęci", podczas gdy na ślub decydujemy się w wieku około 25-30 lat, czasem wcześniej, ze względu na szkołę, studia i oczywiście pieniądze. Wiemy jak w tym kraju jest z hajsem ciężko, a jak już mówiłem, ślub to ogromny wydatek. I teraz co, mamy czekać aż tyle do ślubu, podczas gdy ciało się domaga?

  Ślub to też przysięga, a Kościół opiera się na Biblii, która głosi teraz coś innego:

 

A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie - ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi. (Mt 5:33-37)

 

Pogrubiłem najważniejsze. Czyli Ty nie wiesz, czy jutro nie zostaniesz ciężko chory i nie będziesz dał rady współżyć seksualnie, ale już przysięgasz, co jest kompletnie bez sensu. Dałem przykład o tym, że nie wiesz czy będziesz mógł uprawiać seks, gdyż według prawa Katolickiego ślub jest unieważniony gdy jeden z partnerów nie jest zdolny fizycznie do współżycia, co rodzi nam kolejny argument - że to tak naprawdę współżycie z drugim człowiekiem rodzi więź i to nazywamy małżeństwiem (podczas gdy słowo żona interpretowane jest jako "moja kobieta", podczas gdy mąż: "mój mężczyzna". Nie opiera się to do samego obrzędu jakim jest ślub.)

 

Mamy tutaj pierwszą z nieścisłości, ale chodźmy dalej.

 

 Sam obrzęd ślubu nigdzie nie jest napomknięty w Biblii. Został on "wymyślony" przez Kościół Katolicki około XII WIeku. Wychodzi więc na to, że to seks tak naprawdę rozpoczyna małżeństwo (mąż i żona, jako mój mężczyzna, moja kobieta). Posłużę się znowu cytatem ze Starego Testamentu:

 

67 Izaak wprowadził Rebekę do namiotu Sary, swej matki. Wziąwszy Rebekę za żonę, Izaak miłował ją, bo była mu pociechą po matce.

 

W tym namiocie można się domyślić, co robili. (Na pewno nie urządzali sobie wesela, heh.)

 

Kolejny dowód na to, że rozpoczynając współżycie wtedy pieczętujemy związek i to się nazywa małżeństwem:

Mateusz 19:6:

6 A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela".

 

Ostatni cytat odnosi się  także do współżycia, gdyż sam seks to incydent który scala w całość kobietę i mężczyznę. Udowodnione jest biologicznie, iż po współżyciu jesteśmy delikatnie "ślepi" na wady drugiej osoby, widzimy ją tylko w zaletach.

 

Co mi się przypomni, to dopiszę. Co tam myślicie?

 


  • Do góry
    • 2

#2 UnnamedUser — 26 12/04/2015 - 13:03

UnnamedUser
  • Gracz

Ja myślę, że wierzę w matkę naturę. Jest tyle sprzeczności pomiędzy nasz religią a samą naturą - więc albo jedno, albo drugie.


  • Do góry
    • 0

#3 danio_ — 21 12/04/2015 - 13:05

danio_
  • Gracz

*
Popularny

Aby zdecydować się na poślubienie kogoś (a więc związanie się z nim do śmierci) musimy go poznać i przekonać się czy jest to na pewno ta właściwa osoba na całe życie. Częścią tego poznawania jest przecież współżycie. Jak można zakazać komuś współżycia przed ślubem?


  • Do góry
    • 6

#4 Garrison — 1071 12/04/2015 - 13:13

Garrison
  • Gracz

Kiedyś religia była czegoś wyznacznikiem, dziś jest to po prostu pierdzielenie i choroba psychiczna. Jak ślub to cywilny, kościelne sobie ktoś ubzdurał.


  • Do góry
    • 2

#5 Papryk — 582 12/04/2015 - 13:18

Papryk
  • Gracz

Mówiąc więc w skrócie, według Biblii małżeństwo rozpoczyna pójście do łóżka. Według Kościoła zupełnie inaczej, by współżyć musimy zamówić msze i tak dalej. Wniosek? Światem dalej rządzi pieniążek, bo to dlatego Kościół wymyślił sobie sam obrzęd. Msza w końcu kosztuje, a inni zacierają łapki.


  • Do góry
    • 0

#6 barste — 8 12/04/2015 - 13:39

barste
  • Gracz

Mówiąc więc w skrócie, według Biblii małżeństwo rozpoczyna pójście do łóżka. Według Kościoła zupełnie inaczej, by współżyć musimy zamówić msze i tak dalej. Wniosek? Światem dalej rządzi pieniążek, bo to dlatego Kościół wymyślił sobie sam obrzęd. Msza w końcu kosztuje, a inni zacierają łapki.

Gdyby nie śluby i pogrzeby kler nie przetrwał by całego roku wyłącznie na ''co łaska'' święta są tylko dwukrotnie i by nie wystarczyły :P

A co do seksu dopiero po małżeństwie to dopiero bullshit, pedofile w sutannach też nie biorą z tymi dziećmi ślubu, ba nawet ich nie pytają o zgodę.

Żeby nie było,nie jestem anty-katolikiem, mam zarówno komunię, jak i bierzmowanie a i w kościele jestem co jakiś czas.


  • Do góry
    • 0

#7 Dominik_k — 365 12/04/2015 - 13:52

Dominik_k
  • Gracz

 

 

  Oczywiście pieniądze. Wiemy jak w tym kraju jest z hajsem ciężko, a jak już mówiłem, ślub to ogromny wydatek.

Ślub, to nie jest ogromny wydatek, ogromny wydatek, to wesele. Każdy chce sie pokazac z jak najlepszej strony i planuje drogą uroczystość...

 

Temat chyba troche nie pasuje do tego forum, podyskutuj może gdzies indziej, gdzie średnia wieku użytkowników nie wynosi lat czternaście, trzynaście.

Rozumiem, że to temat do luźnych rozmów, ale nie dostaniesz tu mądrych odpowiedzi.


Użytkownik Aesthetic BodyBuilder edytował ten post 12/04/2015 - 13:55

  • Do góry
    • 2

#8 Papryk — 582 16/04/2015 - 20:10

Papryk
  • Gracz

Ślub, to nie jest ogromny wydatek, ogromny wydatek, to wesele. Każdy chce sie pokazac z jak najlepszej strony i planuje drogą uroczystość...

 

Temat chyba troche nie pasuje do tego forum, podyskutuj może gdzies indziej, gdzie średnia wieku użytkowników nie wynosi lat czternaście, trzynaście.

Rozumiem, że to temat do luźnych rozmów, ale nie dostaniesz tu mądrych odpowiedzi.

Na 100% znajdzie się jakaś garstka osób które temacik zainteresuje, zapraszam do dyskusji. :)


  • Do góry
    • 0

#9 Speed60 — 968 19/04/2015 - 20:04

Speed60
  • Gracz

Mówiąc więc w skrócie, według Biblii małżeństwo rozpoczyna pójście do łóżka. Według Kościoła zupełnie inaczej, by współżyć musimy zamówić msze i tak dalej. Wniosek? Światem dalej rządzi pieniążek, bo to dlatego Kościół wymyślił sobie sam obrzęd. Msza w końcu kosztuje, a inni zacierają łapki.

 

Zgadzam się. Mimo, że jestem dosyć wierzącą osobą i jestem ministrantem ,,na emeryturze" to mogę powiedzieć, że seks powinien być dozwolony według ,,prawa katolickiego" przed ślubem. Dlaczego? Pozwala to poznać drugą osobę od tej sfery, poznać jej ciało przed wejściem w związek małżeński. Dzieci? Dopiero w małżeństwie, bo w końcu wspólne wychowanie jest najważniejsze. Seks to seks. Przyjemność, radość, współpraca, a nie tylko "robienie" dzieci. Oświadczyć mojej dziewczynie planuję dopiero po skończonych jej i moich studiach, bo w Polsce jest ciężko mieszkać w jednym mieszkaniu i opłacić koszty wesela oraz ślubu będąc studentem. Niestety, taki mamy klimat :P


Użytkownik Speed60 edytował ten post 19/04/2015 - 20:16

  • Do góry
    • 0

#10 Don Daniel — 2787 19/04/2015 - 20:41

Don Daniel
  • Gracz

Kościół nam narzuca zakaz uprawiania seksu przed ślubem, a to właśnie 60-70% związków pieprzy się przez seks.

Wnioskując. Lepiej to zrobić przed ślubem z myślą, że to jest ta jedyna osoba, niż zrobić to po ślubie i potem żałować, że jest tyle trudności na drodze do rozwodu, bo przecież aby wziąć rozwód kościelny to trzeba spełniać jakieś tam wymogi i leci pismo do watykanu. - Tak tłumaczył ksiądz na religii.


  • Do góry
    • 0

#11 Papryk — 582 19/04/2015 - 21:05

Papryk
  • Gracz

*
Popularny

Kościół nam narzuca zakaz uprawiania seksu przed ślubem, a to właśnie 60-70% związków pieprzy się przez seks.

Wnioskując. Lepiej to zrobić przed ślubem z myślą, że to jest ta jedyna osoba, niż zrobić to po ślubie i potem żałować, że jest tyle trudności na drodze do rozwodu, bo przecież aby wziąć rozwód kościelny to trzeba spełniać jakieś tam wymogi i leci pismo do watykanu. - Tak tłumaczył ksiądz na religii.

Tak, tylko, że wiesz z różnych badań biologicznych wychodzi, że rozwód od strony technicznej (pisemka do watykanu, różne wymogi) to pikuś. Gorzej po współżyciu i zerwaniu z tą samą osobą czujemy się mentalnie, podobno to straszny ból. Wszystko dlatego, że tak jesteśmy zaprogramowani w naturze - po współżyciu jednoczymy się z drugą osobą i jesteśmy "jednym ciałem", jesteśmy też delikatnie ślepi na wady drugiej osoby.

 

Całość można porównać do "taśmy klejącej". Współżyjąc, naklejamy drugiej osobie taśmę na dłoń, a gdy z nią zrywamy i odklejamy ją, klej powoli się na niej wysycha. Chcąc ten sam kawałek nakleić drugiej kobiecie (współżyć), nigdy nie będzie się on kleił tak samo jak za pierwszym razem, w dodatku podczas odklejania czujemy duży ból. Idąc dalej, czyli uprawiając seks z kim się chce, w końcu nasza taśma jest całkiem zużyta, więc traci się całe szczęście jakie wynika właśnie z współżycia. Jest to dla nas taka "codzienność".

 

Generalnie jest to jeden z największych argumentów na to, że współżycie rozpoczyna małżeństwo a nie ślub i wesele. Dowodzi też na to, że najlepiej dla nas jeżeli wspołżyjemy w życiu tylko z jedną osobą. Tą, z którą chcemy dożyć do końca. Wtedy jest to dla nas najmniej bolesne.


  • Do góry
    • 5

#12 Pan Ahmed — 1373 20/04/2015 - 18:07

Pan Ahmed
  • Gracz

*
Popularny

Powiem tak. Ciało może domagać się u 13-15 letniego gimba, kiedy hormony buzują jak szalone, potem to wszystko spada, człowiek uczy się samokontroli i samozaparcia. Według mojej opinii ktoś, kto nie jest w 100% pewny, że z osobą z którą oddaje się fantazji nie stworzy stałego związku dwóch kochających się ludzi, to jest typem człowieka, który chce się na siłę zaruchać i pokazać kolesiom jaki to wariat z niego. To kwestia podejścia do sprawy. Jednych napiera tłum, drudzy mają to gdzieś i trzymają potwora w jaskini do czasu, aż się trafi wybranek serca. Cóż, jeśli ktoś na siłę musi, to niech idzie na kurwy. Można tak pieprzyć, ale to kwestia ludzkiego podejścia do świata. Ja tam lubię mieć się na czym oprzeć i kroczyć jakimiś zasadami wyznaczonymi przez siebie, bo nikt mi nic nie ma prawa zarzucić
  • Do góry
    • 3

#13 Madzia69 — 54 20/04/2015 - 19:17

Madzia69
  • Gracz

według Biblii małżeństwo rozpoczyna pójście do łóżka. Według Kościoła zupełnie inaczej, by współżyć musimy zamówić msze i tak dalej. 

A co ma wspólnego w obecnych czasach kościół z Biblią? Chyba tylko tyle że NIEKTÓRE jej fragmenty są czytane na mszach.


Użytkownik FadoMonster edytował ten post 20/04/2015 - 19:17

  • Do góry
    • 0

#14 Speed60 — 968 20/04/2015 - 20:46

Speed60
  • Gracz

Kościół nam narzuca zakaz uprawiania seksu przed ślubem, a to właśnie 60-70% związków pieprzy się przez seks.

Wnioskując. Lepiej to zrobić przed ślubem z myślą, że to jest ta jedyna osoba, niż zrobić to po ślubie i potem żałować, że jest tyle trudności na drodze do rozwodu, bo przecież aby wziąć rozwód kościelny to trzeba spełniać jakieś tam wymogi i leci pismo do watykanu. - Tak tłumaczył ksiądz na religii.

Moim zdaniem związki pieprzą się wtedy, gdy (powiem brutalnie) para zaczyna współżycie od wejścia w pochwę, bardzo intymną relację pomiędzy partnerką a partnerem. Życie seksualne powinno się stopniowo zwiększać, zaczynając od zwykłego ,,macania", a kończąc na tym co wspomniałem wcześniej, lecz to po wieeeeeeeeeeelu latach życia ze sobą. Znam przykład gdzie para 6-miesięczna zaczęła współżyć ,,na całego". W dodatku jedna z tych osób zgodziła się ,,bo tak wypada". Jeżeli dwójka osób jest na to gotowa, to czemu nie, ale trzeba być na to przygotowanym. Wszystko powoli, bez pośpiechu.


  • Do góry
    • 1

#15 Don Daniel — 2787 20/04/2015 - 21:08

Don Daniel
  • Gracz

Moim zdaniem związki pieprzą się wtedy, gdy (powiem brutalnie) para zaczyna współżycie od wejścia w pochwę, bardzo intymną relację pomiędzy partnerką a partnerem. Życie seksualne powinno się stopniowo zwiększać, zaczynając od zwykłego ,,macania", a kończąc na tym co wspomniałem wcześniej, lecz to po wieeeeeeeeeeelu latach życia ze sobą. Znam przykład gdzie para 6-miesięczna zaczęła współżyć ,,na całego". W dodatku jedna z tych osób zgodziła się ,,bo tak wypada". Jeżeli dwójka osób jest na to gotowa, to czemu nie, ale trzeba być na to przygotowanym. Wszystko powoli, bez pośpiechu.

Jestem tego samego zdania.


  • Do góry
    • 0

#16 Papryk — 582 20/04/2015 - 21:48

Papryk
  • Gracz

Jestem tego samego zdania.


Tez sie z wami zgadzam. Wszyscy gadaja ze trzeba miec duzego, bo inaczej nie zaspokoisz dziewczyny, lub ze trzeba umiec jakies zabojcze "techniki", podczas gdy dziewczynie wcale nie o to chodzi.dla niej liczy sie wiez emocjonalna z chlopakiem z ktorym ma wspolzyc, bo tylko wtedy mozna oddac sie sobie nawzajem calkowicie. Dltego na dziewczyny nie dziala porno, ani inne rzeczy, typu ujecia genitalii itd.
  • Do góry
    • 1

#17 Speed60 — 968 20/04/2015 - 21:58

Speed60
  • Gracz

Tez sie z wami zgadzam. Wszyscy gadaja ze trzeba miec duzego, bo inaczej nie zaspokoisz dziewczyny, lub ze trzeba umiec jakies zabojcze "techniki", podczas gdy dziewczynie wcale nie o to chodzi.dla niej liczy sie wiez emocjonalna z chlopakiem z ktorym ma wspolzyc, bo tylko wtedy mozna oddac sie sobie nawzajem calkowicie. Dltego na dziewczyny nie dziala porno, ani inne rzeczy, typu ujecia genitalii itd.


Hmm.. nie do konca. Dziewczyny wbrew pozorom też się masturbują, a jak już to często przy porno #potwierdzoneinfo. Ale zgadzam się z tym, że więź emocjonalna jest najważniejsza - dla mnie jest też ona ważna podczas współżycia z ukochaną osobą, gdzie Twój orgazm podczas wykonywania tych czynnosci nie jest najważniejszy, a najważniejsze jest to, by ta osoba była szczęśliwa.

Użytkownik Speed60 edytował ten post 20/04/2015 - 21:59

  • Do góry
    • 0

#18 Papryk — 582 21/04/2015 - 15:45

Papryk
  • Gracz

Hmm.. nie do konca. Dziewczyny wbrew pozorom też się masturbują, a jak już to często przy porno #potwierdzoneinfo. Ale zgadzam się z tym, że więź emocjonalna jest najważniejsza - dla mnie jest też ona ważna podczas współżycia z ukochaną osobą, gdzie Twój orgazm podczas wykonywania tych czynnosci nie jest najważniejszy, a najważniejsze jest to, by ta osoba była szczęśliwa.

Tak, masturbują się i też przy porno, ale na pewno nie przy takim, jak faceci. Większość takich filmów robiona jest typowo pod mężczyzn, gdzie dziewczyny są traktowane jako przedmioty do zaspokajania, w dodatku dużo jest ujęć miejsc intymnych kobiet, jak się same zabawiają itd. Nie chcę nawet wspominać, że takie kobiety praktycznie orgazmu podczas kręcenia nie dostają. Podczas gdy pornografia dla dziewczyn ma jakąś fabułę zazwyczaj, dużo większa waga przywiązywana jest do samych pieszczot i gry wstępnej.

 

Wracając do tego Kościoła, to mam zamiar o tym z katechetą pogadać, właśnie dowody zbieram. B)


  • Do góry
    • 0

#19 Malokk — 2 26/04/2015 - 22:13

Malokk
  • Gracz

po co ci kościół jak masz ślub cywilny?


  • Do góry
    • 1

#20 Papryk — 582 14/10/2015 - 13:35

Papryk
  • Gracz

po co ci kościół jak masz ślub cywilny?

No właśnie, po co - wiadome, że to tradycja, że tak bez ślubu "nie wypada" i tak dalej, ale już wiele dowodów przytoczyłem sam, że to kościół wymyślił ślub jako zezwolenie na współżycie seksualne, podczas gdy Biblia mówi nam jasno, że czegoś takiego jak obrzęd wesela nie ma. Dopiero decyzja na seks tak naprawdę rozpoczyna nowy rozdział w życiu, gdzie dochodzimy do kolejnego wniosku. Nie można współżyć z byle kim, jak to mówią "wyszaleć się", bo potem mamy nieciekawe konsekwencje w postaci głębszego zranienia na wskutek rozstania, gdyż więź seksualna zostaje rozerwana, o której mowa tuta:

A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela"

Tak samo powyższy cytat znajduje się w Bibli, gdzie, wtedy nie było żadnych ślubów. Cytat o Izaaku określa przyczynę, dla której są "jednym ciałem" - współżyli seksualnie.

 

Napisałem to, żeby odświeżyć temat, może ktoś nowy zabierze się za dyskusję, doda jakieś nowe ciekawe wnioski i tak dalej. Zapraszam do dyskusji, tyle, że to luźny temat, bez żadnego wyszydzania o poglądy.


  • Do góry
    • 0

#21 Chmurka — 2940 17/10/2015 - 09:05

Chmurka
  • Gracz

Jeżeli chodzi o seksualność wydaje mi się, że każdy podchodzi do tego trochę inaczej. Kiedyś czasy były inne, ludzie żyli innymi kategoriami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Teraz większość rzeczy związanych z łóżkiem, kontaktami kobieta/mężczyzna jest też napędzane przez telewizję i tak dalej. Na okrągło słyszymy o nowych trendach związanych z samym seksem czy życiem partnerskim, a do tego dochodzi nasza biologia. Myślę, że jeżeli komuś bardzo zależy na straceniu dziewictwa w przysłowiową noc poślubną to jak najbardziej jest w stanie to uczynić lecz niestety w naszych czasach nawet 12latki zachodzą już w ciążę więc o czym tu mówić? To nie jest wina kościoła czy biblii lecz postępowania człowieczeństwa, które próbuje na siłę być ponad to co napisane jest w piśmie świętym.


 

 

A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie - ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi. (Mt 5:33-37)

W (np.) kościele prawosławnym nie ma typowej ani podobnej nawet regułki ,, Ja XXX biorę sobie Ciebie YYY za męża/żonę i ślubuję Ci blablabla " lecz są zadawane pytania:
1. YY, czy masz dobrą i nieprzymuszoną wolę oraz mocne postanowienie pojąć sobie za żonę/męża tę/tego oto XX, którą/którego tu przy sobie widzisz? 
2. 
Czy nie obiecałeś/aś małżeństwa innej/innemu kobiecie/mężczyźnie?

I masz te odpowiedzi ,, tak/nie " o których wspomniałeś. 

 

Mówiąc więc w skrócie, według Biblii małżeństwo rozpoczyna pójście do łóżka. Według Kościoła zupełnie inaczej, by współżyć musimy zamówić msze i tak dalej. Wniosek? Światem dalej rządzi pieniążek, bo to dlatego Kościół wymyślił sobie sam obrzęd. Msza w końcu kosztuje, a inni zacierają łapki.

W tym momencie mówisz bzdury... Kościoły muszą się z czegoś utrzymywać, na prawdę uważasz, że remonty świątyń, kupno wina/opłatków/prosfor/świec itp itd jest takie tanie, a najlepiej darmowe? Czy może księża dają pieniądze z własnej kieszeni? Nikt nie zmusza ludzi do rzucania na tacę, robią to dobrowolnie. Śluby/chrzciny/pogrzeby nie są aż takie drogie (przynajmniej u nas na Podlasiu). Wcześniej wspominałeś o wydawaniu pieniędzy na wesele... Znam mnóstwo osób, które z wesela rezygnują i nie są postrzegani jako gorsi. Wesele to przyjęta nie wiadomo skąd tradycja, bardzo kosztowna i najlepiej na minimum sto osób z czego połowy nie znamy... Mądrzejsi ludzie robią typowy obiad weselny tuż po ślubie i od razu zostaje kupa kasy w kieszeni bez wydawania na niepotrzebne zespoły i inne takie. 
Łatwo się teraz myli zasady narzucane przez nas samych z tymi, które są pisane w piśmie świętym.


  • Do góry
    • 0

#22 Pan Ahmed — 1373 17/10/2015 - 10:04

Pan Ahmed
  • Gracz

Kościół nam narzuca zakaz uprawiania seksu przed ślubem, a to właśnie 60-70% związków pieprzy się przez seks.
Wnioskując. Lepiej to zrobić przed ślubem z myślą, że to jest ta jedyna osoba, niż zrobić to po ślubie i potem żałować, że jest tyle trudności na drodze do rozwodu, bo przecież aby wziąć rozwód kościelny to trzeba spełniać jakieś tam wymogi i leci pismo do watykanu. - Tak tłumaczył ksiądz na religii.

Wnioskując z Twojego toku rozumowania, Danny, lepiej zrobić to PO ślubie, żeby związek nie spieprzyl się wcześniej
  • Do góry
    • 0

#23 Speed60 — 968 17/10/2015 - 15:26

Speed60
  • Gracz

Wnioskując z Twojego toku rozumowania, Danny, lepiej zrobić to PO ślubie, żeby związek nie spieprzyl się wcześniej


Związek jeżeli jest naprawdę mocny, silny i pewny, to w tym przypadku seks może tylko pomóc. Jeżeli traktujemy seks jak zabawę, sposób wyzycia się, to w takim przypadku związek zamienia się w zabawę, a nie więź emocjonalną. Nie będę mówił czy uprawiam z dziewczyną seks, czy nie, bo to sprawa prywatna. Ale jestem pewny - gdy związek się trzyma, partnerzy są gotowi na współżycie i nie psuje to relacji, to na pewno można stwierdzić, że małżeństwo będzie mocne. Gdyby wszyscy bzykali się po ślubie, to z pewnością byłoby jeszcze więcej rozwodów niż teraz. Związek to czas, kiedy "sprawdzasz" partnera, a potem ,,kupujesz" go na zawsze. Po co ,,kupować" coś w ciemno, bez ,,wypróbowania" go?

Użytkownik Speed60 edytował ten post 17/10/2015 - 15:32

  • Do góry
    • 0

#24 Papryk — 582 17/10/2015 - 17:52

Papryk
  • Gracz

W tym momencie mówisz bzdury... Kościoły muszą się z czegoś utrzymywać, na prawdę uważasz, że remonty świątyń, kupno wina/opłatków/prosfor/świec itp itd jest takie tanie, a najlepiej darmowe? Czy może księża dają pieniądze z własnej kieszeni? Nikt nie zmusza ludzi do rzucania na tacę, robią to dobrowolnie. Śluby/chrzciny/pogrzeby nie są aż takie drogie (przynajmniej u nas na Podlasiu). Wcześniej wspominałeś o wydawaniu pieniędzy na wesele... Znam mnóstwo osób, które z wesela rezygnują i nie są postrzegani jako gorsi. Wesele to przyjęta nie wiadomo skąd tradycja, bardzo kosztowna i najlepiej na minimum sto osób z czego połowy nie znamy... Mądrzejsi ludzie robią typowy obiad weselny tuż po ślubie i od razu zostaje kupa kasy w kieszeni bez wydawania na niepotrzebne zespoły i inne takie. 
Łatwo się teraz myli zasady narzucane przez nas samych z tymi, które są pisane w piśmie świętym.

Ale w którym momencie mówię bzdury? To prawda, że Kościół wymyślił sobie taki obrzęd w którymś tam wieku. Skoro sam obrzęd (bo o nim teraz mówię cały czas) nie jest poparty Biblią, to ten Kościół, wymyślając go, miał ku temu jakiś powód. Nie jestem już 12 latkiem, który woli słodkie kłamstewka, więc powiedzmy sobie szczerze, powodem tym były pieniądze i do tej pory nie ma mowy o żadnych "bzdurach" wypowiadanych przeze mnie, to jest po prostu prawda. Spójrz na to z innej perspektywy - gdyby nie pieniądze, to niby po co takie "cuś" sobie stworzyli?

 

Ale pewnie mówiłeś, że gadam bzdury temu, że wkurza mnie powód, dla którego wymyślili obrzęd. Nic bardziej mylnego, nie mnie to oceniać. Nie daję na tacę, ale też wiem, że Kościół musi się utrzymać. Same msze, pogrzeby, składki już mogą utrzymać księdza, a remonty o których wspomniałeś to też ciężki temat, bo z drugiej strony u nas, KAŻDY remont, budowa, czy cokolwiek na rzecz kościoła (łącznie z plebanią) poprzedzane są osobną SKŁADKĄ, więc nie ma mowy, by pieniądze na te prace ksiądz zabierał z własnej kieszeni (czyli pieniędzy, które np wydajemy na mszę ślubną). Jak już mówię dlaczego tak zrobili, wiemy - hajs. Ale powtarzam, nie mnie to oceniać bo niby księża mają hajs (audi a8 w garażu, hihć) ale dodatkowe msze za byle co (np za małżeństwo, które na dobrą sprawę odbywa się za pomocą współżycia i połączenia tym samym ciał i widoku przez różowyme biologiczne okularamy)  to zabieg mający na celu zrobić z księży ludzi bogatszych (niż są).

 

Związek jeżeli jest naprawdę mocny, silny i pewny, to w tym przypadku seks może tylko pomóc. Jeżeli traktujemy seks jak zabawę, sposób wyzycia się, to w takim przypadku związek zamienia się w zabawę, a nie więź emocjonalną. Nie będę mówił czy uprawiam z dziewczyną seks, czy nie, bo to sprawa prywatna. Ale jestem pewny - gdy związek się trzyma, partnerzy są gotowi na współżycie i nie psuje to relacji, to na pewno można stwierdzić, że małżeństwo będzie mocne. Gdyby wszyscy bzykali się po ślubie, to z pewnością byłoby jeszcze więcej rozwodów niż teraz. Związek to czas, kiedy "sprawdzasz" partnera, a potem ,,kupujesz" go na zawsze. Po co ,,kupować" coś w ciemno, bez ,,wypróbowania" go?

Exactly, więc jeżeli związku sam nie zbudujesz na zaufaniu, czułości i wysokim szacunku,  to żaden obrzędek typu ślub w kościele nie pomoże. :) A ludzie sobie myślą, że nawet mając zepsuty, kłamliwy i toksyczny związek, mogą to naprawić poprzez ślub który jest iluzją nowej drogi życia.


Użytkownik cris17z edytował ten post 17/10/2015 - 18:06

  • Do góry
    • 0

#25 Ciocia Ola — 152 17/10/2015 - 20:34

Ciocia Ola
  • Gracz

*
Popularny

Moim zdaniem wiara w Boga ma coraz mniej wspólnego z doktryną Kościoła. Podtykane nam są pod nos fakty historyczne, takie jak to, że właśnie na soborach ustanowiono sobie to, że Jezus ma być tak bardzo czczony przez chrześcijan, mimo że był tylko człowiekiem. Większość tych soborów, odbywających się kilkaset lat do tyłu i jeszcze dalej, było organizowanych w celu mydlenia oczu ludziom. Jezus, jak można wyczytać w  Piśmie Świętym, wcale nie urodził się w zimie, kiedy to obchodzone jest Boże Narodzenie. Na jednym z takich zgromadzeń ustalono, że święto to będzie obchodzone tego dnia, żeby ,,stłumić'' rozgłos pogańskiego święta Słońca, które było w tym dniu obchodzone jeszcze przed narodzinami Chrystusa. Część źródeł podaje, że miało to ,,zwiększyć wagę nawracania pogan'', ale kto by w te bzdury wierzył. Przykazania zaś, zostały skrócone w taki sposób, że obecne ich brzmienie nie zachowuje sensu oryginału. Konkludując, Kościół zawsze był organizacją czerpiącą zyski z głupiutkich ludzi, utrudniając im przy tym życie i wmawiając pozornie właściwe nakazy i zakazy, które księża sami łamią i zawsze łamali, choć dawniej, gdy nie istniały żadne media i na świecie było mniej ludzi, to w razie wyjścia na wierzch jakiegoś przewinienia kleru, zabijano kogo trzeba i informacje się nie rozchodziły.  
A jeżeli chodzi o seks przedmałżeński i jego potępianie u katolików, to jest to prawdopodobnie spowodowane tym, że poganie uznawali stosunek za coś nie tyle cielesnego, co bardziej pozazmysłowego, coś co w pewien sposób spajało dwie dusze. Stąd kler stwierdził, że wpoi ludziom coś całkiem odwrotnego, że ludzka cielesność to coś, czego powinno się wstydzić i coś z czego powinno się spowiadać.
Zatem, jeśli tylko rodzina i znajomi nie są zacofani i ślepo wpatrzeni w księżulków i to co mówią na kazaniach, to w pełni zrozumieją takie ,,odstępstwa'' jak mieszkanie z kimś przed ślubem et cetera. 


Ciągle czekam na jakiegoś współczesnego Marcina Lutra, który zbuntuje się i coś zrobi z tym co się dzieje w Kościele. Przecież każda msza, każde odwiedzenie chorego, każde poświęcenie medalika, każdy chrzest (który ma podobno, włączyć do wspólnoty Kościoła, resztę dopowiedzcie sobie sami), każda komunia to wielki wydatek.
Cierpliwie czekam.


  • Do góry
    • 3


Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych